Do szkoły teatralnej nie chodziłem, dyplomu żadnego nie uzyskałem, więc … Tak jestem aktorem. Jak się okazuje, żeby zostać aktorem wystarczą chęci. Można tutaj porównać siebie do plastycznej gliny, na której pracuje rzeźbiarz. W efekcie finalnym zawsze coś wyjdzie, czasem zamiast garnka kubek a czasem coś naprawdę niesamowitego. Wszystko zależy od naszych dobrych chęci i zaangażowania. Pomijam oczywiście kwestię talentu, na który wciąż czekam.
Kilka lat temu do naszej parafii zawitał ksiądz wikary z wieloma pomysłami na ewangelizację. Jedną z jej form stały się cykliczne widowiska teatralne. Początkowo podchodziłem do tego sceptycznie. Nigdy nie lubiłem wystąpień publicznych, nawet tych w gronie własnej klasy w szkole, jednak za namową odpowiednich ludzi z odpowiednimi argumentami wziąłem udział w pierwszym spektaklu.
Zaczęła się tak dawno, że chciałoby się rzec, że było to jeszcze przed potopem. Już w szkole podstawowej w ramach zajęć pozalekcyjnych uczestniczyłem w okolicznościowych przedstawieniach. Nie były to role pierwszoplanowe. Raczej tego typu, że np.: w scenie przemarszu wojsk polskich odgrywałem rolę przydrożnego kamienia polnego. Ale takie były moje początki. Po kilku latach na pielgrzymkowych otrzęsinach awansowałem i mogłem zagrać rolę… drzewa.
W tegorocznym Misterium wcielam się w postać św. Jana – apostoła. Organizatorzy uwzględniając predyspozycje danej osoby starają się, aby każdy miał szansę wykazać się, co roku w innym charakterze. Wcześniej w Misteriach wcielałem się np. w rolę arcykapłana czy żołnierza. Grałem też św. Brunona, królewicza Kazimierza, czy króla Baltazara.
Myślę, że ze zliczeniem wszystkich osób problemy mógłby mieć nawet sam Pitagoras. Wynika to z tego, iż prócz osób odgrywających role, duża część ludności, która pomaga przy organizacji pozostaje incognito. Nie zdradzają swojej tożsamości, nie szukają rozgłosu. Prawdopodobnie gdyby nie oni takie przedsięwzięcia nie mogłoby się odbyć. Samych aktorów jest w zależności od roku od 100 do 200 osób. Myślę, że podobna ilość włącza się w przygotowania czy to strojów, nagłośnienia czy scenografii.
Próby średnio odbywają się kilka razy w tygodniu. Zaczynają się niedługo po Nowym Roku i trwają do soboty przed Niedzielą Palmową – wtedy ma miejsce premiera. Im bliżej terminu Misterium tym częstotliwość prób się zwiększa. Często trwają one kilka godzin. Zdarzało się, że ze Wzgórza świętego Brunona, gdzie ćwiczymy, schodziliśmy przed północą. Poza tym należy też uwzględnić próby indywidualne przed lustrem. Wszyscy aktorzy podchodzą do swojej roli bardzo ambitnie i widać jak z próby na próbę każdy doskonali wypracowane przez siebie szczegóły.
Jest to przedsięwzięcie wymagające na pewno dużych nakładów czasu. Czasami trudno jest to pogodzić z ogromem obowiązków, jakie przyjmujemy na siebie. Jeżeli chodzi o mnie również nie posiadam znacznego buforu czasu i często na początku staję okoniem jeśli chodzi o udział. Jednak, gdy się już zdecyduję – podejmuję wyzwanie. Czy takie przedsięwzięcia są mieszkańcom potrzebne? Bez wątpienia. Myślę, że pomału Misteria wpisują się na stałe w harmonogram wydarzeń w mieście.
Nie od dziś wiadomo, że Mazury są Zielonymi Płucami Polski, więc jeśli ktoś chciałby podwójnie skorzystać z Misterium – i duchowo, i fizycznie, to nie ma lepszego i piękniejszego miejsca niż Giżycko. Jako jeden z aktorów, myślę, że mogę mówić w imieniu wszystkich: obiecuję, że damy z siebie wszystko, aby ożywić wspomniany na początku kamień, który tkwi w każdym z nas.
Very nice post. I just stumbled upon your blog and wanted to say that I’ve really enjoyed browsing your blog posts. In any case I’ll be subscribing to your feed and I hope you write again soon!