LOADING

Type to search

Nowe Życie!

zafor hasan 4 kwietnia 2021
Share

Ewangelia z dn.04.04.2021.

J 20, 1–9.

«JAN UJRZAŁ I UWIERZYŁ»

Wersja rozszerzona–na podst. wpisu:

https://slaadamijezusa.blogspot.com/2019/12/miosc-uskrzydla.html?m=1

Święty Jan apostoł , uczeń którego Jezus miłował znów dzisiaj wyprzedził Piotra, Księcia Apostołów. Postać Jana od początku odczytywana była przez Ojców Kościoła jako uosobienie charyzmatu, ikonę życia monastycznego. Największy z charyzmatów to miłość. Ten, kto prawdziwie kocha, rozpozna Pana jako pierwszy.Ten, kto kocha odkryje prawdę o Zmartwychwstaniu szybciej.

Czy jest we mnie przekonanie, że jestem jak święty Jan – uczniem, którego Jezus miłuje?

„Śpieszmy się kochać ludzi–tak szybko odchodzą”…To słowa księdza Jana Twardowskiego–nieodżałowanego wieszcza katolickiego.Jezus kochał swojego ucznia bezwarunkowo,choć w tym przypadku nie ma mowy o „zasługiwaniu”na miłość–była ona odwzajemniona.Na świecie wciąż jest deficyt miłości.Chcemy kochać–ale nie zawsze potrafimy.Przeważnie kochamy za coś albo „w nagrodę”–a nie za to,że ta osoba jest(przy nas).Miłość bywa trudna i wymaga wyrzeczeń i poświęcenia–czasem nawet życia(największa miłość).Szczytem miłości było oddanie życia przez Syna Człowieczego–w dodatku niesprawiedliwie.
O ile św.Piotr potrafił w chwili słabości–zaprzeć się swojego Pana,to św.Jan nie tylko był lojalny wobec Chrystusa,ale chyba najbardziej martwił się o Niego. Przerażała Go myśl,że mogli zgładzić jego Mistrza na zawsze…Dlatego pośpiesznie–na wieść o „zaginięciu” Mistrza–udał się do Jego grobu.Wyprzedzając Piotra dał nam przykład,iż czasem odruch serca jest pierwszą”myślą”przed rozumiem i wyrachowaniem…Jeśli ktoś potrzebuje pomocy w danym momencie–to człowiek o dobrym sercu nie analizuje:”co ja z tego będę miał!?”–tylko biegnie wspomóc bliźniego.
To tak jak w przypadku nagłego zdarzenia,np zasłabnięcia albo udaru–zanim przyjedzie pogotowie–staramy się przywrócić przytomność(oddech)poszkodowanemu…Oczywiście jest to ryzykowne.Jeśli nie umiemy dobrze pływać–zwykle nie zabieramy się za ratowanie tonącego…Ale odruch miłości”każe”nam spróbować i nie myśleć za bardzo o swoim bezpieczeństwie.
Gdyby Jezus powstrzymywał się od ofiary Krzyża–nie byłoby nas–umarlibyśmy na wieki.
A tak każdy z nas ma szansę żyć tam–gdzie jest prawdziwa miłość,radość i pokój–w Jego Królestwie.

Pojęcie”miłość bliźniego”to nieco abstrakcyjne stwierdzenie w dzisiejszych czasach…Łatwo się o tym przekonać,spoglądając na nieustanną”gonitwę”współczesnego człowieka w poszukiwaniu…miłości tego świata.Tak–zastępujemy sobie prawdziwe uczucie szczęścia i radości–namiastkami”nieba”w postaci tanich rozrywek–po ciężkim dniu pracy albo nauki,kiedy na nic nie mieliśmy czasu,zwł na bliźnich…

Powie ktoś:”ale przecież trzeba pracować,uczyć się,udzielać tu i ówdzie”…Niewątpliwie tak –od tego się nie ucieknie,jednak gdzie w tym wszystkim jest człowiek!?

Są dni, gdy niebo otwiera wszystkie bramy szczęścia, i są Ludzie, którzy bezinteresownie otwierają swoje serca. Są ­chwile kiedy mały gest–jest cenniejszy niż tysiąc słów…Czasem ważna jest choćby obecność przy bliskiej nam osobie–a nie uciekanie i nieodłączna wymówka: „nie mam dzisiaj czasu–może innym razem…”A czasem wystarczy wysłuchać cierpiącą osobę i pocieszyć ją dobrym słowem,gestem czy choćby przytuleniem…Modlitwa za tę osobę jest naturalnie bardzo przydatna i może przynieść nieoczekiwane owoce w postaci działania Bożego w jej duszy i ciele.Ale nie może ona „zastąpić” ludzkich odruchów serca na zasadzie: „ok–pomodlę się za Ciebie” i…umywamy ręce,żeby się bynajmniej nie natrudzić…Można powiedzieć ostrzej:”żeby się nie ubrudzić”,bo przecież potrzebujący pomocy człowiek jest często brudny,zaniedbany,nieładnie pachnie…

A co z tymi,których już poznaliśmy–ale”udajemy”,że nie starcza nam czasu na rozmowy,pisanie,spotkania itp. Proszę policzyć znajomych na Facebook’u…Czy faktycznie łączy nas coś z nimi–poza zdawkowymi pozdrowieniami okolicznościowymi!?

Dlaczego wydaje mam się,że tylko konkretna pomoc(np finansowa)”załatwia sprawę” i możemy pójść dalej–do swoich spraw,które są o”niebo”ważniejsze?! Po stokroć–nie! Umiejmy odnaleźć w drugiej osobie obecność Jezusa i uwielbić Go. To jest nie mniej ważne,niż indywidualny kontakt z naszym Panem.

„Po tym was poznają,że wzajemnie się miłujecie”–mówi Chrystus,dając nam Nowe Przykazanie.

Coraz bardziej rozumiem–jako człowiek „po przejściach”–co to jest miłość bezgraniczna: całkowicie oddana,ofiarna,aż do śmierci…Jej realizacja jest pełna, jeśli dotyczy wszystkich naszych bliźnich. Ogromne zadanie postawił przed nami Pan!

Wyznając swoją miłość:„jak Ja was umiłowałem”–dał nam wzór potwierdzony w czynach i słowie. Będąc częścią Kościoła, jestem zobowiązany i powołany do dawania świadectwa o Jezusie w codziennym życiu. Czyny miłości są znakiem rozpoznawczym chrześcijanina: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi”.

Nie wystarczy tylko mówić o miłości, bo jej sednem jest działanie pełne pokory, cichości, wypływające z potrzeby serca, z pragnienia stawania się na wzór naszego Pana. Miłość taka zostaje wtedy uświęcona, bo jest inna niż pozostałe definicje i rodzaje miłości, jakie znane są współczesnemu światu. To miłość, która zachwyca nawet tych, którzy jeszcze Go nie poznali…

Zostawiam na Twojej drodze myśli słoneczne i uśmiech najcieplejszy.Niech radość umila Tobie każdą chwilę…

Kocham was wszystkich drodzy bracia i siostry. 💕💕💕💕💕

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

1 Komentarzy

Leave a Reply