LOADING

Type to search

„Wśród nocnej ciszy” na południu Ukrainy

Monika Łoboda 12 czerwca 2019
Share

W Boże Narodzenie o godzinie 6:00 pojechałam z księdzem i ze znajomą siostrą elżbietanką na wieś. To jakieś 60 km drogi od Tavrijska. Przede mną rozciągał się  tylko ukraiński bezkres czarnoziemu. Wschód słońca dopiero się zaczynał, kiedy my już byliśmy w połowie drogi do celu.

W starym, zimnym wiejskim kościółku już czekały babiny. Ksiądz wyspowiadał kilka staruszek, a potem była Msza Święta. Wydarzenie to miało w sobie jakiś niepowtarzalny klimat. Uczestnicząc w Eucharystii, zatapiałam się w śpiewy ukraińsko – rosyjskie. Po Mszy pani w chustce na głowie zaprosiła nas do siebie na śniadanie. W chacie unosił się typowo wiejski zapach. Przy stole siedzieli „babuszka”, „dieduszka” oraz gospodarz. Śniadanie było obfite, ociekające tłuszczem.

Potem pojechaliśmy do następnej wsi. Tam Eucharystia miała być sprawowana  w małej chatce. Kiedy weszłam do niej od progu było czuć starością, pleśnią i kuchnią. W progu stała babina ze spuszczonym wzrokiem i powolnym ruchem ręki zapraszała nas do środka. Przeszłam do pokoju, gdzie na rozkładanym fotelu leżała staruszka, która właśnie zaczęła niewyraźnie śpiewać po polsku o Narodzonym Jezusie.

W kuchence na stoliku, ksiądz zorganizował ołtarz: ampułki, kielich, krzyżyk i dwie świeczki, każda inna. Okazało się, że zapomniał wziąć z poprzedniej wioski mszału. Zrobiło się lekkie zamieszanie, ale wyciągnęłam z kieszeni Polski OREMUS.

Księdzu zaiskrzyły się oczy z radości. Cieszyłam się, myśląc, że Mszę Świętą „miałam” przy sobie. Eucharystia była rosyjsko – polska. Przeczytałam dwa czytania i psalmy. W trakcie Mszy Świętej kot łasił się do księdza, a staruszka co chwilę pochrząkiwała.

Siostra siedziała obok niej, a babina, jej córka cały czas była tuż przy ołtarzu. Kiedy nadeszła chwila Komunii Świętej, ksiądz podszedł z Panem Jezusem do staruszki, a siostra przyniosła jej kubek wody, aby spokojnie mogła przełknąć i przyjąć Jezusa do serca.

Po Mszy Świętej usiadłam obok staruszki. Na ścianie wisiał ołtarzyk z obrazków, figurki i krzyża. Starowinka znowu zaczęła śpiewać niezrozumiale po polsku…. Nagle męski głos rozpoczął polską kolędę:  „Wśród nocnej ciszy…”. Nieoczekiwanie zobaczyliśmy, że staruszka zaczęła śpiewać razem z nami. Kiedy skończyliśmy pierwszą zwrotkę i miał to być już koniec, ona zaczęła śpiewać drugą… wtedy razem zaczęliśmy ciągnąć dalej i śpiewać jeszcze głośniej. Babina, cała we łzach, pochylała się nad swoją matką. Kolęda polska na kresach wschodnich brzmiała w sercu każdego tutaj wyjątkowo. Ksiądz wziął staruszkę za rękę i trzymał podczas śpiewania, a ja pocałowałam ją delikatnie w czoło. Łzę uroniłam już w samochodzie, kiedy odmawialiśmy wspólnie różaniec w drodze powrotnej.

 

Dodaj komentarz