LOADING

Type to search

Żeby nam się chciało chcieć

Mirek 27 września 2013
Share

Czytając wypowiedzi blogerów czy redaktorów tego portalu czuję, że nie jestem sam, a duch nie gaśnie. Wiedziałem czego się tu spodziewać. Szukałem treści wspomagających mnie duchowo, ludzi o podobnym spojrzeniu na świat, ludzi od których mogę się czegoś nauczyć idąc jednocześnie w założoną przez siebie stronę. Tutaj to wszystko znalazłem. I czuję się tu jak wśród swoich.

Tylko że jak na chrześcijanina to trochę za mało, prawda? Przyjmując wyżej opisane definicje doradztwa i resocjalizacji mogę stwierdzić, że zdecydowaną większość artykułów, które czytałem na Stacji to kategoria „doradztwo”. Ba! Sam trafiłem tu tylko dlatego, że szukałem.

Jak już wspominałem, czuję się tu jak wśród swoich, co oznacza, że (w myśl wyznawanej przeze mnie zasady, że chrześcijanie na tej Ziemi zawsze mają pod górę) to chyba niedobrze. Bo Pan oczekuje ode mnie więcej. Bo dobrze będzie mi dopiero TAM. Bo tutaj, jeżeli już znalazłem swoją przystań i nie mam co robić, to „sługą nieużytecznym jestem”.

W uszach mam posłanie: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody" – tak mówił do swych uczniów. Ale mam rodzinę. Nie wyjadę na misje. I mam małe dziecko. Nie mogę popołudniami działać w jakiejś organizacji. Jak mam dotrzeć do ludzi, którzy nie znają lub nie chcą znać Dobrego Boga? Nic nie mogę zrobić?

Może już czas wyjść do tych, którzy Boga nie chcą? Może już czas przejść z doradztwa na resocjalizację? Ale JAK? Przecież nie będziemy nawracać po domach jak świadkowie Jehowy! Z radością będę śledził postępy mojej córki na tym trudnym kierunku studiów. I będę ją podpytywał, jakich metod należy używać, aby dotrzeć do tych ludzi.

Może macie jakieś pomysły?

Na dzień dzisiejszy przychodzi mi do głowy parę cytatów: "zło dobrem zwyciężaj", "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, toście mnie uczynili". Bez wielkich słów, bez patosu i opowiadania, że Bóg mnie natchnął, aby ci pomóc. Ot tak… zwyczajnie. Być dobrym człowiekiem. Lepszym od innych. Lepszym w rzeczach dobrych. Zjednywać sobie ludzi uśmiechem. Najważniejsze, żeby mi się chciało chcieć – jak śpiewał p. Rynkowski.

A wy jakie macie pomysły? Może uda nam się wspólnie pociągnąć choć jedną duszyczkę w tę właściwą stronę? Dla mojej córki pewnie byłoby to zwieńczenie przyszłej kariery. A dla nas? Nie ustawajmy więc….

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz