LOADING

Type to search

Wspomnienie Ojca

Justyna Domagała 13 czerwca 2013
Share

Dłoń Ojca

Stoję przygotowana do pierwszego wyjścia do szkoły, rok 1974, mam niecałe 6 lat, idę do pierwszej klasy. Stoję przed Tatą na baczność, z tornistrem na plecach i workiem, w białych podkolanówkach i fartuszku krzyżaczku – takie się wtedy nosiło – a on z radością i dumą klepie mnie po policzku ciepłą dłonią i mówi: „Mój szkolnik, mój szkolnik”.

Tato przychodzi wieczorem do naszego dziecięcego pokoju. Przytulam twarz do jego dużej szorstkiej dłoni, pytam o coś nieważnego, byle przedłużyć tę chwilę, która wlewa w moje serce spokój.

Tato bierze chemię, siedzę przy nim, trzymam go za rękę, a on delikatnie głaszcze mnie kciukiem. Wiem, że się cieszy, że tu jestem. Nasze dłonie mówią do siebie: przejdziemy przez to razem.

Myślę, że dłoń Boga jest jak dłoń mojego Taty, rzadko karcąca, najczęściej taka, w którą można się wtulić z ufnością. Jak ta dłoń jest w pobliżu, to nie ma się czego bać :-)

Dodaj komentarz