LOADING

Type to search

Walka „z” człowiekiem czy „o” człowieka?

PIOTR KUKOWKA 7 maja 2019
Share

Walka polityczna czy ideologiczna była jest i będzie, póki człowiek żyw. Na dodatek to zjawisko raczej się intensyfikuje niż zanika. Kojarzy nam się ono raczej negatywnie, ale czy tak musi być? Jak powinno a jak nie powinno wyglądać? Zastanówmy się nad tym przez dosłownie chwilę.

Mówiąc walka polityczna nie mam na myśli tylko polityki sensu stricto, ale też szeroko rozumiane ścieranie się odmiennych poglądów. Jak ostatnimi czasy jaskrawo widać scena polityczna i całe społeczeństwo jest podzielone niemalże na pół, na zwolenników jednej albo drugiej siły. W mediach nie jest inaczej. Jedne faworyzują jedną opcję polityczną a inne drugą. Trafnie oddaje ten stan rzeczy pojęcie baniek medialnych, między którymi nie ma już komunikacji.

Czarno – biały świat?

Ja również wychowałem się w środowisku gdzie jest jedna właściwa wizja świata. Teoretycznie nie ma z tym problemu, ale takie podejście może być szkodliwe. O tym na końcu.
Miałem takie myślenie, że jedni ludzie to Ci właściwi, a drudzy w zasadzie są na czarnej liście – ci co są „przegrani”. Trochę jest w tym racji, ale problem pojawia się wtedy jak zwracam się albo myślę o tych drugich. Mówi się, że świat nie jest czarno-biały, ale jest szary. To też nieprawda, bo jest czerń i biel, dlatego że istnieje dobro i zło. A między tymi biegunami istnieje skala szarości. Tak, z tym się można zgodzić.

A gdzie komunikacja w tym świecie?

W takiej zero jedynkowej wizji świata, nie ma sensu rozmawiać z drugą stroną. O to chodzi w bańce medialnej, rozmawiamy tylko ze swoimi, przekonujemy już przekonanych. A co z resztą? Albo się ignoruje, bo oni nic sensownego nie mają do powiedzenia, albo się z nich wyśmiewa, albo nie daj Boże nimi gardzi.

Co smutne jest to opis zachowania wielu chrześcijan, którzy mają wiele dobrych przekonań, ale miłości bliźniego za wiele w nich nie widać. Jeśli mamy tendencję do gardzenia innymi to warto w tej kwestii uderzyć się w piersi i zastanowić się czym zatem różnimy się od pogan? A to ma być nasz znak rozpoznawczy – miłość bliźniego.

Alternatywa? – Wyjście naprzeciw drugiej stronie

Jak zatem zachowywać się kiedy walczymy na rzecz jakiejś opcji politycznej? Albo jeśli staramy się o zbawienie dla bliźnich przekonując ich do nawrócenia?
Przede wszystkim rozmawiać. Rozmawiać w taki sposób, żeby rzetelnie ukazać atrakcyjność tego do czego przekonujemy. Ci co są zwolennikami czarno-białego świata, jedynej słusznej opcji nie chcą rozmawiać z drugą stroną, bo oni są ‚przegrani’. W ten sposób do niczego nie dojdziemy. Oni mówią, że na świecie jest wojna ideologiczna albo wojna dobra ze złem. To prawda. Ale świat się jeszcze nie skończył. Jeszcze można nawrócić wielu.

Ostatnio oglądałem rozmowę Roberta Biedronia z Krzysztofem Ziemcem. Te osoby zapewne znacząco różnią się światopoglądowo, ale mimo to byli profesjonalni i potrafili rozmawiać. Nawet, jeśli szanse na przekonanie drugiej strony są nikłe, to dalej warto rozmawiać. Bo jeśli przestaniemy rozmawiać, to nic nie pozostaje tylko zbudować zasieki, pochować się do bunkrów i zacząć wojnę.

O człowieka zawsze warto walczyć

A propos dobra i zła. Fakt, ze złem i złym duchem się nie rozmawia albo nie powinno się rozmawiać. Bo zły duch nie da się przekonać do dobrego, a  za to on nas może przekonać do złego.
A człowiek? Człowiek to cudowne stworzenie Boże, które jest dobre, ale czasami błądzi. O tym nie możemy zapomnieć. Taka jest w końcu nasza misja chrześcijańska – być apostołem i nawracać.

Z ludźmi co myślą inaczej niż ja, chcę rozmawiać…

Dodaj komentarz