LOADING

Type to search

Nie stójmy w miejscu

zafor hasan 6 listopada 2013
Share

Ks. dr Ireneusz Bochyński, bo to on jest autorem słów, które znów poruszają opinię publiczną, obrał też kurs na delikatną obronę arcybiskupa Michalika. Zainteresowany całą wypowiedzią kapłana, który szczyci się wieloletnią pracą z młodzieżą i dziećmi, powędrowałem do źródeł, do całego artykułu prezentującego wypowiedź księdza doktora. Nie chciałem odnosić sie dwóch cytatów. Nie trudno przecież wyrwać zdanie z kontekstu i stworzyć na jego podstawie drastyczną publikację. Przeczytałem, przemyślałem i ze smutkiem stwierdzam, że nic nowego tak naprawdę nie odnalazłem.

 

Owszem, pedofilia sama w sobie to bardzo złożony problem, zgadzam się. Zgadzam się również, że obecne zacieranie wzorców rodzinnych, moralnych nie sprzyja walce z problemami dewiacji seksualnych, zaburzeń i występowania ponad to, co moralne i godne. Zgadzam się też z księdzem Bochyńskim, że dziesięciolatek dziesięciolatkowi nie równy, że współczesny świat medialno–społeczny zabija wszelkie tematy tabu. „W tej chwili mamy do czynienia z zaostrzeniem konfliktu. Jak w każdej chorobie – trzeba poczekać, aż stan ostry przejdzie? Takie fale zaostrzenia dyskusji o pedofilii w Kościele przelewają się przez Stany Zjednoczone, Irlandię, teraz mówi się o Polsce. Kiedyś pewien mądry proboszcz powiedział mi: jak nie wiadomo, co zrobić, to trzeba poczekać”.

 

Rodzi się we mnie pytanie, na co ksiądz Ireneusz chce czekać? Kolejna postawa świadcząca o tym, iż polski Kościół nie potrafi poradzić sobie z tym problemem, ba, nie potrafi o nim rozmawiać. A nie znajdzie się rozwiązania nie działając. Kościół katolicki to nie tylko kapłani, nie tylko klerycy i biskupi, to również my wszyscy, którzy upatrujemy się duchowego przewodnictwa w tych, którzy przywdziewają kapłańskie szaty. I to my, świadomi istnienia problemu, pragniemy oczyszczenia dla wspólnoty, jaką jest Kościół!

 

Kapłan, tak jak nauczyciel, policjant, lekarz, psycholog i każdy z nas, nie ma prawa krzywdzić drugiego człowieka, nie ma prawa ranić dziecięcej niewinności. Powiedzenie, że dziecko wchodzi komuś samo do łóżka to ujma dla każdego, kto słów takich używa. To nie jest wytłumaczenie. Zapewne są dzieci, które błądzą, zadaniem każdego katolika jest wskazanie takiemu dziecku właściwej drogi. Nie można czekać, gdy ranieni są ludzie, trzeba działać, by zadośćuczynić, by przeciwstawiać się niegodziwości.

 

W kategorii grup zawodowych kapłani mają niemal najniższy odsetek przypadków pedofilii. Powinien jednak wynosić zero. Nie możemy zapominać, że Kościół zbudowano na miłości, na wierze, na nadziei i poświęceniu, a one są czyste jak świąteczny obrus na stole – śnieżnobiały, gładki, na nim nic się nie ukryje, widać każda plamkę, każdą skazę. To taki mój wewnętrzny głos, wewnętrzny szept o czystość uczynków.

 

Owszem, wszyscy jesteśmy grzeszni, upadamy. Wszyscy jednak jesteśmy także wzywani przez naszych kapłanów do rachunku sumienia, do przyznania, iż mamy słabości, a celem naszej spowiedzi nie jest przeczekanie grzechów, przykrycie słabości – jej celem jest nasza poprawa, zwycięstwo nad tym, co nas poniżało. Oby włodarze Kościoła zrozumieli, że przyznanie się do winy i walka z problemem, mimo ogromnego trudu, jest dla wielu ludzi ratunkiem. Rachunek sumienia i praca nad sobą są nam potrzebne do tego, by więcej nikt nie został skrzywdzony, by nie zbłądził żaden dorosły, by wskazać mu właściwą drogę, by nie zbłądził i nie został skrzywdzony żaden młody człowiek. Najtrudniej odbudować zaufanie.

Zobacz także:

 


"Przepraszam za arcybiskupa" – Szymon Hołownia


Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply