LOADING

Type to search

Z jakiej parafii? Niezrzeszony

zafor hasan 5 listopada 2013
Share

Od dwóch już przeszło lat mieszkam w Opolu. W trakcie mojej bytności w stolicy polskiej piosenki miejsce zamieszkania zmieniałem dwa razy. To już trzecie wynajmowane przeze mnie mieszkanie. To już trzecia parafia, do której przynależę. Mieszkając tutaj 4 miesiące nie poznałem jeszcze proboszcza, dokładniej rzecz biorąc – nie wiem jeszcze, który z kapłanów spotkanych w tutejszym kościele sprawuje tę funkcję. W mieście tak małym jest komfortowe, że w kilkanaście minut można samochodem w niedzielę dojechać do tego kościoła, który nam pasuje, w którym czujemy się dobrze. Ale Wrocław, Warszawa, Kraków…

 

Być może kieruję się nieco spaczoną wizją parafii. Wywodzę się z małej wsi, 350 mieszkańców. Tu każdy znał każdego, każdy przybywał na wezwanie proboszcza do przykościelnych prac, przygotowywaniu uroczystości kościelnych. Dziś wspominam to, jak dawną epokę. Nie jestem sam, wielu moich przyjaciół, tych, którzy związani są z kościołem nie tylko przez chrzest, ale i współtworzenie wspólnoty czuje się tak samo.

 

Stajemy się w ogromnej mierze społeczeństwem koczowniczym. Wynajmujemy mieszkania, na zakup własnych nas najczęściej nie stać, pracujemy w niedziele, często od rana do wieczora, zmieniamy mieszkania, gdzie taniej, (bo 100 zł czynszu mniej to ogromny dodatek w miesiącu), jeździmy za granice do pracy, wracamy na miesiąc, dwa, potem znów wyjeżdżamy. Wielu z nas nie wie, gdzie będzie za tydzień, za miesiąc. Niepewność zatrudnienia, konieczność ciągłego poszukiwania stabilności i godności pracy, nie sprzyja jedności nie tylko parafialnej, ale również w wielu innych, społecznych wymiarach. Stabilizacja parafialna – nigdy nie pomyślałem, że za nią zatęsknię, nigdy też nie myślałem, że będę wiódł koczowniczy tryb życia.

 Polecamy również:

 


Obudzić olbrzyma


Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply