LOADING

Type to search

Tajemniczy Motorniczy

zafor hasan 23 września 2014
Share

 

Stoi na stacji lokomotywa… Stoi i sapie. Dyszy i dmucha.

I czeka.

Stoisz i marzniesz. I patrzysz na pociąg. Czujesz, że powinieneś wejść. Ale nie możesz się zdecydować. Niby wiesz, dokąd jedzie i wiesz, że chciałbyś się tam znaleźć. Ale pociąg wygląda ot tak, zwyczajnie, nie zapowiada wielkich rzeczy. A droga będzie długa.

Obok stoi inny, jedzie w drugą stronę, ale tam się nie wybierasz. Za to wygląda kusząco. Na pewno jest tam ciepło. No i zdaje się, że w tłumie stojącym w kolejce przed wejściem widzisz znajome twarze. I nie wiesz, co robić.

Zaczyna padać.

Nagle z pierwszego pociągu wychyla głowę motorniczy we własnej osobie. Masz wrażenie, że na ciebie patrzy. Oglądasz się za siebie, ale tam nikt nie stoi. Spoglądasz na motorniczego. Wciąż na ciebie patrzy. Prosto w oczy.

Schodzi powoli po schodkach i kieruje się w twoją stronę. Ty także robisz pierwszy krok. Widzisz jego uśmiech. Zbliża się i ku twojemu zdumieniu podaje ci gorącą herbatę. Bierzesz łyk i czujesz, jak gorący napój ogrzewa twoje wnętrze. Od razu czujesz się lepiej. Motorniczy zaprasza cię do środka. Już wiesz, że pójdziesz za nim.

Prowadzi cię do środka. Wchodzisz i rozglądasz się po wnętrzu. Wybierasz miejsce i siadasz. Pociąg rusza. Nie wiesz, co cię spotka po drodze, ale wiesz, że pociąg prowadzi ktoś, komu ufasz. Kto poprowadzi cię do celu. Wiesz to, bo pamiętasz wasze spotkanie. Wiesz, że on sam cię tu zaprosił i to daje ci pewność, że jesteś we właściwym miejscu.

 

To pierwsze spotkanie jest właśnie tym, co sprawia, że wiara jest tak niesamowitą przygodą. Ten początek, który zapamiętam do końca życia. To, że Pan Jezus nie tylko nie odjechał, zanim nie wsiadłam do pociągu, ale sam wyszedł i pokazał, dlaczego powinnam pójść za nim. I że chciałam tam wejść. Gdyby nie On, nigdy bym sobie tego nie uświadomiła.

Jestem dopiero na początku drogi i wiem, że nie będzie łatwa. Pełna wyrzeczeń, walki z grzechem, do którego tak jestem przywiązana. Frustracji, że znów zawiodłam. On to wszystko wiedział, ale zaprosił mnie, żebym podróżowała z Nim. Dlatego wiem też, że droga będzie pełna ciepła i miłości. I nadziei, że na końcu drogi czeka na mnie to, co On sam dla mnie przygotował. Coś, dla czego zostałam stworzona.

Coś, do czego Ty również zostałeś stworzony.

Gotowy na przygodę?

 

 

Następny artykuł

1 Komentarzy

  1. Mateusz Berger 24 września 2014

    gotowy!

    Odpowiedz

Leave a Reply