Ksiądz poeta. Dążenie do doskonałości chrześcijańskiej w poezji ks. Jerzego Szymika.

Ksiądz poeta. Dążenie do doskonałości chrześcijańskiej w poezji ks. Jerzego Szymika.

Etos to ściśle określony sposób postępowania, związany z usposobieniem człowieka, realizowany jednostkowo lub w grupie kierując się ideałami i wartościami. Dzięki wdrażaniu i realizowaniu zamierzonych działań, systematycznie osiąga się cele, zamierzone na początku.

W ten sposób kształtuje się osobowość, zmienia tryb i styl bycia. Praca nad sobą jest wspólna wielu współczesnym ludziom dążących do doskonałości, ponieważ „człowiek ma w swoją naturę wpisaną tęsknotę za wzorem, ideałem”.

Dążenie do doskonałości można rozumieć na wiele sposobów i zapewne każdy z nich, jeśli ma na celu dobro, jest słuszny. Jednak największym dobrem człowieka jest zbawienie, więc niezaprzeczalnie dbałość o własny rozwój ewangeliczny jest najlepszą i zarazem jedyną drogą do osiągnięcia doskonałości, a co za tym idzie poznania Boga i osiągnięcia świętości. Czesław Miłosz w „Traktacie moralnym” zawarł to w niezwykle prostych i wymownych słowach: „Człowiek przed Wszechmogącym stawa, Działaniem z chwili czyni wieczność” .

Skąd u ludzi pragnienie bycia coraz doskonalszym? Święci tłumaczą to faktem przebywania substancjalnego Boga w duszy, który zachęca, a czasem przymusza do określonych postaw. Tworzy się wtedy jedyne w swoim rodzaje napięcie, które swoje źródło ma w mocnym przekonaniu o różnicy pomiędzy stanem obecnym, a właściwym, czyli ostatecznym. Ten proces kształcenia, humanizacji może być przyjęty lub odrzucony przez człowieka w zależności od chęci i poglądów, jednak sama tęsknota nie niknie nigdy i niezaspokojona prowadzi do wewnętrznych udręk. Pragnienie to można zaspokoić wyłącznie zbliżając się do Boga. Mądrość, dobro, doskonałość to niektóre z Jego przymiotów, nabywanie ich jest możliwe poprzez uczestnictwo. Na tym polega „dynamizm dążenia do pełni”, co daje radość i poczucie spełnienia, a więc szczęścia. Św. Jan od Krzyża opisał w Drodze na Górę Karmel oraz Nocy Ciemnej etapy pracy nad sobą, a następnie interwencję Bożą, kiedy to wierzący już biernie przyjmuje konkretne łaski. Doskonałość nie jest celem samym w sobie, to „miłość jest punktem wyjścia wszelkiego pragnienia. Ale miłość ta jest zawsze ukryta. Dlatego mamy silną świadomość pragnień, natomiast nie samej miłości”.

Ksiądz Jerzy Szymik urodził się w 1953 roku w Pszowie na Górnym Śląsku, jest kapłanem, teologiem, poetą, profesorem nauk teologicznych, autorem 50 książek naukowych, poetyckich i eseistycznych. Jego wiersze są tematycznie związane z przeżywaniem własnej duchowości, ukazują sylwetkę niezwykle wrażliwego człowieka, który w tekstach poetyckich otwiera przed czytelnikiem bogaty świat uczuć i autorefleksji.

1. Plan pracy
Istnieje jeden jego wiersz, który zwraca swoją uwagę oryginalnością w budowie pt. ”plan pracy nad sobą” zawierający szesnaście punktów do zrealizowania:
plan pracy nad sobą
„Odour of blood when Christ was slain
Made all Platonie tolerance vain”
„W zapachu krwi, gdy Chrystus kona,
Pryska swobodna myśl Platona”
przeł. J.M. Rymkiewicz
1) przemyśleć treść i konsekwencje słowa „pobożność”.
2) żyć pobożnie.
3) nie kupczyć kramem niepotrzebnych słów i zbędnych gestów. Oszczędność energii.
4) rozróżniać potrzebę nawrócenia od pokusy ucieczki.
5) nie zagłuszać ciszy.
6) uprościć wszystko.
7) skierować wściekłość tam gdzie trzeba.
8) unikać cienia bo trudno go odróżnić od ciemności i nawet zaczyna się od tych samych liter.
9) dawać rzeczom właściwą im nazwę, ranie: rana, grzechowi: grzech, wzruszeniu: wzruszenie.
10) nie śpiewać „Alleluja” nad każdym ścierwem. Perły i wieprze.
Bóg jest Bogiem życia, czyli co ma umrzeć niech umiera.
11) modlić się o łagodność i w ogóle się modlić.
12) troska o uwagę, czyli pokornie dostrzegać.
13) pobożnie widzieć.
14) rozpaczać tylko pobożnie.
15) pobożnie umrzeć.
16) pobożnie prosić o zmartwychwstanie.

W tych punktach-zadaniach możemy odczytać duchowy plan postępowania, zgodny z wzorcem, ideałem chrześcijańskim. Utwór jest poprzedzony mottem Wiliama Butlera Yeats’a „W zapachu krwi, gdy Chrystus kona, Pryska swobodna myśl Platona”, w którym podmiot liryczny odkrywa pewną prawdę o naturze człowieka – żyje najczęściej na powierzchni, rzadko zastanawia się nad celem ostatecznym swojego jestestwa – śmiercią oraz życiem wiecznym. Jednak w obliczu miłości Chrystusa ukrzyżowanego, jakakolwiek „swobodna” myśl przestaje mieć znaczenie, traci wartość w perspektywie ostatecznej, a człowiek budzi się ze snu iluzji, pragnie w pełnej prawdzie przeżywać swoją egzystencję, zrozumieć siebie i ludzi.

Plan zarysowany przez poetę jest ściśle związany z osiągnięciem dojrzałości duchowej. Spróbuję mu się przyjrzeć i szczegółowo wyjaśnić używając głównie jako narzędzi interpretacyjnych dzieł św. Jana od Krzyża i św. Edyty Stein, czyli św. Teresy Benedykty od Krzyża.
4) rozróżniać potrzebę nawrócenia od pokusy ucieczki.
Ten punkt postanowiłam przytoczyć jako pierwszy, ponieważ jest związany z otwarciem się na potrzeby duchowe, punktem, od którego można zacząć plan rozwoju. Ucieczka od tematów duchowych, odkładanie na później pracy nad sobą są w wierszu nazwane pokusą ucieczki, co w języku psychologicznym moglibyśmy nazwać wyparciem. Osoba mówiąca zdaje się mylić obie czynności, nie potrafi rozeznać co jest czym, dlatego stawia sobie za zadanie gruntowną analizę obu możliwości. Powodem owej pokusy jest zazwyczaj lęk przed poznaniem prawdy. Wnioski mogą być druzgocące lub co najmniej niemiłe dla pragnącego być lepszym. Odsłonięcie i dostrzeżenie własnych uchybień, czy słabości staje się szkołą dojrzałości, natomiast radykalna decyzja o poprawie zmienia nie tylko światopogląd człowieka, ale również jego zwykłe zachowania, czynności, co może wydawać się trudne i powodować chęć ucieczki. Jednak zarówno motywację jak i uporanie się z swoimi największymi wadami nie są zadaniami wyłącznie człowieka, bo wtedy nie potrzebowałby wiary. To sam Chrystus udziela łask, aby właściwie poukładać swoje wnętrze, pomaga, dając duchową siłę i towarzyszy ciągle w tej drodze, na początku niezauważalnie: „podaje rękę wszystkim, którzy uznają własną grzeszność, ze skruchą ją wyznają i szukają gorliwie wyzwolenia”. To, co zostanie wypracowane, oczyszczone ogniem Ducha Świętego już tutaj, zostaje na wieczność.
1) przemyśleć treść i konsekwencje słowa „pobożność”.
2) żyć pobożnie.
Ksiądz Szymik pracę nad sobą pragnie rozpocząć od powrotu do prawdziwej pobożności. Słowo „przemyśleć” wskazuje na kolejną refleksję, pochylenie się nad definicją, znaczeniem tego słowa. Pobożność może być rozmaicie rozumiana. Czasami jako spełnianie obowiązku uczestnictwa, czynności wykonywanych niejako mechanicznie, na pograniczu rytuału, które mają mało co wspólnego z prawdziwą wiarą, a zatem nie zmieniające życia człowieka. Prawdziwa wiara jest związana z zmianami wewnętrznymi, człowiek zbliżający się do Boga, trzymający się prawdy, podejmujący radykalne decyzje otrzymuje w zamian wiele łask, przede wszystkim związanych z miłością do bliźniego. Poznaje samego siebie, jak widzi go Stwórca i jest prowadzony drogą świętości „pozwalając w sobie działać sile Boga”. Bycie pobożnym w zrozumieniu właściwym to ustawienie Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu, a co za tym idzie podporządkowanie wszystkiego jednemu celowi, czego zdaje się pragnie podmiot liryczny. Święta Edyta Stein pisała „gdzie jest prawdziwie żywa wiara, tam nauki wiary i wielkie dzieła Boga stanowią treść życia, podczas gdy wszystko inne schodzi na drugi plan i jest kształtowane przez nią”. To pragnienie podmiot wyraża w słowie „konsekwencja”, kolejnym etapem po przemyśleniu jest wprowadzenie go w czyn. Narzędziem, metodą zbliżania się do Stwórcy jest „dyscyplina eliminacji”, rezygnowania z rzeczy niepotrzebnych, zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych. Dlatego kolejnym zadaniem jaki wytycza sobie ks. Jerzy Szymik jest:
3) nie kupczyć kramem niepotrzebnych słów i zbędnych gestów. Oszczędność energii.
5) nie zagłuszać ciszy.
Człowiek żyje w pewnej przestrzeni, którą sam tworzy. Zbyt wiele przedmiotów, którymi się otacza, myśli, sprzecznych pragnień, zajmujących problemów powoduje chaos, który trudno uciszyć. Wprawdzie od czasu do czasu wyczuwa nieodpartą chęć uprzątnięcia bałaganu, ale często zostaje ona zignorowana lub odsunięta w czasie i to właśnie jest przedmiotem przemyśleń w wierszu. Poeta konsekwentnie zmierza do rezygnacji. Jakby chciał uświadomić sobie, że wszystko, co wchłania intelektualnie, a więc również duchowo, tworzy jego „ja”. Najczęściej jednak dokonuje czegoś w rodzaju zagłuszania: zajmowania się rozmaitymi sprawami, odbieraniem wielu tak naprawdę niepotrzebnych bodźców. Efektem jest mnogość obrazów zatrzymanych w pamięci, liczne rozmowy wewnętrzne wprawiające w nieustanny ruch, domysły powodujące zmęczenie, wywołujące troski, niepokoje, rezygnacje. Święty Jan od Krzyża wyjaśnia, że droga do poznania Boga prowadzi przez powściągliwość i samodyscyplinę: „Jeśli chcesz osiągnąć święte skupienie, musisz do niego dążyć, nie nabywając, lecz wyzbywając się”. Dlaczego? Nie można usłyszeć Boga, gdy słyszy się wewnętrznie jedynie innych i siebie. Bóg kocha ciszę i zwraca się do człowieka, gdy jest z nim sam na sam, „On zamienia radość zmysłową na duchową” wtedy, gdy człowiek otworzy się na Niego i zapragnie słuchać. Tutaj znajduje się wyjaśnienie dążenia do ascetyzmu. Im bardziej człowiek pragnie Boga tym więcej rezygnuje – najpierw pozbywając się zbędnych, materialnych rzeczy, później umartwiając zmysły, a w końcu i ducha, dochodząc w ten sposób do zjednoczenia z Bogiem: „niezważanie na cudze niedoskonałości, zachowywanie milczenia i ustawiczne zajmowanie się Bogiem uwolni duszę od wielkich niedoskonałości i uczyni ją panią wielkich cnót”. Według św. Jana Pawła II ascetyzm to wysiłek wewnętrzny, którego celem jest „nie dać się porwać i popychać przez różne prądy zewnętrzne, tak aby pozostawać zawsze sobą i zachować godność swojego człowieczeństwa” .

Z tym zadaniem ks. Jerzy Szymik wiąże milczenie i roztropność mowy, dodając żartobliwe „oszczędność energii”. Człowiek jest wolną istotą i może używać mowy jak tylko zechce. Jednak wszystko ma swoje konsekwencje. Słowo wraca czasami ze zdwojoną siłą. Sumienie wyrzuca niepotrzebne, a wypowiedziane myśli lub sądy. Dążenie do doskonałości wiąże się również z nawróceniem języka, podobnie jak u Izajasza, który w obecności Boga przeraził się z powodu swoich nieczystych warg. Ta zmiana stosunku do słowa i używania języka jest fundamentem, ponieważ usta oznaczają całą aktywność człowieka.
Kolejnym etapem w wyznaczonej pracy nad sobą jest pragnienie prostoty:
6) uprościć wszystko.
W ewangelicznym przesłaniu ta cecha jest wielką zaletą. Po pierwsze świadczy o byciu blisko Chrystusa. Ktoś, kto poznaje prawdę przekazywaną przez Niego nie potrzebuje już wielu innych wyjaśnień. A co za tym idzie, wszelkie inne dotąd funkcjonujące rozumienie przestaje mieć znaczenie, zostaje odrzucone jako już nieaktualne. Ponadto owocem tej łaski jest całkowite, niezmienne zawierzenie Bogu. Teologia nazywa taką postawę dziecięctwem Bożym. Prostota w myśleniu jest efektem łaski, zupełnego przewartościowania życia i ukierunkowania go wyłącznie na Boga. Prostota w działaniu wynika z miłości i jest związana z nieustanną chęcią wykonywania wyłącznie tego, co jest zgodne z Jego wolą, to efekt zachwytu, który się pamięta na zawsze, gdy Bóg pozwoli się poznać. Św. Edyta Stein pisze w „Wiedzy Krzyża”: „to jest najwyższy szczyt, osiągalny własnym wysiłkiem w życiu wiary, jeśli podejmuje się wytrwałe dążenie, aby wolę własną poddać woli Bożej i według niej uporządkować swe postępowanie”. Dlatego stawanie się coraz bardziej doskonałym jest związane z celowością działania, a dla chrześcijanina są nimi miłość, cześć i służba Bogu. Każde inne jest pozbawione znaczenia wiecznego, a tym samym niepotrzebne, a w pewnych sytuacjach szkodzące: „wszystko, co się znajduje poza tą regułą, nie ma żadnej wartości i nie przyniesie człowiekowi korzyści”. To rozumienie świata przez pryzmat wiary.
Siódmym punktem ks. Jerzego Szymika jest:
7) skierować wściekłość tam gdzie trzeba.
Trudno ustalić, gdzie osoba mówiąca w wierszu kieruje swoje nadmierne emocje, postaram się w kilku zdaniach przytoczyć przykłady świętych, którzy wiedzieli na kogo skierować swoje negatywne uczucia. Gniew to emocja, która może być dobrze wykorzystana i usprawiedliwiona jeśli jest skierowana w odpowiedni sposób w konkretnej sytuacji. Chrystus wpadł w gniew w świątyni, gdy przypominała bardziej targ niż miejsce modlitw. Dlatego wyrzucił wszystkich, a pieniądze rozsypał i powywracał stoły. Jednak uboższym handlarzom sprzedającym gołębie kazał je wynieść, nie niszcząc im niczego. Święty gniew, czyli uzasadniony, jest skierowany na sytuację i czyn, natomiast nigdy na samego bliźniego. Ponieważ Zbawiciel potępiał grzech, zachowania, ale nigdy człowieka. Święci wyładowywali swój gniew na demony. Doświadczenie widzenia złych duchów nie jest związane wyłącznie z wiarą w nie, święci to ludzie, którzy na swojej drodze otrzymali dary mistyczne, jednym z nich jest również autentyczne doświadczenie szatana. Tak więc gromili je za zło, starali się przechytrzyć ich plany związane z bliźnimi, obrażali, jak św. Katarzyna ze Sieny.
10) nie śpiewać „Alleluja” nad każdym ścierwem. Perły i wieprze.
Bóg jest Bogiem życia, czyli co ma umrzeć niech umiera.
Ten wers-punkt jest nawiązaniem do Ewangelii św. Mateusza, a konkretnie do Kazania na górze, uważanego za bramę życia duchowego. Nauczający Chrystus tłumaczy co oznacza bycie błogosławionym oraz wskazuje cechy prawdziwego chrześcijanina. Przede wszystkim zwraca uwagę na rozsądne podchodzenie do bliźniego w kwestiach wiary, ponieważ w naturze człowieka istnieje skłonność do wpadania w skrajności. Dlatego nie powinno się sądzić i oczerniać innych, ale starać się rozumieć i modlić za nich. Wyrozumiałość leczy serce z krytycyzmu. Z drugiej strony sprawą oczywistą jest fakt, że nawracanie na siłę kogoś, kto nie jest na to gotów, może spotkać się z postawą szyderstwa, ironii. Tym kierują się przede wszystkim nowo nawróceni, którzy maja doświadczenie tak wielkiej miłości Bożej, że chcą zbawić cały świat, najlepiej dziś. Stąd unikanie nieprzyjemnych sytuacji jest związane z roztropnością wierzącego. Zbawiciel kilka razy używa tych mocnych słów – w Ewangeliach i Apokalipsie – związanych z rodzajem grzechu człowieka, a skierowanych do tych, którzy świadomie podążają taką drogą odrzucając zbawienie. Osoba mówiąca w wierszu użyła kolokwializmu, można by nawet stwierdzić, że wulgaryzmu – „ścierwem”, aby zobrazować swój emocjonalny stan, być może związany z wstrząsającymi doświadczeniami, których pewnie miała niemało jako duchowny.
11) modlić się o łagodność i w ogóle się modlić.
12) troska o uwagę, czyli pokornie dostrzegać.
Poeta wie, że bez modlitwy świat duchowy człowieka nie istnieje. Modlitwa jest pełnym wiary, nadziei i miłości zwrotem do słuchającego Boga. Jest relacją pomiędzy stworzeniem, a samym Stwórcą. Rozmową z Ojcem. Podmiot liryczny pragnie modlić się o łagodność, jak można się domyślać w stosunku do ludzi i do siebie. Łagodność jest wynikiem cierpliwości i dobroci, im głębsze tym większa ustępliwość. To cecha, która sprawdza się w przeciwnościach, bo „tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. Człowiek obdarzony tą łaską, zachowuje stoicki spokój zwłaszcza w przykrych sytuacjach, potrafi też cierpieć z godnością.
„Troska o uwagę” jest związana z obowiązkami duszpasterskimi, dostrzeganie potrzeb innych, wysłuchiwanie cudzych problemów z właściwą postawą jest wyzwaniem współczesnego duchownego. Współcześnie żyje się szybko, a wszelkie informacje są skracane z powodu braku czasu, stąd „pokora w dostrzeganiu” bliźnich jest prawdziwą szkołą cierpliwości.
13) pobożnie widzieć.
Wiara chrześcijańska uczy zupełnie odmiennego spojrzenia na świat, ludzi i naturę. Jest to łatwe, gdy człowiek pozostaje sam, staje się trudniejsze, gdy wychodzi do świata. Im bardziej się w nim zagłębia, tym większą musi mieć wiarę, a więc siłę, aby nie wpadać w pułapki. Odbieranie świata przez pryzmat wiary różni się podejściem do życia i innych, o czym poeta jako ksiądz wie najlepiej. Ktoś, kto autentycznie spotkał Boga na swojej drodze zmienia swój pogląd radykalnie. Jego głównym pragnieniem jest chęć przekazania ludziom wiadomości o kochającym Stworzycielu i choć często brzmi to jak powtarzany schemat myślowy, jest prawdą. „Pobożne widzenie” jest postrzeganiem z punktu widzenia wieczności, a więc życiem świadomym.
14) rozpaczać tylko pobożnie.
W wyjaśnieniu tego wersu posłużę się fragmentem „Listu o ‘humanizmie’” Martina Heideggera. Rozpacz ludzi wiąże się tu bezpośrednio z nastawieniem do życia. Pisze on, że człowiek żyje poza swoją ‘istotą’, jest nieświadomy swojego bytu, źródła. Żyje wśród innych, a odejście od źródła spowodowało całkowite pochłonięcie codziennością. Zaabsorbowany dniem teraźniejszym, zajmuje się wyłącznie tym, co pragmatyczne – używaniem. „Człowiek wydany na łup masy i innych ludzi stał się bezosobowym „ja”. To spowodowało pustkę i lęk, dlatego zapełnienie jej znajduje w podporządkowaniu sobie świata i innych. Eksploatuje naturę, wykorzystuje wszystko pod kątem wyłącznie siebie. Z rosnącym pożądaniem rośnie coraz większa pustka, poszerzająca pożądanie. Człowiek czuje się jak w pułapce bez wyjścia, mimo licznych uporządkowań nadal odczuwa bezradność, z lękiem odsuwa świadomość śmierci, czy nawet przemijania. Codzienna krzątanina staje się sposobem na oddalenie wewnętrznej trwogi. Myślenie, mówienie, działanie – to wszystko jest podporządkowane ucieczce i używaniu, z dala od sensu i prawdy, która z biegiem lat coraz bardziej napawa strachem. Pragnienie dotarcia do sensu życia zostaje wyparte. Jak tłumaczy to również św. Edyta Stein „(…)w ‘nastawieniu naturalnym’ człowiek kieruje się przede wszystkim ku światu zewnętrznemu i trzeba dużo czasu zanim wreszcie odnajdzie on samego siebie”. Ten skrótowy rys duchowego stanu człowieka może wyjaśnić przyczyny zagubień i rozpaczy, przykrywanej równoczesną ostrą działalnością zewnętrzną. Człowiek jest istotą nieśmiertelną, posiada duszę – to wiedzieli już starożytni. Tak więc wypierając swoją cząstkę duchową zaprzecza sam sobie, co logicznie doprowadza go do wewnętrznego kryzysu. Jednak zawsze stoi przed wyborem – bycie na wpółprzytomne, w metaforycznym śnie, egzystując bez poczucia jutra, czy życie w pełni, a więc życiem przyrodzonym i nadprzyrodzonym, które uzupełniają się wzajemnie.
Nie podejrzewam rzecz jasna takiego stanu duchowego u kogoś kto zajmuje się duszpasterstwem, ale przytoczenie tych przemyśleń jest się bardzo trafnym opisem współczesnych tendencji. Natomiast ks. Szymik pragnie, aby jego rozpacz miała wymiar zgodny z wiarą. „Rozpaczać pobożnie” to rozpaczać nad słabościami, oddaleniem od Dobra, brakiem zrozumienia, miłości. Tak rozumiana przez podmiot liryczny rozpacz jest właściwa i uzasadniona.
15) pobożnie umrzeć.
16) pobożnie prosić o zmartwychwstanie.
Spokojne i pobożne odchodzenie od świata jest życzeniem większości ludzi. Poeta wyraża pragnienie takiej śmierci, jak można się domyślać, która pozwoli na pożegnanie z najbliższymi, ale przede wszystkim z możliwością przygotowania się na spotkanie z Bogiem. Przykłady wielkich ludzi takich jak św. Jan Paweł II czy Czesław Miłosz są wzorami i zarazem dają nadzieję, że można odchodzić z wielką godnością, mimo cierpienia związanego z chorobą. Pobożna prośba o zmartwychwstanie jest pokorną postawą wobec Stwórcy. Prawda wiary o zmartwychwstaniu daje nadzieję na życie wieczne, więc łączy się z radością. Pierwsza związana z głębokim sensem istnienia, druga z obietnicą Bożą wyrażoną w słowach „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”(1Kor 2,9).

