LOADING

Type to search

Oko w oko – na XXVII niedzielę zwykłą

zafor hasan 30 września 2021
Share

(Mk 10, 2-16)

Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: “Co wam przykazał Mojżesz?” Oni rzekli: “Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić”. Wówczas Jezus rzekł do nich: “Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela”. W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: “Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo”. Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: “Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

„Faryzeusze przystąpili do Jezusa,  a chcąc wystawić Go na próbę, pytali Go …” . Bardzo często bywa tak, że pomijamy jakiś głębszy namysł nad tym opisem przechodząc od razu do meritum jakże przecież ciekawej kwestii. Tymczasem warto już na samym wstępie dostrzec, bo Marek czy bardzo podobnie opisujący całą rzecz Mateusz, nie czynią tego wstępu dla urozmaicenia teksu, ale podkreślenia istotnego faktu, a mianowicie z jaką intencją było to pytanie zadane. Wystawić na próbę to współcześnie mówiąc – podpuścić. Ona (intencja) musiała być ewidentnie widoczna i jednoznacznie dla świadków zajścia czytelna. Jest to działanie z typu – wybrnij jak potrafisz, a jak nie potrafisz toś przepadł.  Ileż dyskusji, zwłaszcza tych o Kościele, toczy wedle tej samej zasady. Intencją ich nie jest szukanie prawdy, dążenie do ustalenia dobrych metod działania czy schematów myślenia. Kolokwialnie mówiąc niektóre spory czy dyskusje prokurowaną są wedle zasady: my jesteśmy ci mądrzy czy inaczej – ci mający rację, a ty musisz jedynie przyznać, że tak jest – inaczej wyjdziesz na „debila”.

Jezus doskonale czytał takie gierki, mało tego czytał wyrzut sumienia, które dramatycznie szuka usprawiedliwienia – tyle, że na swoją korzyść. Owszem „Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić (żonę)” – z tym jednak, że Mojżesz to nie Bóg. Przyczyną zaś była i jest „zatwardziałość serc waszych”, zabetonowany formalizm, a nie miłość do Boga i człowieka.  I dzisiaj „zatwardziałość” jest powszechnie spotykanym faktem. Czym ona konkretnie jest – zapyta ktoś? Otóż najkrócej rzecz ujmując, to skutek  praktykowanego braku wiary. W siłę Bożą (tu w siłę sakramentu małżeństwa) trzeba wierzyć w praktyce. Nie deklaratywnie, formalnie, ideowo – lecz praktycznie. Owa praktyczna praktyka to nic innego jak codzienność.  Padającego w tym fragmencie określenia „jedno ciało” nie powinno się odczytywać  wyłącznie w kategoriach erotycznych, ale głównie jako codzienną wspólnotę życia, działań, pragnień, dążeń, wsparcia, pomocy – innymi słowy „bycia razem”. Mówimy tu o swoistej jedność choć przecież nie jednolitości. Taki był i pozostaje niezmienny zamysł Boży. Mateusz bardzo krótko to opisuje „od początku tak nie było” – kierując tym samym naszą uwagę na szukanie tego co było na początku. Jak Bóg zechciał żebyśmy byli? Otóż „na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę”. Jak należy to rozumieć? Najprościej – jeden mężczyzna tworzy małżeństwo z jedną kobietą. Na czym polega małżeństwo? Na wierności. Tak jak Bóg jest wierny ludziom, tak małżonkowie wini być wierni sobie. I teraz zobaczmy, że w momencie kiedy ludzie przestają być wierni Bogu – zazwyczaj rzadko kiedy są wierni sobie.

„Cudzołóstwo” w praktyce jest konkretnym czynem. Owszem wpierw jest zamiar, ale pomiędzy zamiarem, a konkretem stoi jeszcze „wola”. Zamiar wpierw zderza się z sumieniem, które mówi  „uwaga to zło” – zaś wola owo sumienie niekiedy odsuwa na bok. Tak na stale odsunięte sumienie staje się „zatwardziałe”. Nadal jest – choć wyłącznie straszy, a miało podpowiadać.

Jest jeszcze w tym fragmencie odniesienie do dzieci.  Jezus mówi, że nie wejdą do królestwa Bożego ci, którzy nie przyjmą go jak „dzieci”. Nie chodzi tu o to, że dzieci są „naiwne” i  „łatwowierne”, ale że są „bezbronne” i „słabe”. Zło jest podstępne. Wobec niego jesteśmy naiwni i łatwowierni jak dzieci, słabi i bezbronni – ale udajemy dorosłych, bo wszak nimi jesteśmy. Nie chodzi o wiek, a o skalę trudności. Zło poradzi sobie z nami jak z dziećmi. Skusi czymkolwiek, podpowie głupoty, zawróci w głowie, wykorzysta, wyśmieje i zostawi. Powinniśmy być wobec niego nieufni i za każdym razem gdy robi „podchody” chować się za plecami Ojca – bo tak właśnie robią dzieci – szukają schronienia. A wiadomo, że z Ojcem to już inna rozmowa i że u Ojca jest bezpiecznie.

Następny artykuł

Leave a Reply