LOADING

Type to search

Siostry geje, bracia lesbijki

zafor hasan 15 czerwca 2013
Share

Powyższy wstęp brzmi bardzo złowrogo, niemal jak zapowiedź thrillera. I tak niestety jest, a nawet gorzej! To jest prolog do horroru. Bo jeśli idee „gender”, niczym trujący jad, rozprzestrzenią się po świecie, będzie to miało katastrofalne skutki dla całej ludzkości. Chciałbym, by był to wstęp do filmu lub powieści „science-fiction”, niestety to przerażająca RZECZYWISTOŚĆ!

Aby jednak pokonać tego „potwora”, trzeba go najpierw lepiej poznać. Rozpocznijmy zatem od tego, co w ogóle oznacza enigmatyczny, tak często ostatnio spotykany, termin „gender”. Otóż etymologicznie, pochodzi on pośrednio od łacińskiego słowa „genus”(co można tłumaczyć jako „rodzaj”, „typ”). W języku angielskim słowo „gender” było i w dalszym ciągu jest powszechnie używane w dwóch znaczeniach. Jednym z nich jest RODZAJ gramatyczny: MĘSKI, ŻEŃSKI i NIJAKI. Drugie to odpowiednik jednego ze znaczeń słowa „sex” (z ang. „płeć”), pozwalało ono uniknąć nieporozumień związanych z drugim znaczeniem słowa „sex”, jakim jest fizyczne odbywanie aktu płciowego. Obecnie termin „gender” wykorzystywany jest w języku polskim do określenia „płci kulturowej” lub „płci społecznej” – w odróżnieniu od „płci biologicznej”. Reasumując terminem tym nazywa się „społeczno-kulturową tożsamość płciową”.

Krótko mówiąc, według owej ideologii totalnego „wyzwolenia”, nieważne jest czy urodziłeś się mężczyzną czy kobietą. Nie determinuje cię płeć biologiczna (nie zniewala cię ona, nie narzuca roli społecznej). Jesteś wolny! Nie Stwórca będzie ci tu decydował kim jesteś! Sam możesz wybrać sobie płeć. W sensie kulturowym, społecznym, a nawet fizycznym poprzez operację „transseksualną”. Sam zdecyduj jaką (jedną z wielu) tożsamości seksualnych chcesz przyjąć. Czy wybierasz heteroseksualizm, homoseksualizm czy też biseksualizm. Do wyboru do koloru. (Ile kolorów ma tęcza, tyle ty masz możliwości wybrania tożsamości). Oto tragiczny skutek odrzucenia Boga jako Stwórcy kobiety i mężczyzny, jako fundamentu PRAWDY o człowieku, jako Stwórcy Natury! Oto szczyt pychy i głupoty ślepego człowieka! Skutki takiej postawy (jak zawsze przy odrzuceniu Boga jako Źródła Prawdy – co historia wielokrotnie, boleśnie potwierdziła) są KATASTROFALNE!

Te „nowe postępowe idee” – czyli, innymi słowy, grzechy stare jak świat. Bo znane już w Sodomie i praktykowane w starożytności ( np. na wyspie „LESBOS” – stąd nazwa „Lesbijki”), przenikają dziś do kultury, prawodawstwa, nie oszczędzając nawet religii. „Nowość” polega jedynie na tym, że owe zaburzenia seksualne (powiedzmy wprost zboczenia) dumnie domagają się w naszych czasach prawnego usankcjonowania. W kilku krajach niestety skutecznie.

Jaskrawym przykładem nasączenia „kultury” poglądami „genderowymi” jest laureat tegorocznej „złotej palmy” w Cannes. Przypomnijmy dostał ją francuski film „La vie d’Adele”( „Życie Adel”) – otwarcie opowiadający o namiętnym uczuciu między dwiema kobietami czyli o tzw. „miłości” lesbijskiej. Dla mnie nagroda ta straciła w tym momencie wszelki prestiż. Dla mnie to już nie jest „złota palma”, lecz mocno podgniły (tudzież zardzewiały) badyl! Nie widziałem tego filmu, lecz nawet gdyby był arcydziełem w swoim gatunku, nie przekona mnie, bo promuje chorą wizję wypaczonej „miłości”. Jestem pewien, że obraz ten otrzymał „badyla” we francuskim Cannes nie za walory artystyczne, lecz właśnie za ideologię, jaką faszeruje współczesny świat. [Ubiegłoroczna „palma” też potwierdza moją tezę, że jury tego festiwalu promuję nie tyle sztukę filmową a konkretną ideologię. Rok temu nagroda trafiła do Michaela Hanekego, twórcy filmu „Miłość”. Ukazywał on brutalną „eutanazję”, (a raczej zabójstwo przez uduszenie poduszką małżonki w podeszłym wieku), jako litość, czułość, heroizm, poświęcenie oraz jako tytułową „miłość”! To jest dopiero pomylenie pojęć!]

Skoro już jesteśmy przy Francji, zatrzymajmy się jeszcze na chwilę w tym pięknym, acz „pokręconym” kraju. Papież Jan Paweł II, będąc tam z pielgrzymką w 1980 roku, wypowiedział (a raczej wykrzyczał!) bardzo znamienne słowa: „Francjo! Co uczyniłaś ze swoim Chrztem?!”oraz: „Czy mnie jeszcze miłujesz”?! – parafrazując słowa Jezusa do Św. Piotra. A co papież Polak powiedziałby Francji dziś? Po wprowadzeniu przez Prezydenta Francoisa Hollande ustawy legalizującej związki jednopłciowe z możliwością adopcji dzieci!? Paradoksalnie Prezydent Francji podpisał tę szaloną ustawę w dniu 93. rocznicy urodzin Karola Wojtyły (18.05.2013). Warto jednak zauważyć i głośno to podkreślać, że milionowe tłumy Francuzów protestują na ulicach Paryża przeciwko tej ustawie radykalnie zmieniającej definicję Małżeństwa! (Ma nie być już określenia „mama” i „tata” lecz „rodzic”). Te milionowe tłumy kilkakrotnie wychodzące w ostatnich tygodniach na ulice Paryża w obronie tradycyjnego modelu RODZINY, świadczą o tym, że jeszcze Francja nie zginęła! Żyje tam mnóstwo ludzi, którym „genderowe”, chore idee nie zatruły jeszcze umysłów i serc. To wielkie świadectwo wobec Europy i świata! To wielka nadzieja, że na Zachodzie, nie jest jeszcze tak źle, jak niektórzy przypuszczali. W gęstym tłumie – zdecydowana większość manifestujących to studenci i ludzie młodzi! Nie stare „mohery”- za przeproszeniem! (chyba jeszcze nie dotarła znad Wisły do Paryża moda na berety z moheru:). Skoro tak, mam pytanie: czy te milionowe tłumy społeczeństwa zachodnio-europejskiego też zostaną przez lewaków zaszufladkowane i ośmieszane jako: „ciemnota”, „zacofanie”, „zaścianek”?!?! Manifestanci nieśli liczne transparenty, których treść warto przytoczyć i zadedykować naszym rządzącym debatującym na temat tzw. „związków partnerskich”. Oto treść niektórych z nich: „Mamy prawo do mamy i taty”, „Dość z gender w szkołach! Przestańcie gwałcić nasze dzieci!”, „Chcemy pracy nie gejowskich małżeństw!”. Co jeszcze bardziej szokujące prawo francuskie nie przewiduje klauzuli sumienia dla merów, którzy nie chcą udzielać ślubów parom homoseksualnym. Za odmowę grozi im 3 lata więzienia i 45 tys. euro grzywny! Po wejściu w życie tej ustawy Francja stała się 15. państwem na świecie, które dopuszcza zawieranie „związków małżeńskich” przez pary tej samej płci. Wcześniej na taki krok zdecydowały się takie kraje jak: Holandia, Belgia, Hiszpania, Kanada, RPA, Norwegia, Szwecja, Portugalia, Islandia, Argentyna, Dania, Brazylia, Urugwaj i Nowa Zelandia. Odrobiną pociechy niech będzie fakt, że na świecie istnieje ponad 200 Państw. Tak więc, ogromna większość krajów (i ich przywódców) jeszcze nie zwariowała – tj. nie straciła świadomości dot. prawdziwej Natury Człowieka.

Polska jeszcze do tego grona pseudo-postępowców nie należy, ale jak wiemy były już próby w tym kierunku w sejmie. Aktualnie są prowadzone w naszym kraju oddolne działania w celu bezczelnej indoktrynacji genderowej dzieci i młodzieży. Niebawem w niektórych przedszkolach planuje się wprowadzić program: „Równościowe przedszkole. Jak uczynić wychowanie przedszkolne wrażliwym na płeć”. Autorzy tego pomysłu proponują na przykład, by w ramach przedszkolnej zabawy chłopcy przebierali się za dziewczynki i odwrotnie, a reszta dzieci ma zgadywać kim są. Zaleca się też zmienianie płci bohaterom bajek. W szkołach natomiast, pomocą dla nauczycieli pracujących ze starszą młodzieżą proponuje się korzystanie z wydanego przez „Kampanie przeciw homofobii” podręcznika: „Lekcja równości. Postawy i potrzeby kadry szkolnej i młodzieży wobec homofobii w szkole”. Podręcznik zaleca nauczycielom, by na lekcjach „nie zakładali powszechnej heteroseksualności” oraz zapraszali „gościa będącego osobą homoseksualną, biseksualną lub transpłciową”. Owa „nowoczesna” książka stwierdza też, że przejawem dyskryminacji w szkołach są np.; bale studniówkowe (bo tańczą tylko pary „hetero”) oraz zabawy walentynkowe, ponieważ zapomina się o parach „homo”, chcących również się obdarować serduszkiem tudzież pocałunkiem. Niezwykle bulwersuje fakt, że owa „genialna” publikacja zostawał objęta patronatem pełnomocnika rządu (o sorry „pełnomocniczki”) ds. równego traktowania Pani Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego!

Wspomniałem wyżej, że atak jest zmasowany i przenika różne dziedziny. Owszem, homo-ideologia wtyka swoją bezwstydną gębę także do religii. Nie jest tajemnicą, że już wiele lat temu niektóre, bardziej „wyluzowane” odłamy protestantyzmu „błogosławiły” w swych świątyniach pary „homo”. Ale żeby w katolicyzmie…? O tym jak bardzo propaganda „gender” mąci umysł i zatruwa zdrowe myślenie świadczy fakt, że nawet osoby deklarujące się jako katolicy zastanawiają się nad słusznością aktów homoseksualnych. Mało tego! Są tacy „katolicy”, którzy jawnie apelują (wręcz do papieża!), do Kościoła, by wreszcie uznał, zaakceptował w swym nauczaniu homo-związki! Osobiście miałem okazję niedawno dialogować (mejlowo) z pewny redaktorem, pewnej znanej ”GAZETY”, na ten właśnie temat.

Do napisania pierwszego mejla sprowokowały mnie bulwersujące słowa owego Pana opublikowane w jednej z darmowych gazet rozdawanych przy Metrze. Ów redaktor (notabene członek Klubu Inteligencji Katolickiej) napisał, że marzy o papieżu, który „podda pod szeroką dyskusję, pod debatę teologów, a także zwykłych świeckich takie tematy jak: obowiązkowy celibat, antykoncepcja, aborcja, homoseksualizm, kapłaństwo kobiet”. Kilka dni później dodał także takie oto słowa dotyczące nowego papieża Franciszka: „Czy otworzy się tak szeroko na świat bez wiary religijnej jak na świat bez pieniędzy? Będę się modlił, by tak się stało. BY PAPIEŻ FRANCISZEK OTWORZYŁ SIĘ BARDZIEJ NA LUDZI INNEJ ORIENTACJI SEKSUALNEJ, KTÓRYCH OCENIA NIESPRAWIEDLIWIE. IM TEŻ JEST NA ŚWIECIE CIĘŻKO Z WINY CHRZEŚCIJAN”.

Pozwolę sobie przytoczyć fragmenty mojego mejla, który powstał w reakcji na powyższe słowa oraz ciąg dalszy dialogu z redaktorem, gdyż doskonale pasuje on do niniejszego artykułu.
Oto treść mojego mejla: „Panie redaktorze, z wcześniejszych Pana deklaracji na łamach gazet wiem, że stwierdza Pan jasno, iż jest katolikiem. Mam pytanie: jak katolik znający przesłanie Pisma Świętego oraz nauczanie Kościoła może pragnąć, by papież zaczął zastanawiać się, poddawać w wątpliwość oficjalne stanowisko Kościoła dotyczące np. ABORCJI, HOMOSEKSUALIZMU CZY ANTYKONCEPCJI?!? Przecież w tych kwestiach sprawa jest jasna i niezmienna! (papież faktycznie gdyby chciał – uznając to za właściwe i dobre dla kapłaństwa w danym czasie – mógłby zmienić stanowisko dotyczące celibatu) Lecz w sprawach aborcji i homoseksualizmu nigdy zmiana nauczania Kościoła nie może nastąpić, gdyż byłaby to zdrada PRAWDY O NATURZE I GODNOŚCI CZŁOWIEKA, byłaby to zdrada nauki Jezusa Chrystusa!
Marząc o papieżu, który podlizywałby się współczesnemu CHOREMU światu zmieniając naukę o aborcji czy homoseksualizmie, marzy Pan o papieżu, który zdradziłby przesłanie EWANGELII!!!”

I dalej argumentowałem: „Mam pytanie : Czy winą Chrześcijan jest, że uświadamiają ludziom o innej orientacji seksualnej, iż AKTY homoseksualne są niemoralne i sprzeczne z NATURĄ CZŁOWIEKA?!? Czy dobrym lekarzem jest ten, kto mówi choremu i poranionemu człowiekowi, że wszystko jest ok! Nie martw się, nie lecz się, baw się i nadal rób to, co Cię moralnie i duchowo degraduje?! Wmówienie sobie, że grzech nie jest grzechem, nie zmienia faktu, że grzeszymy, gdy z danego złego postępowania nie rezygnujemy. Błagam, by nie modlił się Pan o papieża który odstąpi od nauki Jezusa!”

Następnie przytoczyłem kilka cytatów z Pisma Świętego oraz Katechizmu Kościoła Katolickiego jasno stwierdzające brak akceptacji wobec homoseksualizmu.

Pan redaktor odpowiedział: „Otóż mimo Pańskiego wielkiego wywodu zostaję przy swoim: sprawa oceny moralnej aktów homoseksualnych nie wydaje mi się w moim Kościele zamknięta, w każdym razie sprawa jakiegoś uregulowania prawnego statusu tych związków. Termin małżeństwo nie pasuje, ale są inne pomysły, o których Pan wie oczywiście. Czy dobrze jest tu mówić o diable, jak to się zdarzyło kardynałowi Bergoglio: to słowo, które w tym kontekście bardzo razi”.

Nie mogłem milczeć, odpisałem m.in.: „W (moim) Kościele Rzymsko-Katolickim (z papieżem na czele) – SPRAWA JEST ZAMKNIĘTA! Cytowałem już Panu tekst Katechizmu …”akty homoseksualne…W ŻADNYM WYPADKU NIE BĘDĄ MOGŁY ZOSTAĆ ZAAPROBOWANE”(2357)!
Jak Pan widzi, w tym stwierdzeniu jest użyty czas PRZYSZŁY, więc jak Pan może się łudzić, że papież zmieni stanowisko w tej sprawie? Zjawisko skłonności homoseksualnych nie jest nowe, to nie jest sprawa która zaistniała niedawno, w XX wieku. Znamy już opisy z Sodomy i Gomory i wiemy, że upadła ludzkości już kilka tysięcy lat temu dopuszczała się podobnych czynów. Tak więc refleksja Kościoła na ten temat też nie jest nowa. Ma ponad 2000 lat!”

„Patrząc zupełnie racjonalnie i nawet bez odwoływania się do Biblii też sprawa wydaje mi się zupełnie jasna. Akty homoseksualne są zupełnie sprzeczne z NATURĄ CZŁOWIEKA! Homoseksualizm jest po prostu NIENATURALNY, (natura zakłada progres, rozwój!) a gdybyśmy wszyscy byli „homo” ludzkość, by „wyginęła” w ciągu jednego pokolenia!:) Pozwolę sobie na bezpośrednie odwołanie także do biologii i anatomii człowieka. Czy naprawdę uważa Pan, że męski (i nie tylko) odbyt jest właściwym miejscem na realizację stosunku płciowego? Czy naprawdę Pan tak uważa?!” – pytałem.

I dalej : „Zgadzam się z Panem, że należy z szacunkiem mówić o każdym człowieku.(szczególnie poranionym i zagubionym, tak postrzegam osoby ze skłonnościami „homo”) Ale cenię też Kapłanów, którzy w chorym świecie, gdzie próbuje się wszystko ugłaskać i „tolerować zło” , nazywają rzeczy po imieniu! GRZECH JEST GRZECHEM! Szatanowi zależy na tym, by zmącić nam OBRAZ BOGA I OBRAZ PRAWDZIWEGO CZŁOWIECZEŃSTWA! Myślę, że to miał na myśli Kard. Bergoglio odwołując się do diabła w kontekście legalizacji związków jednopłciowych w Argentynie.”

Redaktor ponownie odpisał: „Drogi Panie, NIE DOGADAMY SIĘ. Może jestem heretyk-heteryk, a nie Katolik (w każdym razie na pewno przez małe ”k”), tyle że w dobrym towarzystwie różnych teologów, a nawet i hierarchów, którzy nie są tak pewni swego zdania, jak Pan. Nauczanie Kościoła rozwija się, rozumienie Biblii również, na co przykładów legion”.
(Hmm…to tyle jeśli chodzi o nasz dialog mejlowy. Na koniec życzyliśmy sobie Dobrych Świąt Wielkanocnych i życzliwie się pożegnaliśmy).

I co w takiej sytuacji? Ja katolik, on katolik a jednomyślności w asymilacji nauczania Kościoła brak. Wydaje mi się, że mój szanowny rozmówca reprezentuje myślenie tzw. „katolicyzmu otwartego”. Tak bardzo otwartego, że aż wychylającego się „ponad ciasnotę” Nauczania papieża i Kościoła. Warto zadać sobie pytanie, czy otwartość na „Świat” w rozumieniu Drugiego Soboru Watykańskiego polega na porzuceniu własnej tożsamości? Na zaprzeczeniu najistotniejszym wartościom i treściom własnej Wiary? Nie wydaje mi się.

Dla pełniej jasności mego wywodu pragnę poniżej przytoczyć te fragmenty Biblii i Katechizmu Kościoła Katolickiego, które dotyczą sprawy homoseksualizmu.

1 Kor 6,9: ” Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani MĘŻCZYŹNI WSPÓŁŻYJĄCY ZE SOBĄ”.

1 Tm 1, 8-10: „Wiemy zaś, że Prawo jest dobre, jeśli je ktoś prawnie stosuje, rozumiejąc, że Prawo nie dla sprawiedliwego jest przeznaczone, ale dla postępujących bezprawnie i dla niesfornych, bezbożnych i grzeszników, dla niegodziwych i światowców, dla ojcobójców i matkobójców, dla zabójców, dla rozpustników, dla mężczyzn współżyjących z sobą,..”

„Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że „akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W ŻADNYM WYPADKU NIE BĘDĄ MOGŁY ZOSTAĆ ZAAPROBOWANE”.(2357)

„Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji”.(2358)

„Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej”(2359)

SIOSTRY GEJE, BRACIA LESBIJKI! (Czy też odwrotnie? Sam już nie wiem. W „gender” można przecież dowolnie wybierać:) Zachęcam: spójrzcie PRAWDZIE W OCZY! Natury nie oszukacie zmianą prawa i nową definicją „małżeństwa”.
Zauważmy jednak, że z nauczania Kościoła jasno wynika, że osoby homoseksualne, jak wszyscy inni ludzie, mają niezbywalną WARTOŚĆ I GODNOŚĆ! Kościół nie jest przeciwko wam! Kościół broni waszej ludzkiej GODNOŚCI! LECZ AKTÓW HOMOSEKSUALNYCH KATOLIK NIGDY NIE MOŻE UZNAĆ ZA NORMALNE I AKCEPTOWALNE. To zawsze w Kościele katolickim będzie traktowane jako GRZECH. HOMOSEKSUALISTA MOŻE I POWINIEN BYĆ ŚWIĘTYM CZŁOWIEKIEM! Współczuję, że moi Bracia i Siostry ze skłonnościami „homo” mają więcej wyzwań na tej drodze. JEDNAK ZACHOWUJĄC WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ SEKSUALNĄ MOGĄ PROWADZIĆ ŚWIĘTE ŻYCIE! TEGO IM SZCZERZE ŻYCZĘ!!!

PS 1: Wracając do nowego papieża…myślę, że „MIŁOŚĆ Franciszkańska” do wszelkiego stworzenia, naprawdę nie polega na "kochaniu się" z osobą tej samej płci!:)

 

PS 2: Czy ja jestem „homofobem”? Z języka łacińskiego: „homo” – to „człowiek”, „fobia” z greckiego – „strach”, „lęk”. Ja się nie boję ludzi! Tak więc proszę nie nazywać mnie „homofobem”, ok?!:) Czy boje się homoseksualizmu? Też nie! Jestem przekonany, że mi nie grozi!

Leave a Reply