LOADING

Type to search

W niebie nie ma nudy

zafor hasan 6 listopada 2013
Share

Nestor polskich dominikanów, o. Joachim Badeni, porównał kiedyś czekanie na śmierć w perspektywie wieczności do sytuacji, kiedy nudzimy się w Krakowie, mając w kieszeni bilet na Bahamy. Sam już swoją wycieczkę po grodzie Kraka skończył, więc liczymy na jakąś relację z niebieskiego leżakowania. Wyobrażamy sobie niebo, jako niekończącą się labę, totalne "nicnierobienie". To brzmi strasznie. Nawet najlepszy wypoczynek, jeśli trwa za długo, zaczyna męczyć. Dopada nas pustka, pragniemy zmian, mamy dość monotonii. Powoli zapadamy na jedną z największych chorób tego świata: krótko mówiąc, dopada nas nuda. Czy takie niebo może być atrakcyjne?

 

Człowiekowi upchanemu w dzisiejsze pragmatyczne ramy umysłowe, niesamowitą trudność sprawia myślenie abstrakcyjne. Dlatego ma duży problem z nazwaniem tego, czym tak naprawdę jest czas. Odróżnia lata, miesiące, dni i godziny, wspomina przeszłość i planuje przyszłość, ale nie zastanawia się, tak naprawdę, jak to wszystko funkcjonuje. Mimo, iż wielu filozofów spierało się, czy czas jest wewnątrz bytu, czy na zewnątrz; czy jest wartością subiektywną, czy obiektywną, to prawie jednogłośnie zgadzają się co do tego, że czas jest połączony z materią, ale czy coś może istnieć poza czasem, a dokładnie ponad czasem? Może, tylko nie coś, a Ktoś. Tym kimś jest Bóg.

Bóg, jako Istota duchowa, jest ponad czasem, dlatego nie starzeje się, nie rośnie Mu broda i nie pojawiają się zmarszczki. Bóg istniał od zawsze, i zawsze będzie. I wbrew pozorom, nie stworzył świata z nudów, tylko z miłości. Sam jest Miłością i chciał się nią (tzn. Sobą) z kimś podzielić. Ze wszystkich swoich stworzeń wybrał człowieka i z miłości do niego dał mu duszę duchową, czyli tak jakby kawałek Siebie. Porównując to do sytuacji, gdy dziedziczymy od rodziców kolor oczu – na tej samej zasadzie dostaliśmy od Boga dar nieśmiertelności, czyli Boską ponadczasowość. Autor Księgi Rodzaju doskonale to sformułował – człowiek powstał na obraz i na podobieństwo Stwórcy.

Każdy z nas doświadcza pozytywnych wrażeń: zachwytu, szczęścia, ulgi, wdzięczności, spełnienia. To wszystko, pomnożone do potęgi nieskończonej, czeka nas w niebie. Trwanie w wiecznym zdumieniu. Tam nie ma złych dni, każde „teraz” będzie przepełnione nieskrępowaną radością. Wszystkie relacje będą opierały się na prawdziwej, czystej miłości, która nigdy się nie wyczerpie. Zresztą, jeśli Trójca Święta jest wspólnotą idealną, to wyobrażacie sobie dobrą wspólnotę bez poczucia humoru? Oczywiście, tego z najwyższej półki.

Kiedy święty Paweł pisał do Koryntian, że „ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało” (1 Kor 2, 9), co będzie się działo w niebie, nawet w promilach nie wyraził tego, jak zdumiewające jest niebo. I chociaż jego wizja pozornie wydaje się nudna, to taka być nie może – chociażby dlatego, że najczęściej nuda jest marnotrawstwem czasu, a przecież po drugiej stronie go nie ma. Nie ma czasu, a więc nie ma też nudy. W niebie nie ma listy rzeczy do zrobienia, ani oczekiwania, natomiast jest wieczne „teraz”. Jeden z hymnów brewiarzowych mówi o tym, że nadejdzie taki czas, kiedy wiara się skończy, nadzieja się wypełni i pozostanie tylko miłość – właśnie wtedy mamy do czynienia z niebem. Przebywanie z Bogiem i w Bogu, w wiecznej wspólnocie ze wszystkimi świętymi.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

1 Komentarzy

  1. twitter takipçi hilesi 20 grudnia 2021

    siteye giris yaptiktan sonra çikanlarmi ?

    Odpowiedz

Leave a Reply