Niecierpliwość? To moje drugie imię

Niecierpliwość? To moje drugie imię

Nowy Rok – nowe plany, marzenia, tajemnice. Wszystko to brzmi niezwykle obiecująco. Ale jak jest naprawdę?

W ten piękny 2018 rok weszłam z ogromnym i zadziwiającym, wręcz stoickim spokojem. Przy mojej włoskiej naturze to nie lada gratka! Byłam naprawdę zszokowana, że w końcu nic mnie nie wytrąca z równowagi, że nie analizuję tysiąca spraw na minutę i wreszcie nie przejmuję się opinią innych. Po Świętach po prostu wyjechałam za miasto i oddychałam czystym (wreszcie bez smogu!) powietrzem! Ktoś pomyślałby, że to ucieczka, ale przed wyjazdem domknęłam wszystkie sprawy i po prostu wyłączyłam telefon.

Minęło zaledwie kilkanaście dni i…wróciłam stara ja. Może nie do końca taka stara, bo dwudziestokilkuletnia, ale jednak stare nawyki zawsze się przypomną. Stare nawyki czy może po prostu włoski temperament?

Naprawdę muszę czasem od nowa zdawać sobie sprawę, że Nowy Rok to nie do końca, a przynajmniej nie od razu nowa ja. Brzmi brutalnie? A i owszem. Ciężko przyznać się do tego, że jest się pioruńsko niecierpliwą. Że codziennie, kilka razy dziennie irytuję się na coś, na co tak naprawdę nie mam wpływu. Spóźniony tramwaj, przedłużone zajęcia na uczelni, nieodebranie ważnego telefonu… Brzmi to znajomo?

Zastanawiam się czy niecierpliwość to tak naprawdę drugie imię kobiety? Czy wszystkie tak mamy? Zrobiłam mały research wśród znajomych koleżanek i dochodzę do wniosku, że po części tak. Może nie wszystkie reagujemy na niektóre sprawy bardzo emocjonalnie, a przynajmniej na zewnątrz nie wszystkie. Zapewne znajdzie się też całkiem spora grupka kobiet spokojnych. W sumie odkąd pamiętam, zastanawiałam się jak to jest, gdy nic nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi. Życie musi być naprawdę poukładane. Tymczasem, gdy ja sobie coś zaplanuję i choć jedna, maleńka część tego planu wyjdzie inaczej niż chciałam, wpadam w zniecierpliwienie. Jak z tym walczyć?

Mam kilka sprawdzonych sposobów na niecierpliwość i irytację!

  • Mnie zazwyczaj pomaga po prostu zwykłe „Jezu, Ufam Tobie”, powtórzone kilka razy, czasem w różnych językach (tak, po włosku też odmawiam, w końcu czemu na włoski temperament miałaby nie pomóc modlitwa po włosku? ;))
  • Gdy nie pomaga modlitwa Św. Faustyny, chwytam się O. Dolindo – „Jezu, Ty się tym zajmij!” I wiecie co? On się tym wszystkim zajmuje. Moją piekielną irytacją, moim „chcę natychmiast!”, moim tysiącem zdenerwowań i rozczarowań, które powodują każdego dnia małe trzęsienie ziemi i koniec świata.
  • Jest jeszcze jeden, niby zwyczajny – jedzenie i dobra herbata & kawa. Gdy łapię się na takim zachowaniu, czasem przychodzi mi do głowy myśl, że być może to wszystko bierze się z tego, że jestem najzwyczajniej w świecie głodna? Warto zdawać sobie sprawę z tego, w jaki sposób reaguje się na głód. U mnie jest to złość i chęć do pokłócenia się. Więc ci, co lepiej mnie znają, wiedzą po prostu, że warto mnie wtedy nakarmić i szybko uspokoję się.
  • Ale muszę też przyznać, że mam czasem tak po prostu ochotę pokłócić się. Dla sportu? Chyba tak. Co wtedy? Na to niestety nie znalazłam jeszcze sprawdzonego sposobu, ale całkiem nieźle funkcjonuje tu przytulenie, czasem na siłę, wbrew sobie samej.

A wy, jakie macie sposoby na zniecierpliwienie, irytację, podenerwowanie? :)

 

Marta Kobylska
Napisane przez Marta Kobylska

2 Odpowiedzi na komentarz

  1. Awatar
    Styczeń 29, 2018

    Dziękuję za ten krótki, pokrzepiający wpis.
    Bardzo zainteresował mnie tytuł, bo u siebie widzę bardzo duża skłonność do irytowania się na sprawy zupelnie ode mnie niezależne, przede wszystkim dotyczące przyszlosci.
    Uważam że Twoje porady są jak najbardziej trafne. Tylko On może nam pomóc w takiej sytuacji a Jego Spokój jest czymś pięknym i kojącym. Świadomość, że On czuwa nad wszystkim co Mu powierzam koi to zdenerwowanie. Zostaje tylko kwestia otwartości na Wolę Jezusa w naszym życiu- a i na to, jak zresztą na wszystko, najbardziej pomaga modlitwa.
    Co do kwestii głodu to prawda, u siebie też zauważyłam że głód wzmaga we mnie dramtyzowanie, dochodzi płacz i ogólne rozdraznienie.

    Panie oddaje Tobie wszystko moje słabości, moje rozdraznienie i złości. Proszę pokornie, zabierz to wszystko i uwolnij mnie, tylko Ty masz taka moc. Ufam Tobie Jezu
    Błogosławionego dnia :-)

    Odpowiedz

    • Awatar
      Styczeń 29, 2018

      Cieszę się! Korzystaj z tych sposób i szukaj swoich własnych. Trzymam kciuki, Patrycja :))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz