LOADING

Type to search

Spowiadam się

zafor hasan 17 marca 2014
Share

Łatwo o niej zapomnieć w przedświątecznej bieganinie, łatwo zostawić ją na ostatnią chwilę, łatwo potraktować jak przykrą konieczność lub jeszcze jeden z obowiązków. A wtedy całe nasze przeżywanie Misterium może ucierpieć. Będzie płytsze, bardziej powierzchowne, mniej pobożne, trochę w biegu. Co zrobić, aby spowiedź była naprawdę dobra?

Przed spowiedzią

 

• Aby dobrze przygotować się do spowiedzi trzeba mieć ją w planach. Tak aby nie była zaskoczeniem, przypomnieniem ostatniej chwili, nieprzewidzianym wydarzeniem ostatniego dnia. Planując nasz przedświąteczny czas warto umieścić tam punkt dotyczący spowiedzi. Wtedy także mentalnie będziemy do niej lepiej przygotowani. Spokojniej do niej podejdziemy. Być może warto też od razu pomyśleć, gdzie będziemy chcieli się wyspowiadać. Sprawdzić plan spowiedzi w tym miejscu.

 

• W przygotowaniu do spowiedzi ważne jest także nasze nastawienie. Osobista odpowiedź na pytanie, po co nam to. Dlaczego chcemy skorzystać z tego sakramentu. Motywacje oczywiście mogą być przeróżne i nie wszystkie pomagają dobrze przeżyć ten szczególny moment. Trzeba więc pogadać ze sobą i zidentyfikować nasze motywacje. Rozeznanie w nich bardzo pomaga w owocnym przeżyciu spowiedzi. I wcale nie muszą one od razu być wzniosłe, ekstremalnie duchowe, niebotycznie pobożne. Mogą być bardzo przyziemne, ale trzeba się do tego przyznać przed sobą i nie bać, że tak jest. Dobrze jest też powiedzieć o tym podczas spowiedzi.

 

• Przygotowanie do spowiedzi to również odpowiedni rachunek sumienia. Ważna sprawa i często bagatelizowana. Gdy zapytałem o to uczniów, to ich najczęstszym sposobem rachunku sumienia okazało się „z głowy”, tzn. mniej więcej pamiętam. Można tak, ale trzeba mieć duże zaufanie do swojej pamięci i dużą wrażliwość duchową. Niestety praktyka wskazuje, że ta metoda najczęściej kończy się recytacją zawsze tych samych grzechów, wyuczonych i zapamiętanych. Bogu dzięki jeśli nie są to grzechy, których nauczyliśmy się przed Pierwszą Komunią.

 

Inna uwaga dotycząca rachunku sumienia odnosi się do tych drukowanych. Jeśli korzystamy z książeczki to niech ona będzie właściwa dla nas. Naprawdę, książeczka dziecka komunijnego najczęściej nie zawiera rachunku sumienia odpowiedniego dla dorosłych. Tymczasem widok mam i ojców studiujących przed spowiedzią książeczkę dziecka wcale nie należy do rzadkości. Trzeba się postarać o książeczkę dla młodzieży czy dla dorosłych, dopasowując ją do naszego wieku.

 

Gdy korzystamy z rachunku sumienia zaczerpniętego z internetu bądź innych źródeł, uważajmy z kolei na jego jakość. Należałoby zwrócić uwagę, aby nie był to rachunek zbyt powierzchowny, krótki, bardzo ogólnikowy. Ale z drugiej strony konieczne jest także wystrzeganie się rachunków wręcz skrupulanckich, bardzo szczegółowych, najczęściej bardzo długich. Jedne i drugie mogą być niebezpieczne dla naszej duchowości. Osobną sprawą są tzw. rachunki branżowe – dla matek, dla ojców, dla nauczycieli, dla lekarzy, itp. Pewnie są wartościowe ze względu na to, że zawierają kwestie szczególnie ważne w danej przestrzeni społecznej czy zawodowej, ale chyba powinny być łączone z rachunkiem sumienia ogólnym, by ustrzec się pominięcia kwestii z innych płaszczyzn życia niż zawodowa.

 

Rachunek sumienia można robić w oparciu o Przykazania Boże i Kościelne, o sakramenty święte, o grzechy główne. Można go robić w odniesieniu do głównych dziedzin naszego życia, np. praca, rodzina, czas wolny. Sposobów jest kilka i każdy powinien wybrać ten najwłaściwszy dla siebie. Pamiętając, że dobrze zrobiony rachunek sumienia, to bardziej owocna spowiedź, mniej stresu i większy pokój serca.

W trakcie spowiedzi

 

• Integralną częścią sakramentu pokuty jest wyznanie grzechów. Dla niektórych moment najtrudniejszy. Wyznając winy starajmy się być dokładni i precyzyjni. Nazywajmy rzeczy po imieniu, bez fabularyzowania i niepotrzebnego gmatwania spraw. Oczywiście, niejednokrotnie okoliczności grzechu są ważne i należy je podać, ale trzeba to także zrobić w miarę zwięźle i w sposób przejrzysty. Wszystko to pomoże nam uniknąć dociekań ze strony kapłana, pytań, które nas stresują, niezrozumienia ze strony księdza. Im jaśniejszy przekaz z naszej strony, tym mniejsza dociekliwość spowiednika, który ma obowiązek określić rzeczywisty zakres naszej winy i dlatego czasami stawia nam dodatkowe pytania.

 

Można by uogólnić (mając świadomość niedoskonałości uogólnień), że panie mają tendencje do fabularyzowania, czyli snucia rozbudowanych opowiadań, z większą ilością bohaterów, z których one same wcale nie są głównymi. Panowie natomiast często idą na skróty w sposób mniej więcej taki: nie zabiłem, nie ukradłem, nie zdradziłem… więcej grzechów nie pamiętam!

 

• Spowiadając się należy także pilnować, aby to była nasza spowiedź. Brzmi dziwnie, ale zdarza się, że żona spowiada się za męża (tzn. mówi o jego grzechach), teściowa za synową, ojciec za dzieci. W skrajnych przypadkach penitent właściwie nie wymienia własnych grzechów. Rzecz jasna, mówiąc o okolicznościach naszych grzechów czasem trzeba zahaczyć o relacje z najbliższymi albo sąsiedzkie czy też zawodowe, jednak jedynie w takim zakresie jaki jest konieczny.

 

• Innym elementem spowiedzi jest pokuta, zadawana nam przez spowiednika przed rozgrzeszeniem. W zasadzie jest ona autonomiczną decyzją kapłana, choć zdarza się że spowiednik konsultuje ją z penitentem. Ale nawet jeśli tego nie robi, nie znaczy to, że nie mamy nic do powiedzenia. Jeżeli pokuta jest niemożliwa do zrealizowania przez nas z jakichś istotnych powodów, powinniśmy o tym powiedzieć i poprosić o inną. Może się zdarzyć, że zapomnimy jaka pokuta została nam naznaczona lub nie usłyszymy, a nie mamy możliwości poprosić o powtórzenie lub po prostu nie mamy odwagi. Nie ma konieczności, aby w takiej sytuacji wracać do konfesjonału. Trzeba odmówić ostatnią pokutę jaką pamiętamy z poprzednich spowiedzi, albo samemu nałożyć sobie jakąś pokutę.

Po spowiedzi

 

• Pierwszą ważną rzeczą, którą warto zrobić po spowiedzi, jest dziękczynienie. Podziękowanie Panu Bogu za spotkanie z Nim i Jego Miłosierdziem. Szczera rozmowa zaprzyjaźnionych osób. Podzielenie się radością serca i wolnością ducha. Można to zrobić przy pomocy gotowych wzorców i modlitw, które są zawarte w książeczce, ale najlepiej uczynić to w sposób spontaniczny, własnymi słowami i własnymi uczuciami. Pewnie nie będą tak gładkie i zgrabne jak te z książeczki, ale za to bardziej osobiste i bardziej dotykające serca.

 

• Po spowiedzi wypełniamy także zadaną pokutę. Wiem, że mogą się tu odezwać głosy wskazujące na formalizm takiego podejścia, na pewną płytkość i miałkość tak postrzeganej pokuty. Jednak pokutę zadaną i przyjętą należy wypełnić. I to najlepiej od razu. Odkładanie zadanej pokuty kończy się albo nie wypełnieniem jej, albo coraz słabszą świadomością, dlaczego mamy ją wypełnić. W końcu rzeczywiście staje się ona niewiele znaczącym aktem formalnym.

 

W tym miejscu można też powiedzieć, iż dobrą praktyką bywa dodanie do zadanej pokuty swojego elementu. Dołożenie od siebie czegoś więcej. Może to być przedłużenie pokuty otrzymanej na spowiedzi lub coś zupełnie z nią nie związanego za to dotyczącego ostatniej spowiedzi.

 

• Obowiązkiem wynikającym z warunków spowiedzi jest również zadośćuczynienie. Jeśli to tylko możliwe, powinno ono być bardzo konkretne, tzn. oddać, przeprosić, przyznać się. Nie zawsze jednak możemy tak postąpić, z różnych zresztą powodów. Wtedy szukamy sposobu najbliższego. Jeżeli nie mogę oddać osobie, której zabrałem, przekazuję równowartość na cel charytatywny (jeżeli to nie spowoduje szkody innych osób, nie można np. oddać całej wypłaty). Jeżeli nie mam możliwości odwołać szkalujących opinii, staram się mówić pozytywne rzeczy o skrzywdzonej osobie. Nasze zadośćuczynienie Panu Bogu to przede wszystkim próba nawrócenia, usilne staranie nie powracania do grzechu, nie powtarzania tych samych błędów. To także bezinteresownie uczynione dobro. Najlepiej gdyby było ono przeciwieństwem popełnionego grzechu. Np. jedno przekleństwo – jedno dobre słowo.

Wielu z nas niebawem podejdzie do konfesjonału, by poprosić Jezusa o przebaczenie. Warto postarać się, aby było to spotkanie jak najbardziej owocne i życiodajne dla ducha, a będzie takie tym bardziej, im lepiej się do niego przygotujemy, im lepiej je przeżyjemy i im lepiej je wykorzystamy. Wtedy też bardziej radosne będzie nasze spotkanie ze Zmartwychwstałym.

Leave a Reply