LOADING

Type to search

Z perspektywy osła

Sebastian Banasiewicz 24 marca 2013
Share

Patrzmy na przykład na najnowszy nr ''Niedzieli''. Oczywiście gorąco jej kibicuję, szczególnie, że na stronie 50 jest tekst mojego autorstwa (a jakże – o papieżu). Przeglądając dzisiejszy numer znalazłem tylko jeden tekst, na jedną czwartą strony, na temat rozważania Męki Pańskiej. Dla porównania papież zajmuje miejsce do strony 18. Właśnie zaczął się tydzień, który ma w sobie masę symboli, znaków i śladów, którymi można by się kierować. Nie bez przyczyny nazywa się go Wielkim. Zwróćmy wszyscy wreszcie uwagę nie na to, co robi Franciszek, a przez kogo to robi. Papież chce, żebyśmy się w tym czasie ''zapatrzyli się'' na Jezusa. W tej masie dzisiejszych rozdarć. Bo na początku liturgii słyszymy o wjeździe Jezusa do Jerozolimy, a za chwilę czeka nas opis Jego męki. Taki jest ten tydzień, że musimy wybrać, którą drogą chcemy przez niego przejść. Czy ścieżką telewizora? Z doświadczenia powiem, że czas wielkopostny to najczęściej powtórka z rozrywki. A może jednak drogą Męki? Towarzysząc mu podczas Liturgii Wielkiego Tygodnia. Czy to będzie droga Jego matki, najbliższego ucznia, czy żołnierza rzymskiego to zależy od Ciebie. Dzisiaj chciałbym się jednak pochylić nad innym bohaterem Niedzieli Palmowej. Może pokazanie tego momentu z innej perspektywy, przybliży nam prawdę o wydarzeniach w Jerozolimie.

Studiujesz? Zapewne dostałeś pochwałę od rodziców za zaliczoną sesję. Cieszysz się, że się udało. Przy okazji egzamin z matematyki napisałeś(-łaś) na 4, za co koledzy z grupy zaczęli Ci gratulować. Pracujesz? Szef pochwalił cię za dobrą robotę. Pozwolił ci wyjść wcześniej. Myślisz, że może nawet dostaniesz jakąś premię. Dobra, a teraz spójrzmy na dzisiejszego bohatera. Rzucali przed nim płaszcze. Pozdrawiali go palmami. Śpiewali na jego cześć. Kto z nas nie chciałby, żeby tłum go zauważył, a najlepiej uznał za króla. Właśnie tak poczuł się nasz osiołek. Może naprawdę ”myślał”, że to na jego cześć. Najczęściej właśnie tak patrzymy na otaczający nas świat, z perspektywy osła.

Warto dzisiaj przejrzeć na oczy. Zastanowić się, że zaczynając od otrzymania życia, po możliwość wykonania niedzielnego obiadu, to wszystko otrzymaliśmy od Pana. Czas podziękować rodzicom za wychowanie. Profesorom za wiedzę. Szefowi za możliwość pracy. Na tym świecie jesteśmy „systemem naczyń połączonych”. A to, że coś zrobiliśmy to tak naprawdę nie nasza zasługa, a osób dzięki którym mogłem(-łam) ta zrobić. Przede wszystkim dzięki Jezusowi. Dziękując Mu za Jego miłość.

Dopiero po podniesieniu głowy i spojrzeniu, że z nami jest On, jest szansa, że staniemy się nie osłem, a uczniem. I usłyszysz słowa, które codziennie wypowiada do ciebie Jezus – ''Pan Cię potrzebuje''. My też musimy się dać „odwiązać”. Lenistwo i marnowanie życia powoduje , że zapewne jesteś do czegoś przywiązany. Możesz być w grzechu, przygnieciony nałogiem i leżeć w swojej zagrodzie. Możesz również wstać i zbliżać się do Golgoty. Pytanie jest jak zawsze jedno – czy Mu pozwolisz? Mamy cały tydzień, 7 dni. Prawda jest taka, że naszym zadaniem jest tylko jedno – dać się Mu rozwiązać. Tylko wtedy zobaczymy prawdę o orędziu papieża Franciszka. Zdamy sobie sprawę z tego jak bardzo polegamy na innych. Odkryjemy prawdę o sobie. Właśnie w tym celu Jezus idzie w stronę krzyża. Dla Ciebie.

Dodaj komentarz