Budowa „planu pracy nad sobą” jest zaskakująca. Wiersz jest nowatorskim zabiegiem, co w liryce współczesnej jest dość charakterystyczne, bo polega na poszukiwaniu odpowiedniej formy dla treści. Tutaj jest ona w pełni uzasadniona. Krótkie i długie zdania ułożone w punkty, są celami, wyznacznikami duchowej drogi podmiotu lirycznego. Zdają się być napisane szybko pod wpływem gwałtownej emocji lub pokierowane wewnętrznym impulsem do poprawy. Liczne powtórzenia słowa „pobożność” świadczą o chęci powrotu do źródła, do fundamentów, na których buduje się duchowość. Wszystkie czasowniki zostały użyte w bezokoliczniku, dzięki temu plan traci charakter indywidualny i staje się bliski każdemu czytelnikowi.

Zakończenie

Przez etos rozumiemy trwałą postawę, która charakteryzuje się pracą nad sobą, chęcią zmiany swojego „ja” i dążeniem do doskonałości. To „pochodząca z wnętrza i kształtująca wszystko zasada”, która wymaga od człowieka stałości w podejmowanych decyzjach, wytrwałości i sumienności wykonywanych działań. Według św. Edyty Stein człowiek posiada trwałe cechy wrodzone (habitus) i nabyte, które go wyróżniają spośród wszystkich ludzi. Może również mieć tak zwany habitus wlany, a więc cnoty boskie oraz wszystko to, co składa się na świętość człowieka. Tutaj w pracę nad sobą wchodzi bezpośrednio Bóg, który widzi wszystkich takimi, jakimi powinni być, a więc tylko On wie, czego brakuje do pełni. Stąd dążenie do doskonałości nigdy nie jest samodzielną pracą i być nie może , ponieważ trwałych zmian może dokonać wyłącznie łaska Stwórcy.

Pierwodruk: Pedagogika Katolicka nr 16 (1/2015).

Krystyna Hoła
Napisane przez Krystyna Hoła

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz