Roztropność języka i cnota milczenia

Roztropność języka i cnota milczenia

Język to zdolność człowieka do porozumiewania się, wypowiadania własnych myśli. To przekazywanie wniosków, które wynikają z głębokiej refleksji nad światem

Wstęp.

Poniższy artykuł podejmuje temat roztropności języka i cnoty milczenia jako narzędzi i środków w drodze do doskonałości ewangelicznej. To próba zarysowania problemu i podania wiedzy na temat używania języka zgodnie z przesłaniem Chrystusa i ludzi ogłoszonych przez Kościół świętymi. Wśród wielu cnót, roztropność języka wydaje się największą, ponieważ łączy z mądrością Bożą oraz wyznacza zakres innym darom. Zadaniem wierzącego jest uczenie się postawy całkowitego oddania Bogu oraz trwania w Jego obecności, czując się bezpiecznym na drodze do zbawienia. W ten sposób –poprzez roztropność języka i cnotę milczenia – robi miejsce dla Ducha Świętego, którego nie sposób usłyszeć w rozproszeniu słowami. Pozwala to na wewnętrzną dyspozycyjność, a także odtworzenie w człowieku obrazu Bożego.

 

1. Język jako narzędzie

Język służy komunikacji międzyludzkiej. To zdolność człowieka do porozumiewania się, wypowiadania własnych myśli. To przekazywanie wniosków, które wynikają z głębokiej refleksji nad światem. A więc język to „działanie i sprawianie skutków” . Dzielenie się swoim światopoglądem ma zawsze wpływ na rozmówcę. Cechą języka jest trwałość, nieprzemijalność. Niektóre słowa zostają zachowane na zawsze, wiele wypowiedzianych zdań przechowuje pamięć, sprawiając w nas pozytywne lub negatywne skutki. Słowo żyje w sercu człowieka i ma zdolność przekształcania ludzkiego wnętrza. Człowiek jest wolną istotą i może używać mowy jak tylko zechce. Jednak wszystko ma swoje konsekwencje. Słowo wraca do nas, czasami ze zdwojoną siłą. Sumienie wyrzuca niepotrzebne, a wypowiedziane myśli lub sądy. Dążenie do doskonałości wiąże się również z nawróceniem języka, podobnie jak u Izajasza, który w obecności Boga przeraził się z powodu swoich nieczystych warg. Ta zmiana stosunku do słowa i używania języka jest niezwykła, ponieważ od ust, które oznaczają całą aktywność człowieka, wszystko się zaczyna i może być środkiem do świętości.

 

2. Przykład Chrystusa

Zbawiciel swoim przykładem zostawił kilka wskazówek na temat używania języka. Wiele razy wspominał, że wielomówstwo może szybko doprowadzić do grzechu. Obrażanie bliźniego, plotkowanie, umniejszanie jego godności gniewa Boga. Przestrzegał również przed przysięganiem, obiecywaniem, co między innymi rodzi w człowieku pychę. Ponieważ nie jesteśmy w stanie odgadnąć następnej chwili, nie powinniśmy tym bardziej zapewniać innych o przyszłości. Mowa, według Chrystusa powinna, być prosta i konkretna, „tak-tak, nie-nie, a wszystko ponad to – pochodzi od złego” (Mt 5, 37). Podobnie modlitwa ma wypraszać to, co jest nam niezbędne. Dla człowieka najważniejsze jest zbawienie, resztę dodaje Bóg, gadulstwo zostało nazwane pogańskim, czyli napiętnowane brakiem wiary. Pan Jezus wskazywał w mowie na świętą roztropność i powściągliwość. Osąd, krytyka, brak zrozumienia i miłości w stosunku do innych wrócą do nas – Bóg karze takie postępowanie, ponieważ kocha wszystkich; z drugiej strony dobrowolne narażanie się na niezrozumienie jest także błędem i „rzucaniem pereł” (Mt 7,6) przed kogoś, kto ich nie doceni. Człowiek cielesny nie będzie umiał zrozumieć postępowania człowieka żyjącego według ducha, chyba, że otworzy się na Boga. Po mowie człowieka można rozpoznać wnętrze. Tym, czym człowiek żyje, tym dzieli się z otoczeniem. Nie może dobro być złe i odwrotnie. Chrystus wyjawił nam tajemnicę człowieka – po jego języku poznamy wnętrze. Jak ujął to św. Józef Pelczar „po słowach poznaje się serce jak naczynie po dźwięku. Bądź zatem ostrożny w mowie, aby nie sądzono źle o twym sercu” . Stąd dobrze jest uważnie słuchać siebie i innych – dla roztropnej oceny. Pan Jezus mówił wyłącznie to, co służyło drugiemu człowiekowi, jako Bóg znał serca ludzkie i myśli, umiał w słowach poruszyć każdego, odsłonić sprawy, o których wiedział tylko On i nawracający się. Jego mowa była w większości łagodna w stosunku do uczniów i słuchaczy. Kilka razy powtarzał swoją naukę dla lepszego zrozumienia. Dla ludzi obłudnych bywał bezwzględny w słowach – szczerze i wprost uprzedzał o konsekwencjach zatwardziałego serca. Kiedy trzeba, uświadamiał prawdę nie przebierając w słowach, na przykład do Piotra: „chodź za mną szatanie, bo nie myślisz po Bożemu ale po ludzku” (Mt 16,23), po to, by zdemaskować złego. Przy uzdrowieniach prosił, aby milczeć na temat cudu i nie wracać do dawnego trybu życia, do wielu rozmów z ludźmi. Powodem było zachęcenie człowieka do skupienia się w swoim wnętrzu na Bogu, wdzięczności, odnalezieniu prawdziwej wiary w Syna Człowieczego. Zachęcał nawet do usuwania się od ludzi, aby zrozumieć otrzymaną łaskę w ciszy i na modlitwie. Wobec Heroda milczał. W rozmowie z Piłatem starał się, aby namiestnik uwierzył w to, że istnieje prawda obiektywna. W ostatnich chwilach na krzyżu wypowiedział kilka zdań – oddał Swoją Matkę pod opiekę Jana, zwrócił się do Ojca oddając Swego Ducha. Pan Jezus nie wypowiedział żadnych niepotrzebnych słów i zostawił nam przestrogę, że z każdego próżnego będziemy sądzeni.

