LOADING

Type to search

Wola Boża, czy moja!?

Andrzej Górny 16 listopada 2020
Share

Ewangelia z dn.16.11.2020.

Łk 18, 35–43.

OKOLICZNOŚCI  «PRZEJRZENIA»

Dzisiejsza Ewangelia tylko pozornie jest prosta do interpretacji…Oto niewidomy–który zapewne przez swoją ślepotę nie mógł zapracować na chleb–siedzi przy drodze i żebrze. Nie orientował się, czy Zbawiciel–o którym zapewne słyszał–kiedykolwiek będzie w pobliżu…

Ale–gdy dowiedział się, że Jezus będzie przechodził obok–”postawił wszystko na jedną kartę” i zaczął głośno wołać do Niego. Wbrew pozorom nie było to takie proste…Najpierw musiał przełamać swój wstyd i słabość z powodu utraty wzroku.

Wyobraźmy sobie sytuację, gdy–będąc pozbawionym tego ważnego zmysłu–znajdujemy się w miejscu publicznym, wystawieni na różne nieprzewidziane(dosłownie) «okoliczności przyrody». Może to być zła pogoda, nieprzyjaźni ludzie(złodzieje itp), a nawet przejeżdżające pojazdy(w tamtych czasach np konie). Mogli by nawet zdarzyć się tacy, którzy po prostu naśmiewali by się z nas…Bo przecież—co taki “kaleka” znaczy wobec nas: «zdrowych, młodych i bogatych»?!

Tymczasem ten niewidomy był tak zdeterminowany, iż postanowił zwrócić się do Najlepszego Lekarza, “przedzierając się” przez tłum–wprawdzie nie dosłownie, ale przy pomocy donośnego głosu…

Kiedy Jezus usłyszał to wołanie zatrzymał się i kazał uczniom przyprowadzić do siebie niewidomego. Wprawdzie wiedział już wcześniej, z czym zwróci się do Niego kaleka–bo przecież był Bożym Synem–ale “zwyczajowo” zapytał o powód jego “wizyty”…

W momencie jak wybieramy się(obecnie dzwonimy) do przychodni, jesteśmy zawsze trochę przestraszeni—o co nas zapytają. Zdarza się, że do końca nie wiemy—co nam jest i boimy się, że to będzie coś poważnego i np zamkną nas w szpitalu…Jezus–jako Najlepszy Lekarz–od razu stawia właściwą diagnozę, jeszcze zanim nas zapyta. Jednak uleczenie ciała jest dla Chrystusa “drugorzędną sprawą”. Pomimo, że pyta nas o dolegliwości—to “pośrednio” zapytuje nas o wiarę, o to czy w Niego wierzymy.

Jednak–żeby zaświadczyć o Swoim pochodzeniu, a zarazem przekonać do Siebie wątpiących–dokonuje cudu na podstawie odpowiedzi niewidomego…Bo przecież obecnym przy Jezusie nie wystarczyłoby, gdyby zapytał tego nieszczęśnika o jego wiarę i w przypadku pozytywnej odpowiedzi—uleczył go duchowo. Ów niewidomy zostałby oczyszczony z grzechów i uzdrowiony także wewnętrznie, co byłoby niewidoczne dla publiki…

Dlatego w innym miejscu Jezus mówi do swojego ucznia–«niewiernego» Tomasza: “błogosławieni, którzy nie widzieli—ale uwierzyli”  [J 20, 29b]… Jesteśmy “tylko” ludźmi. Ale zarazem dziećmi Bożymi, a przez to “i dziedzicami z woli Bożej” [Ga 4, 7b]. Nie możemy więc zwracać się do swojego Ojca inaczej, jak „bądź wola Twoja” i z ufnością oczekiwać jej spełnienia. Podobnie jak “natrętny” niewidomy usilnie prosić Boga o uzdrowienie ciała, ale i duszy—jednak z wiarą, która «góry przenosi»…

Dlaczego we współczesnym świecie jest tyle “Tomaszowego” niedowiarstwa i przekonania, że tylko własnymi siłami do czegoś dojdziemy, a przy okazji zniechęcenia w oparciu o(naszym zdaniem) jaskrawe przykłady zepsucia Kościoła? Akurat tak się składa, że Kościół to przede wszystkim my(nie tylko duchowni) i dlatego trzeba zacząć od siebie…Jednak nie w tym sensie, że my wiemy lepiej albo że mamy «swoją wiarę»(byłby to relatywizm moralny).

Wszechogarniające media(telewizja, prasa, internet itp) “wymuszają” na nas sposób życia «tu i teraz» w oparciu o “zasadę”: «raz się żyje», więc wszystko nam się należy—łatwo i szybko…Jest taka piosenka: „Więcej gazu”, której refren brzmi mnie więcej tak:

«Więcej gazu – oto jest zasada ma
Więcej gazu – póki jeszcze młodość trwa
Kto dziad – ten świat już widzi w grobie
Kto zuch – za dwóch używa sobie»

Nie chodzi tu o wiek, czy zdrowie ani skłonność do zabawy…Nie ujmując nic autorowi tych słów, odnosi się wrażenie, iż jego intencją było życie na zasadzie: «hulaj dusza—piekła nie ma», bo prawdopodobnie nie wierzył w Boga, ale także…w diabła(szatan się ucieszył).

Jedną ze wspólnych zmagań wielu ludzi jest niecierpliwość…W naszym szybko rozwijającym się społeczeństwie jesteśmy przyzwyczajeni do natychmiastowego wykonywania wszystkiego. Pełen posiłek można podgrzać w ciągu kilku minut, wiadomości tekstowe można wysyłać na cały świat w ciągu kilku sekund, a one rozchodzą się natychmiast…Dla wielu osób prawie wszystko–czego kiedykolwiek chcą lub potrzebują–zazwyczaj znajduje się w odległości krótkiej przejażdżki od ich domów w najbliższym supermarkecie. Wszystko to sprzyja tendencji do pragnienia tego—czego my chcemy i kiedy chcemy tego my…

Ale Pan nie działa w ten sposób. Ma swój własny czas, który jest zawsze zgodny z Jego doskonałą mądrością. Bardzo często możemy doświadczyć pokusy—by zrobić to, co uważamy za najlepsze dla prawdy i zrobić to teraz. Ale czasami Bóg decyduje się czekać, zanim zacznie działać. Kiedy On działa, Jego drogi stają się jasne i przekonujące, a Jego mądrość jest nieomylna.

Zastanów się nad swoim pragnieniem czynienia wielkich rzeczy dla Boga lub mówienia prawdy w takiej czy innej sytuacji. Czy pobudza cię impuls od Pana, czy też własna niecierpliwość? Jest to ważne pytanie do rozważenia, ponieważ Boża Prawda może wyjść na jaw tylko na Jego rozkaz, w Jego czasie. Jeśli spróbujemy pchnąć Rękę Boga—zrobimy to sami…

Tak–Bóg użyje nawet naszych błędnych lub niecierpliwych uczynków dla Swojej chwały–ale nasze plany, które będziemy realizować na naszej drodze, nigdy nie doprowadzą do wykonania chwalebnych dzieł Boga—ponieważ wykonać je może tylko On…Zastanów się nad swoją cierpliwością wobec Woli Boga i dokonaj swoistego «poddania się». Twoje zaufanie i poddanie się—otworzy drzwi Miłosierdzia Bożego w odpowiednim czasie i miejscu—w zgodzie z doskonałą Wolą Boga.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply