LOADING

Type to search

Zagadka

Kamil Gąszowski 30 marca 2013
Share

Niestety to nie jest targowisko, ani urząd skarbowy. Ale byłeś blisko, bo co prawda podobne kolejki spotyka się w tłusty czwartek w cukierni albo na poczcie (codziennie, nie tylko w czwartki) ale miejsce, o którym mowa ma w dzisiejszym świecie, w przeciwieństwie do Poczty Polskiej,
coraz większe pole do działania i coraz więcej pracy do wykonania.

Odpowiedź na pytanie jest przeraźliwie prosta i przeraźliwie smutna. To kościół. Katedralny. W Wielki Czwartek. Garstka wiernych, niektórzy z nich przyszli odprawić swoją przedświąteczną, może coroczną spowiedź, i tłum… księży, którzy świętują.

Następna zagadka? Proszę bardzo! Skąd wziąć księdza do wyspowiadania około 50 osób, jeśli wszyscy księża w diecezji są zajęci świętowaniem tuż obok? Może z Afryki, albo z Azji, albo najlepiej z Ameryki Południowej.

Uwierzcie mi, widok kuriozalny – blisko dwie setki księży, którzy wspólnie celebrują Eucharystię, odnawiają swoje kapłańskie przyrzeczenia (!), odbierają nowe tytuły i godności, a w nawie obok kolejka tych co chcą się wyspowiadać, bo wolny dzień, bo dyżurny konfesjonał, bo tuż tuż święta, bo trzeba, bo kazali, bo tylu księży dziś przyjedzie – będzie w kim wybierać…
Jednym słowem, na myśl przychodzi zdanie kardynała Johna Newmana, które w swojej książce Kościół dla średniozaawansowanych pisząc na temat świeckich przytacza Szymon Hołownia (wcale się nie podlizuję): Bez nich wyglądalibyśmy raczej głupio…

Drodzy księża z mojej diecezji, piszę to z bólem serca: wyglądaliście raczej głupio…

Dodaj komentarz