 

3. Roztropność języka

Roztropność jest cnotą moralną, dzięki której dokonujemy właściwych wyborów, tego, co najwłaściwsze w drodze do celu, a więc kształtujemy swoją postawę, dobieramy metody, unikamy pewnych zachowań, dokonujemy wyborów etycznych, moralnych, kształtując coraz lepszy system wartości i weryfikując priorytety. Zgodnie z słowami „podążanie za poznaną prawdą” jest „owocem świadomości celu” .

Roztropność jest tą cechą, dzięki której wciąż porządkujemy nasze życie, doskonalimy siebie – odrzucając, rezygnując z tego, co nam przeszkadza w drodze do Boga. Roztropność jest związana z pokorą, popycha człowieka do odszukiwania właściwych dróg w zgodzie z Bożym planem. To właściwość nakłaniająca go do przemyśleń swoich decyzji i wyboru właściwszych po wcześniejszym osądzie. Osoba ludzka, według św. Tomasza z Akwinu, to „compositum duszy i ciała” , a więc każda umysłowa czynność – w tym wypadku decyzja – ma swoją duchową konsekwencję. Człowiek posiada niezwykłą umiejętność wczucia (definicja Edyty Stein), dar krytycznego podejścia, zarówno do siebie jak i innych, które właściwie wykorzystane, mogą prowadzić do świętości, poprzez porządkowanie swoich poglądów, ”konfrontując z własnymi doświadczeniami życiowymi” . Hegel nazywa to „drogą duszy przechodzącej przez szereg ukształtowań” . Kwestie aksjologiczne są odbierane przez intelekt i wyobraźnię, zgodnie z systemem wartości i poziomem wrażliwości. Wyobraźnia buduje obraz, który natychmiast zostaje oceniony i ubogacony skojarzeniami – lub odrzucony przez wolę – zgodnie z przekonaniami. „Prowadzi to do podjęcia decyzji, dokonania wyboru i w efekcie do opowiedzenia się po stronie wartości zgodnych z wyznawanymi ideami” . Te intelektualno-duchowe decyzje zostają dopełniane nowymi refleksjami i spostrzeżeniami w ciągu całego życia. Każda osoba ma wpisane w naturę pragnienie „czegoś, co przerasta nasze oczekiwania, a zarazem zaspokaja najgłębsze tęsknoty za tym, co doskonałe” .

Święty Tomasz z Akwinu wyróżnia osiem typów roztropności, które posiada człowiek. Jest to wyciąganie wniosków z przeszłości, racjonalne spojrzenie na rzeczywistość i siebie, pokorna postawa ucznia Chrystusa w przyjmowaniu pouczeń, porad innych, umiejętność łączenia faktów i domyślania się przyczyn, zdrowy osąd – rozsądek, przewidywanie skutków, na ile to możliwe, oględność, a więc branie pod uwagę innego rozwoju zdarzeń, odmiennego od oczekiwań, zapobiegliwość – ostrożność, liczenie się z trudnościami. Wszystkie te cechy działają w nas wspólnie, w zależności od sytuacji jedna lub kilka dominuje. To najważniejsza wśród cnót, ponieważ kieruje innymi „wskazując im zasadę i miarę” .

Według św. Augustyna w znaczeniu duchowym jest „miłością wybierającą to, co do Boga prowadzi, a odrzucającą to, co od Niego odwodzi” . Księga przysłów nazywa szczęśliwym człowieka, który nabył roztropności, często łączonej z mądrością Bożą. Sam Chrystus nazywał ją wewnętrznym światłem i apelował „Bądźcie wiec roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10,16), w każdym momencie „usiłując zrozumieć co jest wolą Pana” (EF 5,17). Ojcowie Kościoła nazywają ją źródłem ożywiającym, solą duchową, sztuką życia. Św. Ambroży porównuje ją do źródła wody, dzięki któremu wzrastają cnoty jak kwiaty. Św. Bazyli używa metafory sternika, człowiek pozbawiony roztropności jest jak okręt wpadający na skały grzechów, występków, miotany i raniony. Św. J.S. Pelczar pisze „gdzie jest roztropność, tam panują porządek i harmonia” . Św. Antoni mówił, że jest to umiejętność wybrania złotego środka, by nie grzeszyć przesadą, ani brakiem.

Utratę roztropności, czy niestosowanie się do jej wskazówek, wewnętrznego przynaglania, możemy rozpoznać po tym, że nie umiemy się modlić (1P4,7), zbyt bardzo pochłaniają nas rzeczy czy ludzie, sprawy zewnętrzne i powoli tracimy czujność w życiu duchowym. Według świętego Jana Klimaka „wielomówność jest siedliskiem obmowy, błazeństwa, pomocnikiem kłamstwa, rozproszeniem uwagi, zagładą czuwania i rodzi zarozumialstwo. Proponował wspominanie słów Psalmu 39 mówiącego o kruchości człowieka – „Będę strzegł dróg moich, aby nie zgrzeszyć językiem”. Według niego kto pokochał powściąganie języka, wyciął od razu mnóstwo zła . Św. Benedykt pisząc „Regułę” wiele uwagi poświęcił jednemu z grzechów języka, najczęstszemu współcześnie – szemraniu. Jest to wewnętrzne niezadowolenie, negatywne nastawienie, postawa serca, które niszczą. Szemranie skłania następnie do narzekania, później pretensji do Boga. Otwiera drogę demonowi pychy. Dlatego usilnie przestrzegał braci, aby dbali o czystość serca, podobanie się Bogu, co jest warunkiem przepływu łaski, zaś przełożonych prosił, aby nie stwarzali zakonnikom sytuacji, w której mogliby szemrać.

Zgodnie z zamiarem Boga zostaliśmy stworzeni, aby mieć życie w obfitości, służyć Mu i dążyć do zbawienia. Wszyscy wielcy święci naśladowali Chrystusa, „słowem i przykładem”, mówiąc tylko to, co służy zbawieniu i podoba się Bogu . Zostawili nam wiele wskazówek w swoich dziełach, które wyznaczają drogę do uzyskania daru roztropnej mowy. Święta Katarzyna Sieneńska posługiwała się wersetami biblijnymi i umiała na pamięć psalmy. Słowa te pozwalały odpowiadać złym duchom na pokusy, podobnie jak robił to Pan Jezus na pustyni. Święty Jan Chryzostom nazywał język ostrym mieczem, raniącym nie ciało ale duszę, ponieważ każde niewłaściwie wypowiedziane słowo zostawia ślad, konsekwencję duchową. Święta Teresa Wielka zostawiła kilka porad dla dążących do doskonałości chrześcijańskiej – „mówić mało i z zastanowieniem, odpowiadać bliźniemu jeśli zapyta, za to często mówić o Panu Bogu, a gdzie tylko można, rzucić słówko budujące” . Święty Jan od Krzyża mocno potępiał wielomówstwo ostrzegając, że nie można dążyć do doskonałości i zjednoczenia z Bogiem nie przezwyciężając tego nałogu. W swoim dziele „Słowa światła i miłości” zostawił kilka wskazówek jak używać języka. Po pierwsze unikać jakiegokolwiek szemrania, skarżenia się, bo taki człowiek nie jest nawet dobrym chrześcijaninem; nigdy się nie sprzeczać, nie wymawiać nieodpowiedniego słowa, by każdy chętnie nas słuchał, nie pytać o rzeczy niepotrzebne, z samej ciekawości, a w razie potrzeby użyć tylko kilka krótkich słów. Zostawił też zachętę – mądrość przychodzi przez miłość, milczenie i umartwienie” .

Święty Józef Pelczar napisał „Jeżeli trzeba mówić, trzymaj się wtenczas następujących zasad. Niech pobudka twojej mowy będzie czysta i dobra, a taką pobudką są miłość Boga, miłość bliźniego, konieczność, przyzwoitość, własny lub obcy pożytek, godziwe rozweselenie się. (…) Zgodnie z mądrością Syracha „słowom twoim spraw wagę i ciężarki, a ustom drzwi i zasuwę” (Syr 28,24-25), to znaczy zrób sobie wagę ze złota, a tą niech będzie miłość, i ze srebra, a tą niech będzie skromność, i odważaj na niej każde słowo”. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus przyznawała, że są też sytuacje, w których koniecznie trzeba przemówić, zwłaszcza takie, kiedy trzeba zwrócić uwagę błądzącym. Kierowała się zawsze prawdą i niezwykłą szczerością, czasami ponosząc wielkie ryzyko, konfrontując się z trudnymi sytuacjami. Wykazała się wielką odwagą, gdy uświadomiła jednej z sióstr, że zbyt bardzo przywiązuje się do przełożonej, powiedzenie tego groziło konfliktem, a może nawet oddaleniem z zakonu, gdyby rozmowa wyszła na jaw. Jednak współsiostry w Karmelu prosiły ją często o radę, ponieważ mówiła prosto, otwarcie bez domieszek miłości własnej .

Wszyscy święci byli zgodni co do jednego, można mówić o Bogu i to wiele, ponieważ takie rozmowy pobudzają ducha i gorliwość, podobają się samemu Zbawicielowi.

Wzorami roztropnej mowy są św. Józef i Matka Boża, skromni i powściągliwi, zachowywali w sercu usłyszane słowa, aby właściwie je zinterpretować pod kierunkiem Ducha Świętego, zdając sobie sprawę, że wiele rzeczy Bóg wyjaśnia z upływem czasu. Posiedli tak doskonałą cnotę i ufność, że pozwalali Bogu, by objaśniał im co mają czynić, posługując się aniołami.

 

4. Cnota milczenia

Milczenie jest owocem umartwienia języka. Odnosi się zarówno do mowy zewnętrznej jak i wewnętrznej. Powściągliwość w mowie to uspokojenie ducha, zapanowanie nad własnym temperamentem. Rodzi zmianę postrzegania świata i dostrzeżenie wartości słowa. Człowiek umiejący zrezygnować z tej części własnego ja otrzymuje duchowe owoce, z którego największym jest pokój Chrystusowy. To brama życia wewnętrznego, ale „sens ma jedynie milczenie pełne miłości” . Dlatego nie chodzi tu o milczenie sztuczne, pobłażające, wyniosłe, ale kierujące się zawsze dobrem.

Według św. Teresy Benedykty jest to „otwarciem przestrzeni na Boga”. Milczenie wewnętrzne pozwala usłyszeć głos Ducha Świętego, doskonalić siebie poprzez rozeznawanie myśli. On daje wskazówki wyboru – co powiedzieć i kiedy. Człowiek posiada mocne wyczucie, w jakim wypadku powstrzymywać się przed wypowiedzeniem słów egoistycznych, raniących innych, Duch Św. dodaje też siły, by milczeć. Święta Teresa pisała: „On, Doktor doktorów, naucza bez hałasu słów… Nigdy nie słyszałam Jego głosu, ale czuję, że jest On we mnie w każdej chwili, że mną kieruje i daje mi natchnienia, co powinnam mówić lub czynić”.

Cisza wewnętrzna jest sposobem na unikniecie pomyłek, ponieważ większość słów wypowiadają demony, posługując się nawet biblijnymi wersetami i zachęcając do czegoś przeciwnego niż wskazuje Bóg. Doskonałość to wyzbycie się wszelkich pragnień i oddanie Bogu swego życia, aby nim kierował, stąd słowa – jeśli nie są pokierowane dobrocią, modlitwą lub służbą – nie mają znaczenia i szkodzą człowiekowi. Św. Faustyna Kowalska w „Dzienniczku” tłumaczyła, że milczenie jest drogą do świętości, najważniejszą regułą w życiu duchowym. Cisza pozwala na skupienie w Bogu. Jest to miecz w walkach duchowych, który obcina wszystko, co chce się do człowieka przyczepić. Milczenie daje niezwykłą siłę, a Duch Boży może w duszy działać bez przeszkód. Pisała, że „można wiele mówić, a nie przerwać milczenia, a znowu można niewiele mówić, a zawsze łamać milczenie”(118) . Św. Ojciec Pio apelował, aby wręcz kochać milczenie, ponieważ to pozwala ustrzec się od win języka, jest dowodem mądrości człowieka, pozwala na skupienie i rodzi głęboką pokorę. Święty Jan Paweł II polecał stosowanie reguły 3M – milczenia, medytacji i modlitwy. To pierwsze porównywał do przyrody, która w milczeniu rośnie, podobnie jak wielkie dzieła Boże, natomiast hałaśliwe huragany przynoszą spustoszenie. Św. Franciszek w milczeniu zachwycał się pięknem świata i natury. Jego milczenie nie było pozorne, lecz płynęło z głębi serca, wyrażając prośbę o „rozjaśnienie ciemności, prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję, doskonałą miłość, zrozumienie i poznanie”. O św. Klarze biografowie piszą, że jej milczenie było matczyne, łagodne, cierpliwe, a więc naśladowaniem Maryi. Benedykt XVI w orędziu na 46 Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu pisał, że dzięki zachowaniu roztropnej mowy lub milczenia w danych okolicznościach „otwiera się przestrzeń wzajemnego słuchania i staje się możliwa pełniejsza relacja międzyludzka” . Dzięki temu odbieramy właściwie mowę ciała: gesty, wyraz twarzy; oraz emocje: radość, troskę, szczęście, a tym samym potrafimy być bardziej wrażliwi na rozmówcę, z głębszą empatią. Dodatkowym atutem jest fakt, że wiele odpowiedzi na nurtujące nas pytania jest wpisanych w nasze serce, zatrzymanie się i wsłuchanie w siebie pozwala na usłyszenie i zrozumienie ich. Miłość Boga do człowieka objawia się w milczeniu krzyża, w samotnym cierpieniu i największym darze z samego siebie. Głęboka wiara i doświadczenie Boga rodzą się z milczenia, następnym etapem jest możliwość kontemplacji, pozwalająca na zrozumienie głębokich prawd wiary.

Dyscyplina wewnętrznego milczenia rodzi pokorę w najwyższym stopniu, milczenia nawet wtedy, gdy jesteśmy niesłusznie oskarżani, a to jest naśladowaniem Chrystusa. Powoduje narodzenie się ogromnej siły wewnętrznej, dochowywania tajemnic, zrozumienia innych i siebie, niezwracania uwagi na czyjeś słabości. Można to ująć w słowach „święte nic”, rozpoczynające drogę do miłości. Święty Jan od Krzyża pisał, że umartwienie języka jest lepsze niż post o chlebie i wodzie. Milczenie rodzi łagodność i pokorę, umiejętność znoszenia siebie i innych, cierpliwość na modlitwie, gorliwość w rzeczach Bożych. Ponadto, jak pisze św. Teresa Benedykta „Milczenie duszy milsze jest Bogu niż wiele słów”. Ojcowie Kościoła zachęcali do milczenia wewnętrznego i próby ujarzmienia własnych myśli, czyli dyskusji z samym sobą, swoimi pragnieniami, planami, czułostkami, urazami, oceną innych, ponieważ to rozprasza naszą uwagę, która powinna być skierowana tylko na Boga. Mało tego osłabia człowieka wewnętrznie. Stąd najpierw, według wskazówek Chrystusa, trzeba uciec od ludzi, aby w ciszy nabrać dystansu do świata i otworzyć się na działanie Boga w milczeniu, czyli pozwolić się kochać.

 

5. Moc słów

„Na początku było Słowo” (J1,1) mówi ewangelista św. Jan. Słowo to stało się ciałem – Jezus przyszedł do nas, aby dać wyraz woli Ojca, Jego potęgi, twórczego rozkazu. W swojej działalności posługiwał się mową, która wzbudzała szacunek, podziw i zaskoczenie, była przeniknięta mocą, modlił się posługując się tekstami psalmów. Apostołowie po zmartwychwstaniu również otrzymali dar spełniania woli Bożej poprzez wypowiadane słowa – uzdrawiali, czynili cuda. Częste wzywanie imienia Jezus ma moc zbawienia, zaś wysłuchana modlitwa każdego człowieka jest wspaniałym dowodem na to, że Bóg słucha uważnie. W księdze proroka Izajasza powiedział: „Tak samo jest z moim słowem. Wychodzi ono z ust moich, nie po to, by wrócić do Mnie bezowocnie, lecz aby wypełnić moją wolę i spełnić to, z czym je posłałem” (Iz 55,11). Święty Augustyn nawrócił się pod wpływem fragmentu listu św. Pawła – „przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa, a nie ulegajcie staraniom o ciało i jego pożądliwości”(Rz 13,14). Jak pisze w „Wyznaniach” słowa te przyczyniły się do jego zupełnej przemiany wewnętrznej. Biblijnymi autorami są Bóg i ludzie pod wpływem Ducha Świętego. Moc tego słowa wynika z atrybutów Bożych, którymi są: prawda, świętość, skuteczność, jedność i ciągłość. W liście do Hebrajczyków czytamy, że słowa te są również żywe i skuteczne, ostrzejsze od każdego obosiecznego miecza (4,12). Gdy Stwórca wymawia słowo, ono od razu staje się, w ten sposób zaistniał świat i człowiek.

Podobnie słowa wypowiadane przez ludzi mają wielką moc. Pan Bóg dał nam wskazówki: „oto kładę przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście” (Pwt 30, 15), czyli wdzięczność lub szemranie. Jest wiele świadectw ludzi opowiadających o odkryciu mocy pozytywnych rozmów. Chwalenie dobrych cech odmieniło niejedną relację, podtrzymywanie na duchu jest dobrem i wyrazem miłości bliźniego, motywowanie dziecka do pozytywnych postaw z odrobiną podziwu czyni cuda. Wszyscy pragniemy towarzystwa ludzi używających w mądry sposób swojego języka. Wzajemne budowanie i zachęcanie jest wspólną drogą do nieba.

Biblia to źródło słów do użycia we wszystkich możliwych sytuacjach życiowych i warto je znać, ponieważ ich wewnętrzne wypowiadanie ma niezwykła siłę. Uwielbianie Boga psalmami jest modlitwą i wyrazem niezwykłej ufności Stwórcy. Według Księgi Przysłów człowiek znajduje radość w wypowiedziach swoich ust, a słowo wypowiedziane w stosownym czasie jest niezwykle przyjemne (15,23). Życzliwe słowa, według Boga, są czyste, (15,26), są plastrem miodu, słodyczą duszy i zdrowiem dla kości (16,24), usta prawych stanowią osłonę, to znaczy miłość bliźniego zakrywa jego błędy (12,6), łagodna wypowiedź uśmierza gniew (15,1), i jest źródłem życia (15,4).

W najbardziej tragicznych, smutnych momentach, kiedy wydaje się, że nic już nie można zrobić, Bóg zachęca słowami „prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: „Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!” Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. (Ez 37, 4-5). Takie słowa uczą nas wiary, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Słowa mają moc budowania lub burzenia, ponieważ w duchu zwracamy się bezpośrednio do samego Stwórcy. Od człowieka zależy jakiego wyboru dokona.

 

Zakończenie

Otwarte usta to dar. Właściwie wykorzystany może stać się naszą drogą do świętości i przyczynić do zbawienia innych. Wolność słowa polega na używaniu języka z właściwą intencją, rozpoznaną dzięki cnocie roztropności. Jaka ona jest zależy od człowieka i jego serca. Im większy, tym skromniejsza i właściwsza mowa oraz umiejętność zachowania milczenia. Są warunkami duchowego rozwoju, odnalezienia Boga wewnątrz własnego ‘ja’ i wsłuchania się w Jego słowa. Nie jest to łatwe zadanie, ale równocześnie nie możemy stwierdzić, że zbyt trudne. Pracą „całego życia nie osiągnęłoby się celu, gdyby Bóg nie uczynił rzeczy najbardziej istotnej. Musimy jednakże ufać, że nie odmówi Swej łaski, gdy wiernie uczynimy „to trochę”, co możemy” .

Krystyna Hoła
Napisane przez Krystyna Hoła

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz