LOADING

Type to search

Share

Obserwując doniesienia w sprawie ataku terrorystów na redakcję francuskiego tygodnika, zadaję sobie pytanie: Czy Islamscy radykaliści działali tylko w swoim imieniu?

Parę lat temu, gdy w mediach głośno było o “Francuskiej karykaturze Mahometa”, gdy Islamiści zapowiedzieli “odwet”, “świat” pisał o terrorystach, wolności słowa, braku humoru odbiorców. Wiedziano dokładnie, z której strony przyjdzie atak. Słyszano groźby odwetu. Nikt nie zwrócił uwagi na jedno: wydawcy szykanują nie jedną grupę religijną.

Wg Wikipedii, Charlie Hebdo to: francuski tygodnik satyryczny, publikujący silnie antyreligijne i “lewackie” artykuły o ekstremalnej prawicy, Katolicyzmie, Islamizmie i Judaizmie, polityce i kulturze.

Sądząc po okładkach, którymi w ramach “newsów” raczą nas rodzime media: to się zgadza. Okładki są straszne. Wręcz wulgarne. I to nie tylko te, które atakują Katolicyzm (np. ta z karykaturą Benedykta XVI obściskującego się z Gwardzistą Szwajcarskim, z podpisem “w końcu razem”… wydanym z okazji abdykacji BXVI), ale także te atakujące inne nacje i narody.

Adolfo Lujan / DISO Press / Flickr.com

Adolfo Lujan / DISO Press / Flickr.com

Czy jednak to wszystko jest nam tak odległe? Czy my – Polacy – także nie mamy swojego Polskiego “Charlie Hebdo”? Mamy. Przynajmniej trzy: Newsweek, NIE, Fakty i Mity. Czy te czasopisma na swoich okładkach i w swoich treściach nie wskazują tematów podobnych do wikipediowej definicji “Charlie Hebdo”? Czy nie jest tak, że nie przeżywamy w Polsce podobnych tragedii, tylko dlatego, że u nas z braku Muzułmanów, atakuje się tylko Katolików?

“Jacyż my jesteśmy tolerancyjni i miłosierni. Islamiści – zabijają za kilka głupich rysunków, a my? A my pozwalamy na wszystko, przecież jest wolność słowa, wolność przekazu artystycznego. Darcie Biblii? Kopulacja z krzyżem? Piknik jako męka Chrystusowa? Ojej! Dwóch całujących się księży? Przecież to nic złego, skoro sądy uniewinniają, za takie występki!”

Jak widać: my – Katolicy, jesteśmy bardzo liberalni. NIE ma się dobrze od lat, również Fakty i Mity nie mają problemów z atakami na swoją redakcję. Pan Darski żyje sobie w spokoju, a jego “była” bez problemu mówiła o “naprutych winem i ziołem dziadkach” i nikt większych konsekwencji nie poniósł.

Zauważmy: echo okładek z Mahometem docierało nawet do Polski, z racji odzewu radykałów. Echo żadnej okładki papieskiej (pomimo podobnej częstotliwości) do nas nie dotarło. Rodzi to jedynie pytanie: jesteśmy aż tak religijni, a co za tym idzie miłosierni, że wybaczamy, czy mamy, aż tak “olewający” stosunek do naszej wiary, że w imię “miłosierdzia” przymykamy na takie zachowania oko?

Terroryzm, jest zawsze terroryzmem. Nie ma wojny w słusznej sprawie, tak samo jak zabójstwo jest zawsze zabójstwem, ale z każdego wydarzenia należy wyciągnąć wnioski. Czy gazety o “antyreligijnej linii wydawniczej” na całym świecie wezmą to sobie do serca? Czy w imię “wolności słowa” i “antyterrorystycznego” buntu zaczną “jeździć” podwójnie?

W związku z powyższym, czy określenie osób, np. będących przeciwnikami Golgoty Piknik “KatoTalibami” jest określeniem prawidłowym? No chyba nie…

Antyklerykałowie i ateiści – Jak jeszcze zanim następnym razem nazwiecie kogoś “katotalibem”, przemyślcie to – Wam nikt do redakcji z AK47 nie wbiega.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply