Kawa prosto z „Nieba”

Kawa prosto z „Nieba”

Z Aldoną Ronczką, pomysłodawczynią otwarcia katolickiej kawiarnio – księgarni „Niebo w mieście” rozmawiała Agnieszka Huf

Aldono, skąd pomysł, aby do Pszowa sprowadzić Niebo?

Z nieba (śmiech). Już kiedy byłam na studiach, marzyłam o założeniu miejsca, w którym można będzie się spotkać, napić dobrej kawy czy poczytać książkę, ale i porozmawiać o Bogu, ewangelizować. Kiedy poznałam Mateusza, mojego chłopaka, naszą wspólną pasją stało się gotowanie dla znajomych. Kiedyś w internecie trafiliśmy na artykuł o sieci katolickich kawiarnio-księgarni „Niebo w Mieście”. Pierwszą założył kilka lat temu w Otwocku Witek Wilk, teraz w Polsce jest ich już 6, najbliższa w Jaworznie. Zachwyciliśmy się tym miejscem tak bardzo, że latem zeszłego roku, po powrocie z Camino (piesza pielgrzymka do Santiago de Compostella – przyp. A.H.) postanowiliśmy spróbować.

Co was do tego przekonało?

Myślę, że Pan Bóg bardzo delikatnie nas popychał. Wszystko zaczęło się od Mszy Świętej w pszowskiej bazylice. Po wyjściu z kościoła okazało się, że każdemu z nas zupełnie niezależnie przez całą liturgię błądziła po głowie myśl o kawiarni. Zaczęliśmy się modlić, rozeznawać, a Pan Bóg potwierdzał nasz pomysł drobnymi znakami.

Jakimi?

Na przykład kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do „Nieba” w Jaworznie, na naszym stoliku leżała kartka ze Słowem Bożym, które mówiło: ja cię powołuję, nie bój się. Jakby odpowiedź na nasze rozterki… Wiemy, że to jest spore wyzwanie – nie mamy przecież pieniędzy ani doświadczenia, ale wierzymy mocno, że Pan Bóg chce nam w tym pobłogosławić. Prosimy też o pomoc św. Maksymiliana.

Dlaczego akurat jego?

Bo świetnie znał się na ekonomii i zarządzaniu, więc liczymy, że nas w tym poprowadzi. A kiedy już wybraliśmy go na patrona naszej kawiarni, okazało się, że w kościele, przy którym znaleźliśmy lokal, znajduje się poświęcony mu ołtarz. Taki kolejny Boży przypadek…

No właśnie, lokal. Dlaczego właśnie w Pszowie a nie w większym mieście?

Ale ja chciałam w większym mieście! Byliśmy przekonani, że otworzymy „Niebo” w Rybniku. Chodziłam po centrum, szukałam wolnych lokali i modliłam się, żeby Pan Bóg pokazał mi właściwe miejsce. Ale jakoś nic nie potrafiłam znaleźć… Pewnego dnia pojechałam na poranną mszę i tuż po niej wybrałam się na spacer do Pszowa, czyli tam, gdzie w naszych sercach pojawił się ten pomysł. Trafiłam wtedy na witrynę zasłoniętą folią, zza której wyszła właścicielka, pytając, czy chcę zobaczyć lokal. Weszłam i od razu wiedziałam, że to jest właściwe miejsce.

Jak więc będzie w „Niebie”?

Chciałabym, aby było domowo. Nie chcemy, żeby przepych czy wysokie ceny odpychały klientów. To ma być takie miejsce, gdzie możesz usiąść z książką albo pogadać ze znajomymi, napić się dobrej kawy i zjeść domowe ciasto. Będziemy promowali kulturę bez nałogów, nie zamierzamy sprzedawać alkoholu, bo bez tego też da się świetnie spędzać czas. I mam nadzieję, że ludzie będą z nami ten czas spędzać – że nie skończy się na jednej wizycie, ale będą nas regularnie odwiedzać.

Zamierzacie tam ewangelizować?

Oczywiście. Chcemy to robić w różnej formie – będzie tam można porozmawiać o Bogu, będą książki katolickie i Pismo Święte do kupienia albo poczytania na miejscu. Marzy mi się półka, na której goście będą mogli zostawiać dobre książki, które już przeczytali i chcieliby się nimi podzielić z innymi. Ale chcemy też ewangelizować poprzez naszą dobrze wykonywaną pracę, zaserwowaniem świetnej kawy i życzeniem komuś miłego dnia – bo przez takie drobne gesty też możemy podzielić się Bogiem z drugim człowiekiem.

A jakieś wydarzenia, koncerty?

Jasne! Pomysłów jest wiele – koncerty, spotkania autorskie. Może jakieś wieczory dla zakochanych, urodziny dla dzieci. Myślimy też o spotkaniach z całkiem zwyczajnymi ludźmi, żyjącymi z Panem Bogiem na co dzień – może jakaś matka z dziećmi, może ktoś, kto ma ciekawą pracę czy jakąś pasję, a jednocześnie stawia Jezusa na pierwszym miejscu. Poza tym Pszów jest miejscem pielgrzymkowym, więc na pewno chcemy opowiadać o historii bazyliki i obrazu Matki Boskiej Uśmiechniętej.

Kiedy więc będzie można zawołać: widzę „Niebo” otwarte?

Mamy nadzieję, że przed Wielkanocą. Teraz czekamy na projekt technologiczny – wyposażenie we wszystkie sprzęty, chłodnie, elektronikę itp. Powstaje także projekt wystroju wnętrza. No i niedługo ruszamy z remontem, który będziemy robić własnymi siłami, z pomocą naszych rodzin.

No właśnie, rodzina… Nie boją się waszego pomysłu? Nie próbują go wybić wam go z głów?

Nie, rodzina i przyjaciele wspierają nas jak tylko potrafią. Z dalszego otoczenia czasami tylko słyszymy głosy krytyki, mówiące, że w Polsce nie ma jeszcze kultury picia kawy poza domem, i że w tak małym miasteczku jak Pszów taki pomysł się nie przyjmie.

A co wy o tym myślicie?

My oddajemy to Panu Bogu. Prosimy go, żeby – jeśli to nie pochodzi od Niego – jak najszybciej przekreślił nam ten pomysł, uniemożliwił jego realizację. Ale jak na razie wszystko idzie dobrze, więc wierzymy, że nam się uda.

To co – następnym razem spotykamy się w „Niebie”?

Tak! Do zobaczenia w „Niebie”!

Agnieszka Huf
Napisane przez Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) - Ślązaczka. Z zawodu - psycholog. Z pasji - bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca - dziecko Boże.

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz