LOADING

Type to search

Tags:

Szaleństwo modlitwy

5 października 2014
Share

Zabierając się za lekturę książki amerykańskiego pastora Matta Woodley’a „Szaleństwo modlitwy” na początku warto zadać sobie pytanie: czym w ogóle jest modlitwa? Większość z nas na pewno odpowie, iż są to słowa standardowych formułek, 246których nauczyliśmy się jeszcze w dzieciństwie, jak „Ojcze Nasz”, „Zdrowaś Mario” czy „Aniele Boży”. Dla kogoś innego modlitwą będzie zwyczajna rozmowa z Bogiem, czyli słowa płynące prosto z serca lub lektura Pisma Świętego. Każdy z nas ma swój własny sposób zwracania się do Stwórcy. Myślę, iż śmiało można powiedzieć, że ile ludzie, tyle sposobów modlitwy.

W swojej książce Matt Woodley przybliża nam jedenaście dróg komunikowania się z Bogiem: modlitwa jako gardłowe jęki, modlitwa jako brak obecności, modlitwa jako poświęcanie uwagi, modlitwa jako miłość, to tylko niektóre z nich. I choć większość z prezentowanych metod jest powszechnie znana, to niejedna na pewno nas zaskoczy. Często tak naprawdę nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że się modlimy!

Mnie osobiście najbardziej zaintrygowała modlitwa jako tajemnica, kiedy mamy wrażenie, że Bóg jest głuchy na nasze prośby. Każdy z nas ma wiele modlitewnych intencji. Często prosimy, prosimy, a tu mija tydzień, miesiąc, rok… i NIC! Najczęściej wtedy przychodzi rozgoryczenie lub bunt, który jest tym większy, im bardziej ktoś wierzył i ufał, że Bóg go wysłucha. Niejednokrotnie posuwamy się nawet do stwierdzenia, iż Bogu nie zależy na naszym szczęściu. Natomiast autor stwierdza:

„Modlitwa nie polega na otrzymywaniu od Boga różnych rzeczy. W modlitwie chodzi o to, by być z Bogiem, jak dziecko ze swoim Ojcem. (…) Bóg czasem zsyła nam dar niewysłuchanej modlitwy po to, abyśmy mogli znaleźć coś jeszcze lepszego niż to, czego oczekiwaliśmy: Bóg chce, abyśmy poznali Darczyńcę, a nie tylko dary. Niestety, często muszę przebyć długą i ciężką drogę, nim zrozumiem, że moje ościenie i słabości bywają lepszymi nauczycielami niż moje triumfy i trofea”.

Bóg wcale nie jest głuchy na nasze prośby, to często my jesteśmy tak zaabsorbowani sobą i swoimi sprawami, że nie potrafimy dojrzeć Jego działania w naszym życiu. 

Jako forma modlitwy spodobała mi się również kłótnia z Bogiem. Jest to dość kontrowersyjna metoda, ponieważ od najmłodszych lat uczono nas, że komu jak komu, ale Bogu przecież należy się szacunek. Przed Stwórcą trzeba być grzecznym i ułożonym. Natomiast autor przekonuje, iż Bóg lubi jak jesteśmy z Nim szczerzy i otwarcie mówimy Mu co nam leży na wątrobie ;) 

„Uderz w Boga całą mocą swego gniewu lub zwątpienia, jednak nigdy nie przychodź do Niego z pobożnymi, acz zimnymi modlitwami, które nie płyną z twojego serca ani z bólu okaleczonego wszechświata. Bóg ma dość przesłodzonych – obojętnych i pozbawionych uczuć – modlitw”

Matt Woodley w prosty i przystępny sposób pokazuje różne możliwości przeżywania spotkania z Bogiem. Modlić się można zawsze, w każdej sytuacji. Nawet słowa pełne bólu i goryczy nie są Stwórcy obojętne. Dużym plusem książki są liczne odwołania do Pisma Święto, jak również do dzieł słynnych filozofów, duchownych czy petów i pisarzy. Osobiści najbardziej spodobało mi się nawiązanie do „Hobbita” J.R.R. Tolkiena. Porównując Gandalfa do Jezusa autor zdecydowanie u mnie zapunktował ;). W książce nie brakuje również licznych przykładów z życia Woodley’a. Na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Jeśli uważasz, że nie potrafisz się modlić, to koniecznie przeczytaj tę książkę!  

Tags:

You Might also Like

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *