LOADING

Type to search

Z kościelnego dołu

Mateusz Lech 20 marca 2013
Share

Przeglądając ostatnio media trudno nie zauważyć optymizmu, który związany jest z nowym biskupem Rzymu. Dla wielu komentatorów z osobą Franciszka Kościół zmieni się nie do poznania. Znikną pedofile, kuria będzie wzorem administracji, a Bank Watykański wzorem przejrzystości. Ogólnie Kościół będzie rósł w siłę, a katolicy będą bardziej dostatni (w wiarę oczywiście).

Ale czy tak będzie rzeczywiście? Odpowiedź nie jest prosta. Z jednej strony postać Franciszka jest ogromnie inspirująca. Z drugiej strony czy Benedykt XVI był aż tak bardzo różny? I czy postać biskupa Rzymu jest rzeczywiście taka ważna, a problemy przed nim stawiane tak fundamentalne?

Osobiście nie znam nikogo, kto odszedłby od Kościoła dlatego, że z apartamentów wyniesiono trochę dokumentów. Nie znam też nikogo, kto odszedłby od Chrystusa dlatego, że któryś z księży w Irlandii czy Austrii okazał się podłym człowiekiem. Z drugiej strony znam mnóstwo osób, które odeszły ze wspólnoty(?) dlatego, że ani rodzina, ani szkoła, ani parafia nie potrafiła zakorzenić w nich mocnej wiary.

Z naszej lokalnej perspektywy realne problemy Kościoła wydają się być bardzo oddalone od tego o czym huczą media. Bo czy kuria i cały Rzym może mieć wpływ na to, że lekcje religii często służą do odrabiania zadań na „poważne” przedmioty? Lub na to, że przygotowanie do bierzmowania polega na kuciu regułek?

Niestety, ale wydaje się, że głównym problemem ludzi odpowiedzialnych za kształtowanie nowych pokoleń jest to, że nie potrafią oni ewangelizować. Może wiedzą jak nauczać, może wiedzą czego nauczać, ale nie potrafią pomóc w nawiązaniu indywidualnej relacji pomiędzy osobą nauczaną, a Chrystusem. Efekt jest taki, że na Eucharystię co niedzielę przychodzi 40% ochrzczonych.

Żeby jednak nie kończyć pesymistycznie, to należy powiedzieć, że tych 40% trafiło w swoim życiu na ludzi, którzy potrafili im przekazać Ewangelię. Rozejrzyjmy się po własnym podwórku i znajdźmy tych, którzy w swoim powołaniu głoszenia Dobrej Nowiny odnoszą sukcesy. Niech oni swoim przykładem i swoją bliską obecnością w Kościele lokalnym będą duchem odnowy – nie musimy z tym czekać na zbawienny wiatr z Rzymu.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz