LOADING

Type to search

Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach Bombaju

Urszula Mizielińska 11 lipca 2014
Share

„Zawsze się zastanawiałem, co robić, żeby moje życie było fajniejsze, lepsze, ale nic mi z tego nie wychodziło – powiedział Sunil. – Teraz będę robił na odwrót. Przestanę myśleć, co by tu zmienić, przestanę w ogóle się nad tym zastanawiać, a wtedy kto wie? Może coś dobrego mi się przydarzy.”

Katherine Boo jest amerykańską dziennikarką i pisarką, laureatka Pulitzera i National Book Award. „Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach Bombaju” to oparta na faktach opowieść o mieszkańcach Annawadi – najbardziej rynsztokowej dzielnicy biedy w Bombaju. To tutaj, na terenie oficjalnie należącym do Krajowego Z155x220arządu Lotnisk w Indiach, żyje trzy tysiące osób, gnieżdżących się w trzystu trzydziestu pięciu chatach lub na ich dachach. Można tu spotkać ludzi z całego kraju, reprezentujących najróżniejsze kultury i wyznania. Prowizoryczne, sklecone z przypadkowych materiałów i ze ścianami cienkimi jak papier chatki zewsząd otoczone są przez luksusowe hotele dla turystów oraz nowoczesne lotnisko. Slumsy od dobrobytu oddziela jedynie wysoki mur z reklamą „zawsze pięknych” włoskich kafelków podłogowych. To właśnie w takich przerażających warunkach przyszło wieść żywot bohaterom niniejszej książki m.in. Abdulowi, Aszy czy Mandżu. Z rozbrajająca szczerością opowiadają oni o sowim codziennym życiu, jak również o swoich planach i marzeniach.

Annawadi powstała w 1991 roku za przyczyną grupy mężczyzn pochodzących z południowego stanu Indii – Tamilnadu, którzy zostali zatrudnieni przy naprawie pasa startowego na lotnisku w Bombaju. Po skończonych pracach robotnicy postanowili osiedlić się na podmokłym terenie nieopodal terminali lotniczego, który jawił im się jako pewne źródło pracy. Na co dzień większość mieszkańcy slumsów zajmuje się skupowaniem, sortowaniem i sprzedawaniem firmom recyklingowym śmieci wyrzucanych przez bogaczy. Skrajna nędza, skupiska szczurów, brak bieżącej wody, choroby, analfabetyzm czy korupcja, to tylko niektóre z problemów z jakimi się borykają. Czytając książkę miejscami, aż trudno uwierzyć, że w takie rzeczy dzieją się jeszcze w XXI wieku.

Jak dla mnie jedną z najbardziej przerażających scen opisanych w książce jest ta, w której małoletniemu chłopcu, podczas pracy w fabryce recyklingowej, maszyna ucina dłoń, a on zamiast krzyczeć i płakać z bólu ze skruchą tylko przeprasza właściciela: „Sa’ab, wybacz. Nie będziesz miał pan przeze mnie problemów, nigdzie tego nie zgłoszę.” Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że chłopak prawdopodobnie już do końca życia nie znajdzie żadnej pracy. Jego szansa na lepszą przyszłość została bezpowrotnie stracona. Niestety nie jest to odosobniony przypadek, ponieważ zawód śmieciarza na co dzień niesie ze sobą wiele zagorzeń:

„Otarcia i skaleczenia, o które nietrudno podczas grzebania w śmietniku, goją się powoli, rany ulegają więc zakażeniu. W miejscach gdzie dochodzi do pęknięcia skóry, zalęgają się robaki. We włosach zagnieżdżają się wszy, palce atakuje gangrena, łydki puchną do niewiarygodnych rozmiarów.”

To, co szczególnie uderza podczas lektury tej książki, to wszędobylska korupcja i bezduszność urzędnicza. Tutaj płacić musi każdy, nawet najuboższy, który i tak nie ma co do garnka włożyć. Jeśli nie stać cię na łapówkę, nie masz odpowiednich znajomości, to z byle powodu możesz trafić do więzienia lub na co dzień będą ci uprzykrzać życie. Według Abdula, jeden z bohaterów reportażu, sekret udanego życia w tej dzielnicy to kwestia tego, jak skutecznie unikać niefortunnych zdarzeń i nie rzucać się w oczy. W slumsach ogromnym problemem jest również edukacja dzieci. Najczęściej są one uczone przez osoby niekompetentne, które nie posiadają odpowiedniego wykształcenia.

Jednak pomimo ogólnej niesprawiedliwości panującej w Annawadi można tam spotkać także osoby porządne i uczciwe, których pragnieniem jest postępować zgodnie z normami etycznymi, jak np. Mandżu, ambitna dziewczyna marząca o zdobyciu wyższego wykształcenia, która pomimo nawału domowych obowiązków, znajduje jeszcze czas na prowadzenie szkoły dla najbiedniejszych dzieci ze swojej okolicy. I pomimo, że nie jest to edukacja na najwyższym poziomie, to jednak daję im jako taką szansę na lepszą przyszłość. Szkoda tylko, że dzieci mają tam tak mało okazji, by żyć zgodnie z wyznawanymi wartościami.

Po przeczytaniu książki „Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach Bombaju” tak naprawdę nasuwa mi się tylko jeden wniosek, że problemy, z jakimi spotykają się mieszkańcy wysoko rozwiniętych państw, są tak naprawdę błahostką w porównaniu z codziennym życiem mieszkańców slumsów. My, którym niczego nie brakuję, często nie doceniamy tego, co otrzymaliśmy w darze od Boga. Dopiero tego typu lektura pozwala nam to sobie w pełnie uświadomić. Gorąco polecam!


“Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach Bombaju” autorstwa Katherine Boo ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak


Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz