LOADING

Type to search

„Wczoraj wolność mi dali”

Paulina 12 grudnia 2014
Share

SONY DSC

Takiego koncertu jeszcze nie było

Wolność w każdym dźwięku. Te dźwięki dają też przestrzeń ciszy. I to jest prawdziwa wolność. W muzyce przemyślanej i potrafiącej utrzymać w ryzach to, co mogłoby spowodować chaos. A tylko w przemyślanej muzyce można odnaleźć sens.

Sens odnajdujemy także, jak mówi pierwsza dama wieczoru, w wierszu. Sens i muzykę. Dlatego, jak mówi dalej, ten, kto tłumaczy wiersz z obcego języka, musi mieć w sobie dużo wrażliwości. Stwierdza wreszcie, że znalazł tę wrażliwość Jan Słowiński. A my znaleźliśmy ją w jego tłumaczeniach. W wolności słowa tych, którzy pisali o niej pomimo niewoli. I którzy pomimo niewoli pisali w wolności.

A skoro tak, to ich słowa musiały wydobywać się z dna duszy. Nawet wtedy, a może przede wszystkim wtedy, gdy oni sami albo ludzie obok nich sięgali egzystencjalnego dna. O tym, są wiersze, pieśni Wysockiego, Galicza, Kukina, Okudżawy, Andruchwycza. Kto mógł je wyśpiewać lepiej od wokalistki, której znakiem rozpoznawczym jest śpiew z głębi serca? Do tego niepowtarzalna barwa jej głosu, w którym nie po raz pierwszy dało się usłyszeć tęskny liryzm, tragiczne rozdarcie i siłę.

„Nie traćmy nadziei w zawiei”, śpiewa ciepło jakby na przekór okrutnym zimnym obrazom przesuwającymi się z tym, o czym nie mogli zapomnieć i nie chcieli dać zapomnieć „poeci niepokorni”. Ich utwory to poezja ludowa, więzienna, rosyjskie pieśni „błatne” i współczesna piosenka literacka.

Joanna Słowińska, bo o niej mowa, i jej znakomite towarzystwo. Dzięki niemu nie tylko widzimy obrazy w słowach, ale słyszymy je także w brzmieniach. Skrzypce Stanisława Słowińskiego, momentami złowrogie, momentami melancholijne. Precyzyjne, ale nieoczywiste i pełne pasji dźwięki kontrabasu Justyna Małodobrego.

Perkusja Maxa Olszewskiego. Śmiało możemy tutaj powiedzieć o niepowtarzalnej jakości gry na tym instrumencie. Utwory zyskują dynamikę zarówno dzięki rytmowi, jak i barwnym przestrzeniom, które Max Olszewski tworzy z wielkim wyczuciem. Podobnie Paweł Kaczmarczyk. Znany z nie tylko uspokojonych, ale i  żywiołowych improwizacji, tego wieczoru nadaje swoim klawiszom i całości, refleksyjnego  tonu. Nadaje też tej muzyce jazzowego charakteru.

Nie można jej takiego charakteru odmówić. Zwłaszcza, że przecież wolności, którą słychać tu wszędzie, w jazzie jest najwięcej. Będzie on tutaj jednak dzielił się z muzyką etniczną za sprawą ludowego, wschodniego ducha repertuaru i wokalu Joanny Słowińskiej. Jazz będzie zresztą z tą muzyką etniczną świetnie współgrał. Ale wydaje się, że to niejedyne gatunki i pozostają one niewypowiedziane. Całość koncertu to wyjątkowy klimat, który tworzą razem na scenie wszyscy muzycy.

29 listopada usłyszeliśmy ich w premierze. Po raz pierwszy także, Joanna Słowińska i Trio jej syna, Stanisława Słowińskiego, wystąpili z Pawłem Kaczmarczykiem. Po raz pierwszy usłyszeliśmy rosyjską poezję w przekładach Jana Słowińskiego. Po raz pierwszy usłyszeliśmy muzyczne opracowania tej poezji autorstwa Stanisława Słowińskiego i Pawła Kaczmarczyka. Po raz pierwszy też trzymaliśmy w rękach tomiki wierszy z oryginalnymi i przetłumaczonymi tekstami (Goście koncertów państwa Słowińskich zawsze dostają od Gospodarzy jakiś prezent).

W końcu po raz pierwszy usłyszeliśmy wszystkich muzyków w tak świetnej formie i w koncercie na tak wysokim poziomie. Mówię o tym trochę przewrotnie i tylko dlatego, żeby podkreślić, że Joanna Słowińska oraz muzycy, z którymi występuje, z koncertu na koncert są jeszcze lepsi. I gdy po „Archipelagu” wydawało się, że nie mogą już zaskoczyć bardzo dobrym koncertem, bo każdy jest taki, w Pracowni pod Baranami okazało się, że mogą.

Świadczą o tym gromkie brawa po improwizacji skrzypcowej Stanisława Słowińskiego i trzy bisy. Tak, publiczność nie mogła wypuścić artystów ze sceny, a koncert i muzyka, w której ciągle coś się działo, wciągnęła nas na dwie godziny całkowicie. O tym świadczy z kolei dialog Joanny Słowińskiej z publicznością. „Nie dosyć wam?”. „Po prostu nas zaczarowaliście”, słyszy odpowiedź.

Stąd takiego koncertu z takim kunsztem i artyzmem w każdym dźwięku jeszcze nie było.

Paulina Biegaj

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

1 Komentarzy

  1. Magdalena Ewelina Wiktoria 3 sierpnia 2015

    Nie moglam znalezc muzyki, ktora odzwierciedlalaby moja dusze – do momentu, kiedy natrafilam na Joanne i Jana Slowinskich, dokladnie na piesn Dobranoc Glowo Swieta. Zycze wielu lat wspanialego, wspolnego grania i spiewania, tak jak do tej poryl

    Odpowiedz

Dodaj komentarz