LOADING

Type to search

Share

 

…i przybyły w Triduum Paschalne.

 

Gorzkie żale

 

Wielki Czwartek

Podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej upamiętniającej ustanowienie sakramentów Eucharystii i Kapłaństwa perspektywa śmierci wydała mi się niesamowicie bliska podczas kazania. Czy celem było zagadać na śmierć? Proporcja przemówienia o kapłaństwie w stosunku do dziejącej się Eucharystii była miażdżąca. I na koniec podziękowania wiernych. Kilometrowa kolejka i czas na „talent show”. W końcu, jaki pasterz takie owce? Żal mi, że tak trudno jest zachować równowagę i adekwatne proporcje. Zbalansować wagę istoty życia między mówieniem a działaniem. Tęsknię za jednością w Kościele, gdzie wierni potrafią uszanować swoją indywidualną wrażliwość duchową, ale jednocześnie są w stanie wspólnie podziękować kapłanom za ich posługę bez podziałów na grupy, podgrupy i stowarzyszenia. Przecież, tam gdzie w codzienności są autentyczne więzi między ludźmi (*kapłan to też „ludź”) i troska o siebie nawzajem, tam zbyteczne są niekończące się popisy od święta.

 

Wielki Piątek

Adoracja Krzyża, Drzewa Życia rodzącego owoc bezgranicznej miłości. Urzeczywistnienie bezinteresownego daru z siebie. A obok Krzyża Jezusowego stały…dwa koszyki na „srebrniki”. Żal mi Jezusa wiszącego samotnie na krzyżu wśród tłumu niezrozumienia. Zastanawiam się, kiedy wreszcie nauczymy się dostrzegać, że ofiara czy dar to nie tylko „blaszaki” czy „papierowe świstki” i choćbyśmy obrabowali wszystkie banki świata nie możemy spłacić długu Jezusowi za nasze grzechy. Nie możemy, bo go nie mamy….bo On tego od nas nie oczekuje. Kredyt anulowany. Chce, żebyśmy po prostu byli na miarę swojego człowieczeństwa. Marzy mi się Wielki Piątek pod hasłem „śmierć koszykom”, gdzie oczy będą skierowane z wiarą na krzyż, a nie z zawstydzeniem spuszczone pod krzyż. Gdzie zrodzi się świadomość jałmużny nie tylko wewnątrz wspólnoty, ale też na zewnątrz. Gdzie obudzi się w nas zainteresowanie potrzebami Kościoła, a przecież możliwości jest wiele. Zamiast podczas kolędy „spławiać” księdza kopertą, wystarczy spytać się o koszty, zasugerować zmiany, podpowiedzieć rozwiązania. Ksiądz nie musi być budowlańcem, finansistą-księgowym, koordynatorem i w ogóle samowystarczalnym all-in-one. W chrześcijaństwo wpisana jest wzajemność. A i nie zawsze o kasę tu chodzi. Czasem, a może przede wszystkim, chodzi o wkład nie tyle czysto finansowy ile własny-własną twórczą osobę.

 

Wielka Sobota

Kościół pachnący codziennością. Dzieci radośnie negocjujące między sobą, kto ma więcej pisanek, ładniejszego baranka. Kościół wypełniony po brzegi niewiernymi wiernymi? Statystycznymi katolikami? Przyjezdnymi? Żal mi, że ten fenomen magnetyzmu Kościoła objawia się jeden dzień w roku. Że nadchodzące Alleluja jest stłamszone, przez „ale jaja”. Zastanawiam się czy wiarygodność człowieka jest już passé? Dlaczego w Wielką Sobotę wypada przyjść do kościoła a w niedzielę, czy zwykłą środę wypada, żeby nie wypadało? Bo to głupio? Mało trendy? Mam wrażenie, że obecnie społeczeństwo nastawione jest na rozrywkę-tak, żeby było fajnie i przyjemnie. Przytłoczyć życie bajerami do płaskiej egzystencji w 2D zamiast spojrzeć w Górę i zacząć autentycznie żyć w 3D. Tęsknię za klarownością decyzji i postaw. Za mateuszowym „tak tak; nie nie”, gdzie zewnętrznie sterowane „wypada”, „co ludzie powiedzą” zastąpi to, co w sercu. Gdzie przestanie się grać i udawać. Może czas wreszcie mieć odwagę być katolikiem i mieć odwagę nim nie być.

 

Wigilia Paschalna a Niedziela Wielkanocna

Procesja rezurekcyjna z Najświętszym Sakramentem. Radosny, triumfalny pochód obwieszczający chrześcijańską perspektywę skazanych na sukces. A może 3 kółeczka w maratonie po Zbawienie? Żal mi, że nawet w ten czas, albo ściga się z Najświętszym Sakramentem, albo uda się czmychnąć do domu, w ostateczności wdrożyć wersją demo-po jednym okrążeniu do kościoła. W rezultacie można wykiwać, ale… tylko siebie. Człowiek zaganiany „na amen” sprawami pilnymi nie podejmuje walki już o te istotne. W pogoni za pozornym sukcesem gubi tożsamość i nie ma czasu, żeby spotkać sens. Żeby „bardziej być niż więcej mieć”. W poszukiwaniu światła inwestuje w wymianę żarówek, baterii i zasilaczy, nie widząc, że… świeci słońce.

 

Może każdy z nas dźwiga na swoich barkach gorzkie żale, niebędące osądem czy potępieniem, ale wyrazem troski. Będące krzyżem, który nas umacnia, mówiącym, na czym nam zależy, gdzie tkwi istota…Bo to czego doświadczamy nie jest po nic tylko po coś.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

1 Komentarzy

  1. 15 kisi beni engellemis, hepinizi gördüm arkadaslar ??

    Odpowiedz

Leave a Reply

Related Stories