LOADING

Type to search

Zobaczyć dobro poprzez słabość i dzielić nadzieję i radość

Agata Niedźwiecka 6 stycznia 2019
Share

No i wychodzi na to, że na przedstawionym obrazie można zobaczyć i zinterpretować to, co się widzi, w różny sposób… Dziś święto Trzech Króli, którzy podążali w nieznane, aby zobaczyć, złożyć pokłon i  kosztowne dary. Gdyby oni inaczej zinterpretowali to, co zobaczyli, nie ogłosiliby światu przyjścia na świat Mesjasza. Nie dokonałoby się to, gdyby skupili się na swoich słabościach i niedoskonałościach. Nie dokonałoby się to, gdyby skupili się na swojej mądrości i krytycznej ocenie warunków, jakie zastali w nędznej szopce w Betlejem. Tymczasem oni w pokorze poszukują i podążają w nieznane, składają pokłon i ofiarują dary. Bóg otwiera ich serca i pozwala się rozpoznać. On jest Miłością, Nadzieją, Radością i Pokojem dla świata, dla każdego człowieka.

Co takiego jest w filmie „Kler”, że wszyscy… no niemalże wszyscy chcieli go obejrzeć? Mnie jakoś nie pociągał, a w zasadzie im więcej czytałam, czy słuchałam recenzji tym bardziej wzrastała moja niechęć do oglądania. Na film zaprosił mnie znajomy trochę z zaskoczenia. No i poszłam…. I co zobaczyłam? No cóż….

Zobaczyłam niedolę człowieka. Człowieka, który powtarza mniej czy bardziej świadomie zachowania osób dorosłych, których doświadczył w dzieciństwie. Człowieka, któremu zabrakło refleksji nad swoim dorosłym życiem i motywacji do podjęcia zmiany.  Człowieka, który zamiast podążać w kierunku rozwoju i Dobra Najwyższego, skłania się do, wydawałoby się najważniejszych dóbr świata doczesnego, a mianowicie zdobywania pozycji społecznej i dóbr materialnych manipulując otoczeniem i stawiając innych w niezręcznych sytuacjach. Człowieka, który jest samotny w swoich wyborach, któremu brak wsparcia i bliskości drugiego człowieka, brak rozmowy i refleksji.  Człowieka, który w zasadzie nienawidzi siebie i swojego zachowania, ale nie umie przerwać tego zaczarowanego koła i im bardziej nienawidzi tym bardziej powtarza swoje zachowanie. Człowieka, który nie umie wybaczyć ani sobie, ani innym, ani Bogu swoich trudnych doświadczeń i sytuacji, w jakiej się znalazł. Człowieka, który ucieka od siebie, od obrazu siebie, który w swoim sumieniu rozpoznaje w różne używki i kompulsywne zachowania….a nawet w samobójstwo. Człowieka, którego można spotkać na rogu każdej niemalże ulicy, w każdej rodzinie, wśród bliższych czy dalszych znajomych.

W filmie ten człowiek został ukazany jako osoba zaufania publicznego – ksiądz. Ale takiego człowieka można spotkać również wśród sędziów, prawników, adwokatów; wśród naukowców, profesorów, nauczycieli; wśród wysoko postawionych urzędników, polityków, policjantów; wśród dyrektorów firm, kierowników, zwykłych pracowników…wśród naszych krewnych, przyjaciół, znajomych…. W pewnym stopniu każdy z nas jest osobą zaufania publicznego. Człowiek przedstawiony w filmie Smarzowskiego jest przez społeczeństwo krytykowany, wytykany palcem, złorzeczy się mu i osądza, pozostawia się samemu sobie.

Przedstawiony w filmie człowiek to chyba w dużym stopniu człowiek XXI wieku i jego kondycja psychiczna i duchowa. To zagubione dziecko, które nęci szeroki świat pokazywany w TV, o którym wszelkie portale internetowe donoszą, jaki jest piękny i jakimi to świetnymi wartościami się kieruje. No i oczywiście na wszelkie sposoby zachęcają, aby stać się przynajmniej cząstką tego wielkiego i modnego świata i spróbować go kreować… No a jak się nie uda kreować tego świata rzeczywistego to przynajmniej ten wirtualny, czy świat gier komputerowych. Tam zawsze można być kimś, kto ma władzę i odpowiednie układy społeczne; kimś, kto manipuluje, kombinuje tak, aby osiągnąć swoje cele.

Człowiek – dziecko, któremu brakuje systematycznego rozwoju i dojrzewania do dorosłości, którego rodzice, chcąc być kreatywnymi w pracy i życiu społecznym, nie zawsze wskazywali odpowiednie wzorce i wartości, którymi powinien się kierować, nie okazywali miłość i nie dawali poczucia bezpieczeństwa. Często również powierzali opiece nieodpowiednich osób, które je krzywdziły i wykorzystywały lub dzieci same się wychowywały znajdując wzorce właśnie w TV lub Internecie. To również dziecko pozostawione samo sobie, bo rodzice właśnie się rozstali i są zaangażowani w dzielenie zdobytego majątku, czy też robienie kolejnego świństwa byłemu już współmałżonkowi, bo skrzywdził i boli….a ono czuło się niepotrzebne, zbyteczne, zawadzało, a nawet stosowano wobec niego przemoc…. ale wobec tego wszystkiego było bezradne.

Kiedy dziecko staje się osobą dorosłą może spróbować dostrzec te swoje słabości i zawalczyć o to, aby stać się pomimo wszystko dobrym człowiekiem, który kieruje się wartościami i podąża ku Dobru Najwyższemu, ku Bogu, ku zbawieniu i życiu wiecznemu. I często tak się dzieje. Po wielu doświadczeniach życiowych, które pokazują słabości i ograniczenia, z którymi nie raz pewnie próbował walczyć, dorosły człowiek dostrzega możliwość innego życia. Najczęściej znajdują się ludzie, którzy pomagają odkryć na nowo siebie i wspólnie podążać ku sobie, drugiemu człowiekowi, a przede wszystkim ku Bogu. To stanięcie w prawdzie, że taki problem mnie dotyczy, uznanie swojej bezsilności wobec niego i poproszenie Boga o pomoc może być milowym krokiem do odkrywania w siebie na nowo tych pokładów dobra umieszczonych przez Boga w sercu każdego człowieka.

W filmie też taka przemiana zaczyna się dokonywać. Ksiądz Kukuła przyznaje się do swojego trudnego dzieciństwa, które dzielił z dwoma innymi bohaterami filmu. Przyznaje się do tego, że on również krzywdził chłopca, tak jak i sam był krzywdzony. Przyznał, że uciekał od swojego problemu szukając pocieszenia w alkoholu. Rozliczył się ze swoim krzywdzicielem i wybaczył mu… Zapewne starał się zrozumieć całą sytuację, która go spotkała. Chociaż stracił zaufanie swoich parafian miał szanse na nowo je odbudować, a nawet pogłębić i być wsparciem dla tych, którzy też mieli swoje za kołnierzem i mogliby zmienić swoje życie na lepsze. W zasadzie już zrobił pierwszy krok: dał coś, co jest najcenniejsze między ludźmi – swój czas na spotkanie i bliskość, na rozmowę i refleksję nad swoim życiem drugiemu człowiekowi – klerykowi, który był w parafii Kukuły.

Szkoda, że nie miał szansy na wsparcie i dobre życie dla siebie. Może wyrzuty sumienia okazały się zbyt silne? Może brak nadziei na zmianę, bo przecież biskup rozdaje karty w parafiach. No a biskup ma swoje problemy, które wynikają z jego niedojrzałości, a które nie mogą ujrzeć światła dziennego. Brak bratniej duszy, możliwości rozmowy i refleksji, brak wsparcia człowieka, ale również brak zaufania Bogu i ustawianie życia po swojemu, brak akceptacji swojej ograniczoności, może rozpacz zabierająca nadzieję za lepsze. To pozbawia księdza szansy na zmianę i życie w godności dziecka Bożego. Reżyser nie daje szansy na zmianę, czym ukazuje katastrofizm ukazanego przez siebie człowieka.

To mnie w filmie bardzo dotknęło. Przecież każdy z nas jest tylko człowiekiem i aż człowiekiem. Mamy w swoim życiu bardzo trudne doświadczenia, które budują to, jakimi jesteśmy na co dzień. Ale mamy też wolną wolę i możemy wybierać świadomie dobro. Do takiego działania potrzeba jednak, aby stanąć w prawdzie o sobie, przebaczyć sobie i innym to co się stało, czasem nawet Bogu…bo przebaczenie jest dla konkretnego człowieka, aby zostawić swoją krzywdę za sobą i prosić Boga o nowe życie oparte na miłości, radości, pokoju, na wzajemnej życzliwości. Potrzeba, aby z pokorą i ufnie spojrzeć na Boże Dzieciątko i dojrzeć w Nim Miłość, Radość, Pokój, Dobro i Nadzieję. Potrzeba, aby z pokorą spojrzeć na siebie i drugiego człowieka i dostrzec, że Boże Dziecię może się narodzić w każdym z nas.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz