LOADING

Type to search

Czy to w ogóle ma jakiś sens?

zafor hasan 23 stycznia 2014
Share

Katechizm jest dosyć obszerny… Do "wykucia na blachę" są 222 strony napisane trudnym językiem (i bardzo małą czcionką), półgodzinne kolejki po podpis w indeksie, spotkania… Można tak na to spojrzeć, lecz ja wolę akcentować zdecydowanie inną stronę przygotowania do bierzmowania.

 

Widząc świat w ten sposób do niczego byśmy nie doszli. Tak, prawdą jest to, że (szczególnie tuż przed końcem semestru) mało jest gimnazjalistów chodzących spać przed północą. Męczące jest, bez względu na wszystko, gnanie kilka kilometrów bez posiłku bezpośrednio ze szkoły do kościola, rowerem na naborzeństwo – ale warto. Nawet jeśli nie w wymiarze duchowym, a ludzkim. Jest okazja do rozmów jeszcze przed powrotem do domu. Jesienią to i bitwy na szyszki się zdarzają. Spotkania mimo wszystko są miłe. Może perspektywa egzaminów i lektury wyznaczonych ksiąg jest męcząca, ale bez przesady. Co to dla nas? :)

Mam nadzieję, że uda mi się przeżyć ten sakrament w duchowy sposób. To jedyny sakrament wtajemniczenia, który mogę przyjąć w pełni świadomie… Lecz niestety wielu z kandydatów jest bardzo niedojrzałych, a po Bierzmowaniu porzucą swoją fabrykowaną na ok. rok religijność… Zależy im tylko na zdobyciu papierka. Mimo szczerych chęci niewiele mogę w tej dziedzinie zmienić, a szkoda… Wielu poza kościołem nie wyraża swojej wiary i narzeka na księdza. Niektórzy uważają to nawet za oficjalne pożegnanie młodzieży z kościołem. Oby w naszym przypadku okazało się to tylko niczym niepotwierdzoną teorią.

Leave a Reply