LOADING

Type to search

Wolność. Kocham i szanuję

zafor hasan 8 listopada 2013
Share

My – Polacy – tak często nie doceniamy tego, co mamy. Sam urodziłem się w trzecią rocznicę zburzenia muru berlińskiego, więc co ja mogę wiedzieć o jej utracie. Dla mnie Polska była zawsze wolna. "Od zawsze" dla mnie religia była w szkole, możliwość uczestniczenia w rekolekcjach Wielkopostnych z racji dni wolnych, czy wolne z okazji świąt kościelnych, a przez większość życia, normalne było dla mnie to, że jest "Polski Papież". Nie doświadczyłem nigdy tego, o czym opowiadali mi rodzice, dziadkowie…

Jestem wolny. Mam wszystkie konstytucyjne prawa. Nie tylko prawa, ale także obowiązki. Obowiązki, o których tak często zapominamy. Nie potrafimy doceniać naszej Polskości, naszej Ojczyzny. Boję się, że obudzimy się kiedyś z przysłowiową "ręką w nocniku". Dlaczego? Dlatego, że patriotyzm zanika. Zanika Polskość, "naszość". Młodzi ludzie mówią, że nie asocjują się z "tym krajem", że nie czują się Polakami.

Zniesiono obowiązkową służbę wojskową. Po komisji wojskowej, praktycznie każdy dorosły obywatel płci męskiej otrzymuje "kategorię A" i jest hipotetycznie gotowy do tego, by w stanie zagrożenia zostać powołanym do służby i przelewać krew za Ojczyznę. Tylko ilu by takich gotowych faktycznie było? Czy ludzie z mojego pokolenia potrafiliby, tak jak ich, nasi dziadkowie i pradziadkowie, iść na front i przelewać krew za Ojczyznę? Czy to byłoby "trendi", "cool"? Ilu byłoby obywateli, którzy swoją niechęć do ewentualnego zaborcy wyraziliby gestami, ilu toczyłoby "walkę" słowną, w relacji obywatel-telewizor, a ilu z nas stanęłoby w miejscu i stwierdziło, że nie ma sensu walczyć. Nie ma sensu tracić sił na walkę, bo przecież zaborca da nam więcej. Jego gospodarka, prawo i technologie mogą przykryć wszystkie nasze problemy społeczno-gospodarcze, "by żyło się lepiej". Sądząc po tym, jakie głosy słyszę między moimi znajomymi, kolegami, rówieśnikami, przerażająca większość wyznawałaby tą ostatnią, przerażającą wizję. Polska stałaby się krainą historyczną.

Przerażający jest fakt, że tak jak 95 lat temu, po 123 latach niewoli potrafiliśmy odzyskać niepodległość dzięki walce i uporowi, tak teraz nie miałby kto walczyć. Tak, jak kiedyś rzesze Powstańców brały w ręce kije i kosy, i szły walczyć przeciw zaborcy, tak teraz ta "walka" ograniczyłaby się do wklejenia obrazka, czy linka na "fejsika", by "walczyć z zaborcą" albo mu się poddać. I tyle.

Wspomniany przeze mnie B. Łyszkiewicz w piosence "Niepodległość" śpiewał, że tęskni do "Polski od morza do morza", "wielkich władców", ostatecznie, że "Ktoś musi przypomnieć, co to duch zbiorowy, aby ożył wreszcie mit narodowy". I to jest to, czego nam potrzeba. Niewątpliwie, potrzeba nam mądrej, zdrowej Ojczyzny.

Wielu twierdzi, że my – Polacy, wciąż narzekamy. Powstał nawet stereotyp "Polak-narzekacz". Władza – zła. Zarobki – małe. Drogi – dziurawe. Kościół – …, nie, ja Kościół zostawię. Ciągle nie tak.

Mam czasami wrażenie, że urodziłem się w nieodpowiednim czasie, że nie pasuję do dzisiejszej rzeczywistości. Nie rozumiem polityków, nie rozumiem ich ugrupowań, głosowania "na przekór" innej partii. Chciałbym zaśpiewać za zespołem Sztywny Pal Azji: "Wybacz mi Polsko, że spóźniłem się"…

Grzegorz Ciechowski w piosence "Nie pytaj o Polskę", prosił o to, by nie pytać dlaczego "(…) sypiam z nią, choć śmieją ze mnie się i drwią", ludzi, którzy potrafiliby dać przykład swojej miłości do Polski i być z nią pomimo nieprzychylności i trudności. By tak, jak Obywatel G.C., chcieli ciągle "Zasypiać w niej i budzić się". By ją kochali pomimo brudnych dworców, pijaków i klnących tłumów. By każdy wiedział, że nie ma dla niego lepszego miejsca na świecie. I nie pytaj, czy jest na świecie lepsze miejsce dla Ciebie. Zasypiaj właśnie w niej i właśnie w niej się budź. Z nią przeżywaj troski i radości, wzloty i upadki.

Pilnujmy, by Orzeł był symbolem naszej dumy. Pilnujmy, by biel niewinności i czerwień krwi przelanej za to, byśmy mogli dumnie zwać się obywatelami tego wspaniałego kraju, nie były tylko oklepanymi symbolami. Pilnujmy, by słowa, że "Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy" nie stały się oklepanym sloganem, śpiewanym przy okazji meczów i wydarzeń sportowych.

Jeżeli wierzysz: klęknij przed krzyżem, spójrz na Tego, który we własnej Ojczyźnie został niedoceniony i poproś Go, by umacniał Twoją, naszą Ojczyznę. Jednocześnie rób wszystko, by stereotypy nie były powielane. Jeżeli nie wierzysz, rób wszystko, by także Twoje małe gesty prowadziły do budowania Państwa, bez powielania beznadziejnych żalów, skarg i stereotypów. Pamiętajmy, obraz jednostki tworzy obraz całego Narodu.

Tymczasem, powtórzmy za ks. Piotrem Skargą: Boże, Rządco i Panie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej, błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowi Twemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości. Wszechmogący wieczny Boże, spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie. Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy kraju naszego sprawujące, by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply