LOADING

Type to search

Urodziny, urodziny

Anna Iwanowska 24 września 2014
Share

Jest 24 września. Moje urodziny. Kolejny rok życia (oby) przede mną. Gdzieś w jakiejś szarej komórce zawitał pomysł, aby założyć blog. I pisać o wierze, relacji z Bogiem, o ludziach i byciu z innymi. O rozterkach i wątpliwościach. Tak po ludzku i bez chrześcijańskiego slangu. Nie będę pisać więc, że się uświęcam, nawróciłam się, poznałam Jezusa, etc. – a jak to napiszę, to z chęcią przyjmę krytykę. Chrześcijańszczyzna dla nie-chrześcijanina i dla wielu chrześcijan przestaje mieć znaczenie i staje się taką zapchajdziurą językową i wygodnymi słówkami w sytuacji, w której nie umiem tego inaczej powiedzieć – to taka uwaga na marginesie.

Może znajdziecie tu coś wartościowego. Każdy natomiast będzie miłym gościem.

Stacja Zielona Góra, fot. Anna Iwanowska

W zeszłą niedzielę, w kościele, w czasie Ewangelii była czytana przypowieść. Przyznam się, że dopiero od niedawna ją rozumiem. Bo interpretowałam ją tak, jak myślę, czyli po szkolnemu – tyle robiłeś, to tyle dostaniesz, nie przyłożyłeś się do nauki, no to masz 3, napisałeś świetne kolokwium – 5. Zwłaszcza że jeszcze w czytaniu pojawia się fragment: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. No proszę Państwa, słuszność to wedle mnie sprawiedliwość, czyli ci, którzy pracowali najdłużej, powinni dostać najwięcej. Naharowali się w końcu, zbierali te winogrona w spiekocie, podczas gdy inni weszli na ostatnią godzinę i co? No i dostali tyle samo. Bez sensu!

Ale tylko pozornie. Przypowieść, jak powszechnie wiadomo, nie powinna być interpretowana dosłownie. Jest opowiastką, która ma nam coś pokazać. A Boże przypowieści to już morze znaczeń i interpretacji. I tak kwestia zapłaty. Jaką zapłatę otrzymam za pracę w Bożej winnicy – za ewangelizację, wspieranie innych, inwestowanie w moją relację z Bogiem i Kościołem. No jaką? No, życie wieczne – proste. I teraz gdybym miała przełożyć to na moją logikę, okazałoby się, że część dostałaby całe życie wieczne, część pół, część trzy czwarte. Mi pewnie przypadłaby jakaś jedna setna, zważywszy na to, że minęło już wiele setek lat i trochę tych pracowników się przewinęło. No kurczaczki, jedna setna – mało. A w dodatku jak podzielić życie wieczne? Na centymetry, na lata, na kilogramy?

Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami, mówi Pan. Iz 55,8

Przyznaję, jeśli chodzi o życie wieczne, trzeba być zachłannym – całe albo w ogóle. Nie ma półśrodków i kompromisów. Kamień z serca, że Bóg nie myśli po mojemu i nie wydziela swoim robotnikom zapłaty. I całe szczęście, że moje słuszne nie jest jego słuszne.  No i że dostanę to całe życie wieczne (chyba że ktoś po drodze zamieni mi mózg…).

Właśnie to jest piękne, że bez względu na moment w swoim życiu można złapać ten pociąg do wiary. Wsiąść – kontynuując tę metaforę – na jakiejś stacji, nawet najbardziej opuszczonej przez wszystkich, nawet najbardziej ciemnej i najbrzydziej pachnącej. I mieć tę podróż tak samo intensywną, jak ludzie od lat będący z Bogiem. To jest dopiero odjechana perspektywa.

Sto lat dla mnie i dla Was!

 

Stacja z literówką, fot. Anna Iwanowska

Stacja z literówką, fot. Anna Iwanowska

Stacja Lubanice, fot. Anna Iwanowska

Stacja Lubanice, fot. Anna Iwanowska

Stacja Nowogród Bobrzański, fot. Anna Iwanowska

Stacja Nowogród Bobrzański, fot. Anna Iwanowska

2 Komentarzy

  1. Squonk 28 września 2014

    Zawsze mi się podobało, jak ludzie swoje przemyślenia odnosili to tego, wydawać by się już mogło że nie na czasie, fascynującego wynalazku jakim jest kolej. Choć mnie bardziej od samych stacji duchowo nastrajały zawsze tory. Gdy jest się blisko nich, widać dwa osobne elementy. Ale gdy spojrzy się w dal, widać jak one łączą się w jedność. Oczywiście po torach nie powinno się chodzić – bo wiadomo – ale na jakiejś opuszczonej linii można. I wówczas też można poczuć to COŚ, co sprawi, że w sercu nam zadrga. Także, gdy chodzi o własną relację z Szefem ;)

    Odpowiedz
  2. Mateusz Berger 24 września 2014

    widać pociąg do stacji kolejowych – wcale nie takie brzydkie te sfotografowane stacje ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz