LOADING

Type to search

Strażnik Światła

zafor hasan 18 grudnia 2013
Share

Czas Adwentu, który wkrótce się skończy, jest dla mnie zawsze niezwykłym czasem oczekiwania na ponowne narodziny Boga w moim życiu. Starałam się usilnie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, kim dla mnie jest Jezus? Kogo zobaczę w betlejemskim żłóbku – Dzieciątko, swego Zbawcę, Przyjaciela? Tak, to wszystko prawda, ale przede wszystkim czekam na Światłość prawdziwą, „która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1, 9). Dlaczego? Bo wierzę, że Chrystus opromienił moje życie dzięki narodzeniu, życiu, śmierci i zmartwychwstaniu. Bez tej Światłości, która opromienia moje życie stałabym się cieniem.

Taka refleksja pojawiła się u mnie na skutek pewnego wydarzenia, które do tej pory traktowałam wyłącznie jako symbol. Mam na myśli Betlejemskie Światło Pokoju, które począwszy od 1986 roku (a w Polsce od 1991 r.) jest przekazywane przez skautów austriackich ludziom w różnych krajach Europy w okresie Bożego Narodzenia. „Każdego roku dziewczynka lub chłopiec, wybrani wśród grona dzieci działających charytatywnie, odbierają Światło z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Sam moment odpalania Światła jest wyjątkowy. Miasto Betlejem leży na terytorium Autonomii Palestyńskiej uwikłanej w konflikty polityczne z Izraelem, jednakże na czas odpalenia Betlejemskiego Światła Pokoju zawieszane są działania militarne. W zmieniających się warunkach politycznych, nigdy nie zdarzyło się, by Światło nie wyruszyło z Betlejem w swoją drogę. Jeśli ze względu na skomplikowaną sytuację w relacjach izraelsko-palestyńskich zdarzało się, że nikt z Austrii nie mógł odebrać Światła, wtedy dzieci izraelskie i palestyńskie przewoziły Ogień do Tel Awiwu, a nawet do samego Wiednia. Ten fenomen czyni ze Światła znak pokoju, poświadczenie wzajemnego zrozumienia i symbol pojednania między narodami”. W tym roku po raz pierwszy dane mi jest być Strażnikiem tego Światła, gdyż mam za zadanie przekazać je wraz z zuchami pewnej szkole i mieszkańcom tej miejscowości. Nawet teraz, gdy pisze ten artykuł, na moim biurku jest zapalona świeca, która płonie niezwykłym blaskiem. Cały czas to Światło mi towarzyszy. Doświadczyłam jak ważnym, ale i trudnym zadaniem jest dbać o to, by nie zgasło. Przecież zostało odpalone w miejscu narodzenia Jezusa.

Płonąca świeca uświadomiła mi, jak ważne jest, by to Światło, sam Chrystus rozpalał moje serce, moją wiarę, moją nadzieję. By to On był Panem i Światłem mego życia. Nie tylko teraz, ale każdego dnia mojego życia. Dbać o to, by nie zgasło i przekazywać Je innym – to jest zadanie dla każdego z nas.

 

Podczas pisania artykułu skorzystałam ze strony: http://www.swiatlo.zhp.pl/podstrona.php?po=35

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply