LOADING

Type to search

Wielkie halo o związki partnerskie

Cempla 7 marca 2013
Share

Jesteśmy w przededniu wielkiej dyskusji o redefinicji wszystkiego, ale myli się kto twierdzi, że dotychczas w Polsce było po prostu okej. Tzw. konserwatywni komentatorzy wyszli z podziemii katedry po trzech latach kłótni o to czy Tupolew rozbił się na szóśtym czy siódmym metrze i zobaczyli, że stoją pod ostrzałem. Wyciągnęli więc przestarzałe muszkiety i ”dalejże na mury Jasnej Góry, bronić świętości przed Szwedem-gejem!” Nie zauważyli jednak w ferworze walki, że kordianowa katedra jest już ruiną, mury są dziurawe, a strzelają nie armaty lecz fajerwerki.

Nie wiem jakie zagrożenie dla rodziny niesie za sobą wprowadzenie związków partnerskich. Bo czy dwoje ludzi tej samej płci, całujących się na ulicy, będzie miało możliwość dziedziczenia majątku czy nie – naprawdę nie robi mi już różnicy. Całować się będą i tak, wielka mi rzecz – pocałunek w usta dwóch mężczyzn był standardowym rytuałem między panem a nowym wasalem w feudalnej, chrześcijańskiej Europie. Estetyka nie moja, ale ktoś, kto szuka w tym największego zła wszechczasów i myśli, że broni dziś państwa z ładem chrześcijańskim – chyba przespał ostatnie kilkadziesiąt lat.

Naprawdę poważnymi zagrożeniami dla rodziny jest dziś nie dwóch egzaltowanych homoseksualistów, ale przemoc i agresja gier komputerowych. Prawdziwym zagrożeniem jest fikcyjność ograniczeń wiekowych w filmach, pornografia dostępna za jednym kliknięciem. Problemami są niewyobrażalne wyuzdanie i wulgarność nastolatków (nawet tych z tzw. „dobrych rodzin” – znam podobnych przypadków od groma). Kiedyś usłyszałem od pewnego księdza uczącego w katolickim liceum ze ścisłym internatem, że już psychicznie nie ma siły spowiadać swoich uczniów głównie z seksu i pornografii.

Tak, tak – oczywiście to wszystko są poważne problemy, ale ”przecież nie możemy pozwolić na dewiację sponsorowaną z naszych podatków”. Interesujące podejście. W Polsce wykonuje się legalnie około tysiąca aborcji rocznie – z naszych podatków. W naszym rzekomo chrześcijańskim ładzie, którego tak zaciekle chcemy bronić, dozwolone są rozwody i prostytucja, a metoda invitro jest już refundowana w niektórych miastach Polski (najśmieszniejsze jest to, że m.in. we wspomnianej już Częstochowie).

Ale właściwie dlaczego skupiać się tylko na szóstym przykazaniu i jemu pokrewnych zagadnieniach? 16 procent społeczeństwa nadużywa alkoholu, 91 procent uczniów III klasy gimnazjum miało za sobą już inicjacje alkoholową. Polacy masowo oszukują – w zeszłym roku wartość „szarej strefy” wyniosła około 200 mld euro, a przepisami drogowymi nie przejmują się już nawet księża.

Nagłe larum ”bo związki partnerskie…” to jak odkryć, że król chodzi bez skarpetek – nie, moi drodzy, król jest nagi i to od dawna. Zgadzam się z Szymonem Hołownią, że jako Kościół -wspólnota wierzących – wraca do podziemia. Trzeba oddzielić co cesarskie i co Boskie. Stawiać sobie wyższe standardy moralne dawać przykład dobrego życia. Żyć wiarą. A przede wszystkim wyleczyć kaca po wiekach myślenia, że państwo i Kościół mogą być jedną instytucją.

Dodaj komentarz