LOADING

Type to search

Wiara prywatnie i na korytarzu

KowalskaA 23 marca 2013
Share

Już za kilka dni Wielkanoc. Kolejki do konfesjonałów są dosyć długie, co jest dobrym znakiem. Tylko pod koniec Wielkiego Postu osiągają tę długość. Ale czy zastanawiamy się nad dni Tridum Paschalnego dla całej ludności, bez podziałów na narodowość i kolor skóry? Czy ten czas nie kojarzy nam się tylko z długim pobytem w wypchanym po brzegi kościele?

Do mnie bardziej dociera w sensie duchowym czuwanie w Wielki Piątek, czy Sobotę bez pośpiechu w pustej świątyni, gdy mogę pogadać z Bogiem prywatnie nie na pokaz, a jednocześnie bardziej uroczyście niż w domu w trakcie gdy inni pieką ciasta, sprzątają dom. Spędzam czas na wielu nabożeństwach w Wielkim Poście i tych także nie ominę, bo bez nich święta nie mają sensu. Ale przerwa w pracach domowych i prywatna pogadanka z Ojcem mają dla mnie większy sens niż stanie w kościele będąc zmęczonym do tego stopnia, że trudno się skupić i niemal mdlejąc po ponad 2 godzinach stania i klęczenia, a i tak jeszcze Koronka do odśpiewania i Gorzkie Żale…

W szkole czeka mnie czas tłumaczenia znaczenia tych świąt. I tak najtrudniej jest dotrzeć do będących w Świątyni najwyżej 1 raz w miesiącu. To oni się wiarą nie interesują, uważając Wielkąnoc za samo śniadanie. I znowu odpowiadanie na pytania typu dlaczego Bóg był zazdrosny o jakieś jabłko. I znowu kłótnia o to, że nikt nie chce czytać ani śpiewać psalmów w kościele… Na religii czeka mnie kolejne już kazanie prosto z komputera księdza i pisanie do niego notatki. Znów poszukiwanie pytań, którymi można ,,zagiąć'' wikarego. Niestety brakuje szacunku do duchownych. Kolejny raz będę wtrącała sprawy religii między słowami w przystępny sposób (co jest moją specjalnością) bo inaczej nikt nie wspomni o Jezusie, lecz o obowiązkach i tłoku w sklepie.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz