LOADING

Type to search

Myśląc inaczej

zafor hasan 9 października 2014
Share

Internet pełen jest krytyki. Ale nie tylko Internet. W codziennym życiu na każdym kroku można się z tym spotkać – ktoś wiecznie narzeka, krytykuje, wypomina. Sobie nawzajem, proboszczowi, rządowi, drogowcom, lekarzom, kioskarce. Dlatego tak bardzo cenimy pozytywne treści, oraz ludzi, którzy są w stanie w tym ogromie negatywnych opinii znaleźć dobro i podzielić się nim z innymi. Urosło to wręcz do rangi heroizmu.

 

W sumie jest w tym racja. Propagowanie dobra, to zajęcie trudne, karkołomne i niewdzięczne. Ale jeszcze trudniejsze, bardziej karkołomne i niewdzięczne jest krytykowanie. Bo musimy w całej materii rozróżnić dwie rzeczy: krytykę i tzw. „hejt”.

 

Czym się to różni? Trzema zasadniczymi rzeczami: celem, argumentacją oraz doborem słów.

 

1. Krytyka ma na celu dobro – poprawę stanu ogólnego. Krytykując działalność władz miejskich w zakresie dbania o drogi, chcę sprawić, aby drogi były lepsze. Dzięki temu będzie lepiej nie tylko mnie, ale też wszystkim ludziom wokół. Jeżeli zaś moja negatywna opinia na temat działalności Pana Burmistrza ma jedynie podbudować moją pozycję (obniżyć pozycję obecnie urzędującego) przed nadchodzącymi wyborami – jest to hejt. Służy jedynie mnie, wszystkim innym szkodzi.

 

2. Za krytyką zawsze stoją argumenty. Statystyki uszkodzeń pojazdów, spowodowanych dziurami w nawierzchni, na przykład. Przykładami innych miast, które miały podobny problem, a jednak sobie z nim poradziły. Dowodami na marnotrawienie funduszy, które mogłyby zostać przeznaczone na utrzymanie dróg. Hejt jest tylko stronniczą opinią, często niemającą związków z rzeczywistością. Nieważne, czy jest źle, czy dobrze, nie chodzi przecież o naprawę czegokolwiek, a tylko o tego, który mówi.

 

3. To, że Pan Burmistrz zaniedbał drogi, nie znaczy, że również przedszkola są w opłakanym stanie. Pan Burmistrz może być świetnym gospodarzem, ale w jednej dziedzinie nie mieć spektakularnych sukcesów. Dlatego krytyka będzie jak skalpel – precyzyjna, żeby nie zniszczyć reszty dorobku. Krytykujemy tylko drogi, nie przedszkola (bo te dobrze działają), ani tym bardziej nie samego burmistrza. To wymaga starannego doboru słów – tylko tak osiągnę swój cel. Hejt niczym się nie przejmuje. Im mocniej mogę przywalić w mój cel, tym lepiej. Bluzgi, przekłamania, oczernianie – tylko tak osiągnę swój cel.

 

Więc czy w Internecie tej krytyki jest tak wiele? Nie, to po prostu zwykły hejt.

Leave a Reply