Paweł Kukiz – to tylko pretekst. Rzecz o przywilejach

Paweł Kukiz – to tylko pretekst. Rzecz o przywilejach

          Korzystając z nazwiska sławnej osoby, chcę się wybić jak z trampoliny i zabłysnąć, choć przez chwilę. Wykorzystam z premedytacją i kampanię wyborczą, i samą osobę szanowanego Pana Pawła.
Mało tego wszystkiego – robię to z nadzieją na korzyść dla mnie i mojej rodziny (a tak w skrytości powiem, że dla Polski całej też).

   Po wstępie powyższym można się spodziewać tylko najgorszego, niskich pobudek, jakie mogły mnie pchnąć do pisania tego tekstu. Proszę tylko o cierpliwość i zanim mnie ocenicie, zapoznajcie się z tym co poniżej.

   Paweł Kukiz stał się przyczynkiem do rozważań na temat przywilejów i ten właśnie temat chciałbym przeanalizować przy Waszym współudziale. Wszystko zaczęło się w momencie, w którym zobaczyłem gdzieś w telewizji, bądź przeczytałem w jakiejś gazecie o zaangażowaniu wspomnianego już kandydata na prezydenta RP w walkę o…. przywileje górnicze. Środowisko oraz sam kandydat zaraz się obruszy i oburzy, zaraz może zrobi pikietę pod moim mieszkaniem i uzna mnie za wroga braci górniczej, bo jakże śmiem ruszać naszą narodową świętość i kalać ją niesłusznymi podejrzeniami oraz błędnymi wnioskami płynącymi z gruntu zepsutych i kłamliwych założeń? Jak śmiem mówić o przywilejach, podczas gdy walka idzie o godne życie górników i ich rodzin?

   Ano… śmiem. Nieładnie jest odpowiadać pytaniem na pytanie, ale chciałbym Pana Pawła i samych górników prosić o zastanowienie się nad tym problemem. Zapytajcie swoich sumień, czy aby na pewno wszystko w porządku z Waszą walką i czy aby na pewno idzie tylko o wasze godne życie, bracia górnicy?

   Niechże mi ktoś wyjaśni, czy nie jest przywilejem pracowanie w zakładach utrzymywanych przez resztę społeczeństwa? Nikt nie zaprzeczy (o ile ma sumienie, potrafi obiektywnie postrzegać rzeczywistość), że Polska RP dokładała do tego sektora ogromne pieniądze, a wszystkie one pochodziły z tego co państwo nasze ukradło obywatelom. Państwo ukradło i roztrwoniło w imię interesów garstki ludzi.

   Przykro to pisać, ale górnicy walcząc o własne miejsca pracy oraz wszyscy, którzy im w tym pomagali, moim zdaniem walczyli o przywileje i to skutecznie, bo kopalnie pomimo swej nierentowności nadal funkcjonują. Zmieniają się ludzie w zarządach, zmieniają się spółki, a to tylko sztuczki iluzjonistów – im większe przedstawienie, tym większe pustki w kasie.

   Ale do rzeczy. Rybacy, włókniarze, pracownicy PGR-ów oraz przedstawiciele wielu innych grup zawodowych oraz mali przedsiębiorcy mogli i nadal mogą JEDYNIE POMARZYĆ o zwróceniu uwagi na ich problemy przez jakiegokolwiek kandydata na prezydenta. Mogą jedynie pomarzyć o takim PRZYWILEJU, jakim jest łożenie z kasy państwa na utrzymanie ich miejsc pracy.

   Nie jestem rybakiem, ale w ich imieniu zapytam, czemu państwo nasze nie utrzymało ich miejsc pracy? Nie jestem byłym pracownikiem PGR, ale czemu nierentowne PGR-y zostały wyprzedane, a ludzie pozbawieni miejsc pracy? Dlaczego (nierentowne) zakłady odzieżowe poznikały z naszego pejzażu przemysłowego? Dlaczego mały przedsiębiorca, któremu nie starcza na ZUS i inne opłaty nie dostaje od Jaśnieoświeconej Rzeczypospolitej Polskiej pieniędzy, by podobnie jak górnicy, mógł wraz z rodziną godnie żyć? Oni wszyscy chcą tylko pracy i godnego życia – czyli tego samego co górnicza brać, tylko dziwnym trafem nikt się nimi nie interesuje. Czy aby na pewno górnicy nie walczą o przywileje? Czyż nie jest przywilejem praca na stanowisku dotowanym z państwowej kasy, dotowanych przez sąsiadów i innych współobywateli?

   Bracia! Podobno tacy wierzący jesteście, podobno jesteście katolikami, a o dziesięciu przykazaniach tak łatwo zapominacie, a nawiązując do tematu, zwłaszcza o jednym z nich!

Bliźniego swego kochaj jak siebie samego!

   To dotyczy wszystkich! Piekarzy, brukarzy, górników, policjantów nauczycieli i rządzących. Wszystkich!

   Czyż nie widzicie, że wspierając tylko jednych tworzycie przywileje? Panie Pawle! Czyż nie zauważa Pan, że ujmując się tylko za jedną grupą krzywdzi Pan pozostałych obywateli? Czyż oni są gorsi? W wywiadzie zamieszczony w Dzienniku Zachodnim z 16.02.2015 r. w bardzo mądrych i wyważonych słowach przedstawia Pan swój punkt widzenia i swoje projekty, ale wszystko to zda się na nic, jeśli będzie Pan wspierał istnienie przywilejów! Narzeka Pan i zżyma się na polityków, którzy opływają w kasę i przywileje jak przysłowiowe pączki w maśle, ale sam Pan poniekąd im w tym pomaga. Mówi jedno, a robi coś przeciwnego.

   Czy nie jest przywilejem korzystanie z możliwości odliczenia jako kosztów 50% swoich przychodów? Wiem, że teraz się to zmieniło, ale przez wiele, wiele lat wszyscy polscy artyści korzystali z tego PRZYWILEJU. Przywileju, bo dotyczy on tylko pewnej grupy. Czy nie jest przywilejem po wyborze na posła czy senatora dostawać kilkadziesiąt tysięcy za gadanie głupot, robienie żenujących przedstawień podczas obrad sejmu i uganiania się za możliwością dalszego pasożytowania na społeczeństwie? Zobaczcie, jak przywileje psują i rozbestwiają nimi obdarzonych bez względu na to, jaką partię reprezentują.

   Przywilejem jest wszystko to, co przypisane jest tylko określonej grupie ludzi, co stanowi wyjątek niedostępny dla pozostałych.

   Panie Pawle i Wy czytelnicy, czy nie dostrzegacie podobieństwa pomiędzy Rzeczpospolitą Polską sprzed rozbiorów
i tym co nadal obserwujemy? I wtedy, i teraz państwo było osłabione przez przywileje nadawane „wybrańcom”. Doskonałym przykładem słabości płynącej z przywilejów jest słabość naszego wschodniego sąsiada, jakim jest Ukraina. Przywileje dzielą, niszczą, osłabiają, a Pan, Panie Pawle jak przypuszczam chciałby być prezydentem wszystkich Polaków. Utrzymując przywileje może Pan o tym zapomnieć, ale za to zyskać pewność, że idąc tą drogą powieli Pan tylko wzorzec, z którym Pan walczy. Wszyscy to robimy dopominając się tylko o swoje lub wspierając grupy, które tak czynią, zakładając sobie jakże wygodne klapki na oczy, żeby przypadkiem nie zauważyć cudzej niedoli, cudzych potrzeb i…

… własnych przywilejów.

   Ludzie wierzący – katolicy i wszyscy inni, zwący siebie chrześcijanami! Pamiętajcie o tym jednym przykazaniu, które nakazuje otwierać i oczy, i serce dla ludzi, z którymi przyszło nam żyć! Pamiętajcie by patrzeć dalej, poza czubek własnego nosa.

A teraz, żeby nie było, że potrafię tylko wskazywać słabości, przyszedł czas na propozycje.

   Bracia Górnicy! Zamiast walczyć o miejsca pracy w nierentownych kopalniach, zamiast sięgać do kieszeni Waszych sąsiadów i pozostałych współobywateli, którzy nie są górnikami (bo przecież politycy ze swoich pieniędzy nie dadzą Wam nic) walczcie o zniesienie wszelkich przywilejów, walczcie o środki na Wasze kształcenie i przekwalifikowanie, walczcie o środki na kształcenie Waszych dzieci, Walczcie o to, by patenty naszych naukowców nie były sprzedawane obcym koncernom, bo u nas „nic się nie opłaca”, walczcie o to, by posłowie i rządzący służyli państwu i razem ze swoimi partiami korzystając z nadanych sobie przywilejów nie pasożytowali na NAS obywatelach. Walczcie wraz z innymi o naprawdę równy dostęp do oświaty i usług służby zdrowia. Walczcie o równy dostęp do polityki, niezależny od pieniędzy włożonych w kampanię, od przynależności do partii. Walczcie o to, by działalność polityczna była służbą dla kraju i współobywateli, a nie przywilejem dla „zasłużonych” i bogatych. Oddając swoje przywileje wraz z innymi grupami będziecie mieli prawo razem z innymi żądać od polityków wstrzemięźliwości, rzetelności, skromności, służby Polsce i Wam …

9121681983_6f106435b5_o

fot.Jan Truter/flickr

   Dopóki będziecie walczyć o Wasze przywileje, ONI zawsze będą istnieć i mogą spać spokojnie, dalej na nas pasożytować, bo im na to pozwalamy.

   Dopóki będą Wasze, Ich przywileje, dopóty nie będzie NAS Polaków.

  Dopóki będziecie walczyć tylko o Wasze miejsca pracy, dopóty znienawidzeni przez Was prezesi oraz „ludzie trzymające władzę” będą się mieli dobrze.

   Bracia górnicy! Przez tyle lat walki o Wasze miejsca pracy i godne życie nie zauważyliście, że narzekacie iż jest coraz gorzej, a wierchuszka ma się coraz lepiej? To dzięki Wam! To przerażające, ale każde palenie opon, każda pikieta w Warszawie czy gdziekolwiek indziej, każde działanie jedynie na rzecz Waszych interesów to woda na młyn tych, których nie cierpicie.

Rozważcie w sobie (wszyscy, którzy to czytają) znaczenia poniższych haseł.

„Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”

„W jedności siła”

„Nie ma wolności bez solidarności”

„A bliźniego swego …

Grzegorz Sobisz
Napisane przez Grzegorz Sobisz

Człowiek z masą ciężkich pytań. :o)

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz