LOADING

Type to search

Droga

zafor hasan 5 maja 2015
Share

Jesteśmy szczęśliwcami. Obecnie mamy tyle wspaniałych wskazań na cudowne, bezbłędne życie, że nie musimy się martwić o nic. Wszystko zdaje się być ułożone, logiczne i kierujące do celu, dopóki ktoś nie umrze.

Konsternacja – miała wszystko – dom, córki; jakoś jej się układało, zawsze uśmiechnięta, czasem tylko coś po cichu narzekała – przedawkowała. Po pogrzebie normalka – ktoś musiał wyrazić swoją opinię, bo skoro ksiądz twierdzi, że trzeba kochać ludzi bo szybko odchodzą, a w niebie jest cud, miód i malinka – to co my tu jeszcze robimy? Summa summarum – Kościół jest bez sensu.

Obraz:

Miliony dróg, siedzę w samochodzie i jadę. Oto moje życie – widzę różne skrzyżowania, mogę skręcić, zawrócić – nie muszę się niczym trapić – Jezus powiedział że jest drogą. Każda z tych dróg wiedzie do celu, ale czym jest mój cel? Droga się nie kończy, może stać się wyboista, polna ale nadal jest i gdzieś prowadzi – jeżeli zniknie to wiemy, że nie ma już ratunku.

Ale czy te drogi istotnie są kościołem? Nie sądzę…

the-sun-470317_1280

Mijam wiele innych samochodów – każdy jedzie w swoim kierunku, mija innych – w niektórych widać więcej osób, kłócą się, śmieją się – są razem na chwilę lub do końca. To rodziny – współtworzą Kościół. Jednak On podpowiada skądinąd.

Znaki – wskazują różne cele, ostrzegają, nakazują, czasem zakazują – raczej staramy się ich słuchać, ale spieszy się nam, bo cel jest na wyciągnięcie ręki. Znaki stanowią prawo – zasady które uznajemy, wartości – są dla nas jakby darem Kościoła. Ale nie są stale blisko.

Nasz samochód – to jakby nasze ciało. Dbamy o nie, czyścimy, kiedy brakuje benzyny – czujemy zmęczenie, to odnajdujemy Stację. Stacją może być Kościół, ale również inne bliskie nam miejsce w którym czujemy się dobrze. Musimy uważać aby poprzez naszą chęć ulepszania samochodu nie zepsuć go, albo z czymś nie przedawkować.

Kieruje dusza i ma kilka przeszkadzajek – radio które dyktuje nowe trendy, a czasem wymaga odwrócenia uwagi od drogi. CB – z jednej strony służy radą, z drugiej również odbiera uwagę od rzeczy ważniejszych.

Po co nam Kościół skoro wszystko jest? Drogi, znaki, samochód…

Są tacy którzy nie widzą żywego Kościoła i chcąc dobrnąć do celu włączają zasłużonego GPS’a. Tak aby wskazywał którędy najszybciej, jaki skrót wziąć. GPS to martwy kościół – opanowana tradycja, raz w niedziele, może tylko w święta – tak dla świętego spokoju.

Królu szos pamiętaj, że ta droga życia się nie kończy. Jest to bardzo długa trasa pełna nieznanych dróg, groźnych zakrętów, niebezpiecznych uliczek. Dla mnie Kościół jest na siedzeniu obok. Siedzi uśmiechnięty trzymając mapę – zdaje się znać wszystkie trasy. Czasem nie korzystam z jego podpowiedzi, kłócę się z Nim, ukazuje mu „lepsze” trasy które w końcu okazują się ślepą uliczką. A on tylko się uśmiecha i pokazuje gdzie skręcić. Może czasem irytować że cały czas powtarza jeden kierunek. Mogę mu nie wierzyć, ale wiem że warto mu ufać. Zdawałoby się, że wszystkie znaki, drogi, ba – nawet auto jest Mu znane jak Jego własna kieszeń.

Reszta bliskich z tyłu wozu czasem rozmawia, czasem śpi lecz wie że może zaufać kierowcy. Ja natomiast wiem, że gdybym poczuł wielkie zmęczenie to Kościół – mój Bóg – wstanie i zamieni się ze mną chociażby na chwilę.

Leave a Reply