LOADING

Type to search

„Kiedy zadzwoni do Ciebie Bóg?” Surfując z biblistą

zafor hasan 13 czerwca 2014
Share

Włoski kardynał swoją najnowszą pozycję skierował do poszukiwaczy. Do wszystkich tych, którzy nie boją się prób poskładania wewnętrznie pogmatwanego „ja” i znalezienia dla niego najlepszej trasy, między plątaniną codziennych słów, głosów, idei i bodźców. Zadedykował ją także tym, którzy już ruszyli jak z kopyta, ale stanęli w miejscu przytłoczeni sceptycyzmem i powierzchownością współtowarzyszy. Wreszcie ofiarował ją wszystkim, którzy są tak zawiedzeni, że dzwoniący telefon nigdy nie jest od Boga, że aż nabrali lęku, że porwali się z motyką na religijne słońce. 

 

Ravasi snuje refleksje nad kondycją współczesnego świata, który pogonią za przyjemnościami, panoszącymi się, błyszczącymi reklamami i manekinowanymi zachowaniami, stara się odwrócić uwagę człowieka od stawiania sobie i innym pytań. Upomina się o miejsce dla wiary, która powoli staje się jedynie ryzykownym aktem naiwnej ufności w pochorowanych na obojętność duszach XXI wieku. Ukazuje nowiusieńkie trendy w religijnym funkcjonowaniu takie jak „believing without belonging”, czyli wiarę bez przynależności i zwraca uwagę na wyrafinowane sposoby dokopywania instytucjom kościelnym na Zachodzie. Wreszcie ku zaskoczeniu czytelnika, widzi szansę i możliwość dla chrześcijaństwa w coraz powszechniejszym buncie i wyzwalaniu się nowoczesnych społeczeństw spod prymatu Kościoła.  

Jest w narracji autora coś pokrzepiającego i zdrowo zdystansowanego nawet w obliczu wielkich rozterek. Jego refleksje dotykają mimochodem najczulszych punktów pozostawiając błogie ukojenie. Ravasi pozostaje niepoprawnym optymistą machając ręką na sztuczki codzienności: „Próbuje się pozyskać człowieka luksusowymi produktami, rozproszyć ciekawostkami z sieci, pozbawić moralnych cugli, a on wciąż się zakochuje, cierpi, raduje, zdumiewa, zachwyca, przeżywa wstrząs, rozpacza, czuję się rozdzierany, myśli, umiera. Zbyt wiele jest rzeczy, które zmuszają go do podniesienia głowy i wpatrywania się w horyzont.” Wreszcie kpi z teorii, mówiących, że nie ma nic nowego pod słońcem – przekonany, że każdy poranek serwuje nam odmienny dzień, który może być pełen świeżych, premierowych doznań.

 

Jako naczelny, współczesny spec od Biblii zdradza nam dlaczego mądrość i moralność jest opisana w Piśmie Świętym za pomocą symboli roślinnych, próbuje usprawiedliwić przed czytelnikiem gapowatych apostołów, którzy nie rozpoznali Chrystusa po zmartwychwstaniu, a także docieka czy Jezus na krzyżu cierpiał uświadomiwszy sobie, że „nikt nic nie zrozumiał”? Rozjaśnia intencje św. Marka, który aż połowę swoich ewangelii poświęcił na opowieści o cudach Jezusa. Przedstawia scenę, w której Abraham na łożu śmierci targuje się z Bogiem i zdradza, który z nich ostatecznie wygrał. Autor nie boi się swobodnego i lekkiego tonu. Stwierdza, że świtę Jezusa tworzyli „wszyscy możliwi degeneraci fizyczni i moralni”, że wydarzenia na Golgocie były „pozornie brzydką śmiercią”, a zmartwychwstanie przekornie porównuje do parametrów reanimacji.

Jako przewodniczący papieskiej rady zajmującej się relacjami Kościoła ze światem nauki, mediator Ravasi studzi zapędy ortodoksyjnych gorliwców z dwóch biegunów. Zachęca  wierzących do respektowania danych, poszukiwań i eksperymentów naukowych, natomiast uczonym przypomina, że człowiek  nie wyczerpuje się tylko w parametrach weryfikowalności badawczej. Biblista kilkukrotnie z życzliwością i szacunkiem odnosi się do ateistów, by wreszcie pstryknąć najbardziej sarkastycznych z nich w nos zapytaniem, czy w swym gorliwym sceptycyzmie nie okazują Bogu więcej zainteresowania i emocji, niż członkowie wspólnoty wierzących.

 

Na 140 stronach książki Gianfranco Ravasi daje głos prawie dwustu postaciom i pozostając wiernym początkowemu kursowi żeglugi – zahacza o porty różnych tematyk. Przekornie prowokuje do rozważań i podsuwa przekonujące odpowiedzi. Czy Jezus miał w planach nauczać jak poruszają się słońce i księżyc, a także czy chciał formować matematyków? Czemu nie można doprowadzać kobiet do płaczu? Czy pogrzeb ideologii odprawiony w ubiegłym stuleciu – pogrzebał w ludziach wszelkie ideały? Czy śmierć będzie jak uścisk ze Stwórcą? Jak wyłączyć audio-sumienia? Jak ma na imię Bóg? Dlaczego termin „kler” nabrał negatywnych bądź podejrzanych konotacji? Czemu święci chrześcijańscy są fajniejsi od buddyjskich? Czy świat zginie ze zdziwienia? Czy schlebianie albo pocieszanie wystarczą w miłości i czy próby zmiany ukochanej osoby są naprawdę takie złe? Autor tak jak obiecał w tytule oddaje w nasze ręce bedeker pełen odpowiedzi na pytania, które musimy sobie tylko chcieć zadać.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply