LOADING

Type to search

SER św. Kuby. Smak 2: Pozdrawiać czyli posyłać zdrowie

zafor hasan 8 czerwca 2015
Share

Pozdrowienie to na pierwszy rzut oka sprawa nie tylko banalna ale wręcz podstawowa. Przecież jest ono elementem niemalże każdego dialogu, każdej relacji i spotkania. Pozdrowienie  jest wszem i wobec – jest powszechne. I właśnie w tej powszechności św. Jakub Apostoł zwraca uwagę na to czy tak naprawdę potrafimy pozdrawiać? Czym właściwie jest, jaką ma moc i jak bardzo jesteśmy świadomi funkcji jaką w chrześcijańskim życiu pełni pozdrowienie?

Wydawałoby się, że skoro ogólny wstęp mam już za sobą po pierwszym wpisie z seri SER’ów to cała reszta pójdzie już znaczniej mniej rozległym torem.

Okazuje się jednak, że św. Jakub tak skonstruował pierwsze zdanie, że po długiej analizie pierwszej jego części, analiza drugiej będzie nie mniej długa, a może i dłuższa.

fot. J3SSL33/flickr.com

Smak 2: Pozdrowienie (Jk 1,1b)

„…śle pozdrowienie dwunastu pokoleniom w diasporze”.

O tyle o ile cały list św. Jakuba udało mi się przemedytować i wyciągnąć wnioski w ciągu około 4-5 miesięcy, nad przesłaniem pierwszego zdania „pracowałam” przez około 2 lata… „Pracowałam” – tzn. zostawiłam je w spokoju na 2 lata i zapomniałam o nim w myśl, zasianego ziarna i filozofii religijnej mówiącej o tym, że Słowo Boże zasiane w sercu, nawet jeśli nie jest w danym momencie rozumiane to z czasem zakiełkuje i wyda owoc – faktycznie.

Pierwszą rzeczą na którą zwróciłam uwagę po tej przerwie była etymologia słowa „pozdrowiać”.

Na samym początku kombinowałam sama: POZDROWIENIE czyli PO -ZDROWIENIE. O ile  drugi człon słowa był dość prosty do rozpracowania jako coś związanego ze zdrowieniem, wracaniem do zdrowia to trochę gimnastyki wymagało ustalenie tego „PO”. I okazuje się, że właśnie to „PO” otwiera cały wachlarz możliwości i znaczeń dla „zdrowienia”.
Pierwszą możliwością jest połączenie słów POMAGAĆ ZDROWIEĆ lub POŻYCZYĆ ZDROWIA. Oczywiście wszystko to rozważamy pod kątem religijnym, w tym sensie nasze pozdrowienie jest czymś co pomaga innym zdrowieć. Sens zdrowienia może być zarówno fizyczny jak i duchowy, a więc mówimy tu o pewnej formie modlitwy o uzdrowienie. „Komuś pomóc w zdrowieniu” lub „słać komuś życzenie zdrowia” znaczy modlić się za tego kogoś. I właśnie to pierwsza z funkcji jakie możemy nadać pozdrowieniu. Wiadomo kiedy kogoś pozdrawiamy robimy to z serdecznością i życzliwością, jest to wyraz naszego dobrego życzenia – a takie życzenia w naszej religii to pierwsza i podstawowa forma modlitwy – swoisty akty strzelisty w intencji drugiej osoby.

Mamy tutaj  dwa ważne zadania: z jednej strony nasze pozdrowienie, może być czymś co pomoże komuś w jakiś sposób wyzdrowieć (choroba fizyczna, duchowa, złe samopoczucie, zły humor… płaszczyzn jest wiele) a z drugiej jest wyrazem życzenia komuś tego aby pozostał w dobrym zdrowiu (analogicznie fizycznym, duchowym, psychicznym).

Św. Jakub już na samym początku listu, po tym jak się przedstawił, przedstawił swojego Boga i relacje jaką z Nim ma, następną rzeczą jaką uczynił była modlitwa za adresatów – posłał im pozdrowienie, błogosławieństwo, dobre życzenie.
Takie mam uczucie (mam nadzieje, że choć trochę słuszne), że to kolejna wskazówka.
Najpierw – tak jak pisałam w poprzednim wpisie – musimy zadbać o naszą tożsamość w relacji z Bogiem, bo to będzie wyjściem do budowania wspólnoty z pozostałymi ludźmi. Kolejnym krokiem natomiast jest nieustanne pozdrawianie ludzi, życzenie im dobrze, życzenie im zdrowia w każdym wymiarze, czyli modlenie się za nich nieustannie. Warto tutaj się zastanowić jak często pozdrawiamy innych i co za tym pozdrowieniem idzie. Niektórzy pewnie mają takie chwile (ja sama mam ich pełno) kiedy wyrzuca sobie, że za mało się modli za innych, że ma za mało czasu. Tymczasem Apostoł alarmuje -> już zwykłe pozdrowienie jest modlitwą za innych, dlatego warto temu pozdrowieniu, temu posyłaniu komuś zdrowia nadać intencje, staje się wtedy ono naszym wstawiennictwem za kimś.

Taką intencje definiuje owa diaspora i owe 12 pokoleń. Jeśli zwrócimy uwagę na przypis do tych słów wytłumaczy nam on, ze chodzi o chrześcijan rozproszonych wśród niewierzących. 12 pokoleń – nowy Izrael, Chrześcijanie, a diaspora – rozproszenie.

Mamy tu znowu podwójne znaczenie z jednej strony rozproszenie wśród niechrześcijan fizyczne rozproszenie wspólnot chrześcijańskich – w tym kontekście to pozdrowienie, jest modlitwą o umocnienie duchowe, męstwo, szerzenie świadectwa, za Kościół, za chrześcijan.
Jednak lubię sobie też spojrzeć na to zdanie w odniesieniu duchowym – rozproszeni wśród niechrześcijan jako wśród niechrześcijańskiej codzienności, tego co nie jest chrześcijańskie co nie wpisuje się w naukę Chrystusa.
Tutaj można wiele pytań sobie postawić jak np: ile mojego czasu w ciągu dnia jest chrześcijańskie, a ile z niego rozprasza się w nie chrześcijańskiej płaszczyźnie? Każdy z nas ma w swoim życiu jakieś niechrześcijańskie rozproszenia, chwile – jestem pewna że każdy. Nie chodzi o to, że w tych momentach nie jesteśmy chrześcijanami. Chodzi o to, że musimy się zmagać nieustannie z niechrześcijaństwem naszego serca – więc bycie chrześcijaninem to ciągła walka, nie tylko o nawrócenie świata, ale też o nawrócenie naszego serca, ciągłe zmaganie się z własnym niechrześcijaństwem. Wiedząc o tym, będąc tego świadomym, każde nasze pozdrowienie może być modlitwą, która wesprze pozdrawianą osobę właśnie w tym: niechrześcijańskim rozproszeniu.

Każdy z nas w sposób fizyczny ale też duchowy żyje wśród diaspory – wzajemne pozdrawianie się to wzajemne umacnianie w chrześcijaństwie.

Tags:
Poprzedni artykuł

You Might also Like

Leave a Reply

Related Stories