LOADING

Type to search

«Na przekór falom»

zafor hasan 17 kwietnia 2021
Share

Ewangelia z dn.17.04.2021

J 6, 16–21. 

JEZUS PRZYCHODZI

Lęk przed wykonaniem jakiejś niebezpiecznej czynności jest naturalnym odruchem człowieka…

Dla Jezusa kroczenie po wodzie nie było „rozrywką”, lecz chęcią jak najszybszego spotkania się z uczniami i pomagania im. Jednak–co zrozumiałe–oni przestraszyli się i myśleli, że to “jakiś duch”. Bo przecież ich Pan był daleko i nie mógł przybyć po falach…Umysły uczniów–jak pisze inny Ewangelista(Mk 6, 52b) były «otępiałe».

Gdy w naszym życiu zachodzą jakieś zmiany(na lepsze) nie zawsze potrafimy to logicznie wytłumaczyć…Wydaje nam się, że to dzięki własnej ambicji i pracy osiągamy sukcesy, nawet te niespodziewane. Czasem również dopatrujemy się działania jakichś sił nadprzyrodzonych(ale nie Boga) albo traktujemy wszystko jako przypadek…Nie ufamy naszym zmysłom, ani opinii otoczenia.

Jak szybko gubimy się, gdy zostawiamy Jezusa i próbujemy coś robić po swojemu. Uczniowie sami przeprawiają się na drugą stronę jeziora. Jeziora, które dobrze znali. Byli rybakami. Jednak bez Jezusa proste rzeczy stają się niezwykle trudne…

W opisie czytamy, że uczniom przeszkadzała wichura. Wiatr może być symbolem naszych uczuć, które często są przeciwne naszym wartościom i przeszkadzają nam dotrzeć na “drugi brzeg”. W czasie strapienia każda praca wymaga znacznie więcej trudu, a efekty wydają się i tak mizerne.

Po przepłynięciu znacznej odległości uczniowie na pewno byli zmęczeni i mocno zniechęceni. Gdy ujrzeli Jezusa–kroczącego po jeziorze–myśleli, że to zjawa i zaczęli krzyczeć. Brak zrozumienia tego, co wydarzyło się wcześniej(rozmnożenie chleba), zmęczenie, trudna godzina nocna(tuż przed świtem) to wszystko sprawia, że mieli oni kłopoty z orientacją i właściwą oceną tego, co się działo…

Czasem trudno nam rozpoznać Jezusa. Często w naszym życiu górę bierze lęk. Przed czym? Nie wiadomo? Po prostu zwykły egzystencjalny lęk przed śmiercią, a może i przed życiem? Przed drugim człowiekiem, a może przed samym sobą? Przed Jezusem, którego nie umiemy wyraźnie zobaczyć w kontekście dotychczasowych wydarzeń naszego życia, ale patrzymy na Niego przez pryzmat naszych ostatnich porażek. Czyli tracąc Go, rozstając się z Nim.

Czy jest na to jakieś lekarstwo? Tak—jest nim…miłość. Największy dar Boga dla człowieka. Miłość, która niweczy lęk: „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk” (por. 1J 4, 11-18).

Ale czy to naprawdę może się dokonać w moim życiu? Czy mogę żyć bez lęku?

Scena–której się przyglądamy–jest zapowiedzią tej najważniejszej, która będzie miała miejsce za pewien czas. O tej samej porze, nad tym samym Jeziorem Galilejskim, Zmartwychwstały Jezus przyjdzie do tych samych uczniów. Mocą swej miłości przebaczy Piotrowi i pozostałym. Zwoła ich na nowo. Powie, że im wierzy i ufa mimo tego, że Go pozostawili na krzyżu i uciekli (por. J 21, 1–14). Ich serca napełni moc Bożej miłości. Tak wielka, że nie zawahają się oddać życia za swego Mistrza.

A czy my wierzymy, że to samo–co dokonało się w sercach uczniów–może się dokonać także w naszych sercach?

Nie zawsze możemy “ogarnąć” wszystkie zjawiska na tej ziemi i jesteśmy tylko drobinami we wszechświecie…Ale jednocześnie zostaliśmy powołani do chwały życia z Jezusem Chrystusem🈂️

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

1 Komentarzy

Leave a Reply