Zamilknąć i kochać

Zamilknąć i kochać

Centrum Krakowa. Zapada zupełna cisza. I ciemność. W murach starego kościoła św. Marka. Przesiąkłych obecnością choćby ks. Tischnera. To jedna z nielicznych i niecodziennych chwil, w której słyszysz brzmienie Krakowa z miejsca, gdzie nie brzmi nic. Do całkowicie cichego wnętrza dochodzą wieczorne odgłosy. Miasto jeszcze nie zasypia. Słychać stukot końskich kopyt, spawania. Wszystko ciągle w ruchu. Tylko Ty teraz zatrzymałeś się i jesteś poza tym wszystkim. Niewiele jest takich okazji, gdy możesz się tu, w Rynku zatrzymać i w zupełnym spokoju chłonąć krakowski wieczór.

Nie bój się, nie lękaj się, Bóg Sam wystarczy, Bóg Sam wystarczy, śpiewamy. W prezbiterium ciepłe świece oświetlają ikonę Chrystusa. Z dużego obrazu patrzy na nas, też ciepło, św. Teresa z Lisieux. Ale w ten wtorek widzimy ją całkiem inną. Widzimy kilkunastoletnią zakonnicę z głową na posadzce, zasypiającą podczas Mszy Św. Wstającą o 4.45, aby modlić się przez trzy godziny z towarzystwem zmęczenia. Po niespełna sześciu godzinach snu. Słowa ks. Andrzeja odkrywają zupełnie inną twarz świętej. Ona jest stale zmęczona, mówi o niej ks. Andrzej, jej wszystko idzie z oporem, natrafia na przeszkody, odczuwa oschłość w modlitwie, pustkę, jej życie jest suche, pozbawione pociech, radości. I za to ją kocham, jak mówi ksiądz prowadzący rozważanie o wierze św. Tereski (co wtorek będzie mówił już o niej sporo, a będzie jeszcze mowa o nadziei i miłości). Kocha ją za tę zwyczajność, zwyczajne życie codzienności bez ekstaz, wizji. Ale życie świętej.

Co jest jeszcze genialne? Prosi Chrystusa, aby pocieszył innych niedowiarków, nie ją. A sama przed śmiercią, powiedzielibyśmy, traci wiarę. Jednak cały czas, do końca zachowuje się tak, jakby wierzyła w Chrystusa i w życie wieczne. A mówi, że po śmierci nic nie będzie. A na pewno nie będzie radości. To jej największa noc wiary. Ale do końca jest zjednoczona z Chrystusem. Jak zauważa ks. Andrzej, często mówimy, że wierzymy w Boga, ale zachowujemy się tak, jakbyśmy nie wierzyli…

Słuchamy jego słów w mroku. Po połowie godziny nastaje już zupełna cisza. Teraz możemy już słuchać samego Boga. Wiemy, że mamy czas, całe pół godziny. Teraz to Jego Obecność jest najważniejsza. W ciszy.

 


Polecamy również artykuł "Mała Tereska"


 

Przeczytaj także

Paulina Biegaj
Napisane przez Paulina Biegaj

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz