Solidarność zakwestionowana?

Solidarność zakwestionowana?

Każdy naród ma w swej historii jakieś trudne, a nawet bardzo bolesne wydarzenia. To, czy będą one jednoczyć czy dzielić społeczeństwo, zależy, między innymi od prezentowanych postaw i zachowań. Zarówno w wymiarze społecznym, jak i jednostkowym.

Naród Polski doświadczył na przestrzeni wieków wiele bólu,  cierpień i przelanej krwi. Dość wspomnieć, że po latach rozbiorów i niewoli odzyskaliśmy niepodległość, którą zniweczył wybuch  II wojny światowej. Wojny, która miała swój początek właśnie w Polsce. Historycy spierają się dziś na temat polityki, jaką ówczesne władze polskie prowadziły wobec Hitlera, zanim do wojny doszło. Ale nie ów spór jest tu istotny. Znacznie ważniejsze są ofiary-miliony istnień ludzkich- w Polsce i na świecie. Zrównane z ziemią miasta  i wsie, wśród których Warszawa ucierpiała przecież najdotkliwiej. Pozorne wyzwolenie przyniosło Polsce lata komunizmu i izolacji za żelazną kurtyną .

I tu można by jedynie zacytować słowa Świętego Jana Pawła II, który 39 lat temu – 16 października 1978 roku  został wybrany na Stolicę Piotrową:  Nigdy więcej wojny! To pokój, pokój musi kierować losami narodów i całej ludzkości. Ale  idea pokoju, wzajemnej współpracy i solidarności między krajami zachodniej części Starego Kontynentu narodziła się  już w 1950 roku, za sprawą Roberta Schumana, dając podwaliny, najpierw dla EWG, a w końcu dla dzisiejszej Unii Europejskiej, o której odizolowani od reszty Europy i świata Polacy, przez lata nawet nie marzyli.  Unii, której od 2004 roku, wbrew niektórym opiniom jesteśmy pełnoprawnym, nie mającym powodu do wstydu i kompleksów Członkiem. I powinniśmy być dumni. Tyle, że duma, wynikająca z poczucia godności dzieci Bożych, duma z naszej bogatej historii i kultury, to nie to samo, co nadmierna, nie zawsze uprawniona pewność siebie, burząca jedność Europy. Jedność, o którą tak prosił Święty Jan Paweł II.  Tak wiele dobra uczynił. Dla Człowieka, dla Świata, dla Polski. Pamiętamy Jego słowa, pamiętamy, że był obrońcą życia. Ale nie tylko nienarodzonego – także tego wykluczonego, słabego, osamotnionego, niepełnosprawnego i chorego. Głosił Ewangelię Chrystusa. Jego słowa wielu z nas nosi w swoim sercu. Ale, czy zawsze pamiętamy? Czy pamiętamy o jedności i solidarności w odniesieniu do uchodźców? Bo człowieka – jak mawiał Papież – trzeba mierzyć miarą serca.

Czy pamiętamy o Dziedzictwie, któremu na imię Polska, gdy naszą dumę narodową, dumę Polaków wypiera małostkowość i niedająca się niczym wytłumaczyć chęć zemsty za wyimaginowane winy, stworzonego na potrzebę chwili „wroga”? „Wroga”, którego, jako Chrześcijanie widzimy, niestety zbyt często we własnym Rodaku.  Zwłaszcza, gdy polityczny konkurent, sąsiad z bloku, a nawet członek najbliższej rodziny ośmieli się mieć odmienne zdanie. Czy to nie paradoks, że członkowie Kościoła Powszechnego, którego Głową jest sam Chrystus często zapominają, że Kościół ów nie jest walczący, a pielgrzymujący, a nasz Pan Zmartwychwstały zdobywa ludzkie serca wyłącznie przez miłość i szacunek, oddzielając czyn od człowieka? Czy pamiętamy o wolności i odpowiedzialności za nią? Czy pamiętamy o jedności w życiu prywatnym, społecznym, politycznym, w Kościele…? Także tej solidarności, którą my, Polacy piszemy przez wielkie „S”? Ja pamiętam, że podczas jednej z prywatnych audiencji, w której dane mi było uczestniczyć, jeden z pielgrzymów podziękował  Papieżowi -Polakowi za „Solidarność”. Papież przestrzegł: „…żebyście tego nie zmarnowali„… Słowa te można dziś odbierać, jak swoiste memento; zwłaszcza, że trudno wśród Polaków o jednomyślność, chociażby w sprawie wspomnianych uchodźców czy roli Polski na arenie międzynarodowej.

Warto jeszcze zauważyć, że owej solidarności, jedności i wolności, o które trzeba nam się świadomie troszczyć, nie zbudujemy izolując się – tak w wymiarze społecznym, jak i jednostkowym. Sytuacja jest poważna. Wystarczy zastanowić się, jak funkcjonuje dziś tak zwane życie sąsiedzkie, czy relacje interpersonalne w niejednym miejscu pracy. Trudno też zignorować zawrotne tempo życia, które sprawia, że w wielu rodzinach nie ma czasu na wspólny posiłek. Czy jest aż tak źle? Nie. Jak to zmienić? Nawyki nie biorą się znikąd. Swój początek mają w decyzji, potem to już  działanie i przyzwyczajenie. Można je zmieniać przez… decyzję, działanie i…dobre przyzwyczajenia.  Warto zachwycać się chwilą; dostrzegać blask w oczach bliskich, reagować, gdy ów blask przygasa. Dostrzegać tych, którym rzeczywistość częściej jest ciężarem, a także tych, których codzienność tylko pozornie nie jest naszą sprawą. Bo jesteśmy sobie dani i zadani.

A, w szerszym kontekście, w odniesieniu do Polski? Warto być wśród Państw, należących do Wspólnoty, mającej chrześcijańskie korzenie. Można się spierać o jej kształt, można krytykować pewne dyrektywy czy rozwiązania. Ale krytyka powinna być konstruktywna. Jan Paweł II pisał: Na kryzys cywilizacji trzeba odpowiedzieć cywilizacją miłości, opartą na uniwersalnych wartościach pokoju, solidarności i wolności, które znajdują pełne urzeczywistnienie w Chrystusie. (List apostolski Tertio millennio adveniente, 1994 r.).

Podział w polskim społeczeństwie nie dotyczy, wbrew pozorom, dających się zignorować sporów, które można obserwować z ekranów TV, czy przeczytać o nich w codziennej prasie. To kwestia pryncypiów; niekwestionowanych dotąd wartości i autorytetów. A one dotyczą wszystkich. By nie zmarnować tego, co wywalczyły i pozostawiły  poprzednie pokolenia Polaków. Aby  tym, którzy nadejdą po nas zostawić  silne Państwo, w którym prawo i wartości nigdy nie staną się  przedmiotem manipulacji.

 

 

Laura Jurga
Napisane przez Laura Jurga

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz