LOADING

Type to search

U stóp tronu Matki Bożej Płaczącej

Dawid 17 sierpnia 2016
Share

Uwaga! Wpis zawiera lokowanie wspaniałego miejsca! :)

Uroczystość Wniebowzięcia Maryi kojarzy nam się przede wszystkim z Jasną Górą i tamtejszym cudownym wizerunkiem Najświętszej Pani. Zdarza nam się przy tym zapomnieć, że Królowa rządzi całym krajem, a nie jednym miastem.

Opowieść o niezwykłym obrazie Matki Bożej należy rozpocząć od 1651 roku, kiedy to do Dzierzgowa (woj. świętokrzyskie, powiat włoszczowski) z Bitwy pod Beresteczkiem przywędrował cudowny obraz. Stało się to za sprawą przedstawiciela rodu Myszkowskich (w różnych wersjach znajdziemy Władysława Gonzagę M. lub Jana Stanisława M.). Ikona namalowana została przez nieznanego artystę w XVI w. w stylu bizantyjsko-ukraińskim, co pokrywa się z miejscem pochodzenia wizerunku. Przez wiele stuleci trwała ona w Dzierzgowie aż do dziś. I na tym trzeba poprzestać w ogólnym zarysie historycznym.

22.07.1664 na wizerunku Maryi pojawiły się łzy. Przestały płynąć z ikony dopiero podczas Mszy Świętej 26.07.1664 roku. Oczywistym jest, że ludzie często wypraszali u Pani z Dzierzgowa liczne łaski, jak np. uzdrowienie kobiety ze Szczekocin, która przyszła przed oblicze Matki o kulach, a wyszła samodzielnie, co miało miejsce 15.08.1850 roku. Gwoli ścisłości: z historycznego punktu widzenia wszystkie wydarzenia należy uznać za autentyczne, gdyż ukazane są one w więcej niż dwóch źródłach historycznych.

Warto w tym miejscu zastanowić się, co spowodowało łzy Matki, która patrzyła na czyny swoich dzieci?

W centralnym punkcie ołtarza znajduje się tabernakulum, a nad nim cudowny obraz; Po bokach widzimy figury św. Piotra (trzyma klucze) oraz Pawła (księga i miecz).

W centralnym punkcie ołtarza znajduje się tabernakulum, a nad nim cudowny obraz; Po bokach widzimy figury św. Piotra (trzyma klucze) oraz Pawła (księga i miecz).

Oto niebieskie światła i ozdoby,
Nieprzychylnego Nieba jasne próby,
Miecą ogniste komety ogony
Sarmackie straszne karaniem Tryony.
Ale to większa, gdy Matki bez zmazy
Maryi płaczą w kościołach obrazy,
Twarz oną śliczną, jagody dostojne
Wskroś płacz zalewa i łzy kropią hojne
Te oczy płaczą, któremi gdy rzuci
Na człeka, żaden z grzesznych się nie smuci.
Te oczy płączą, któremi gdy kinie
Na człeka żaden na wieki nie zginie.
Te oczy płaczą, twarz łzami skrapiają,
Które na Polskę łaskawie wzglądają.
Te oczy płaczą, Matki naszej drogiej
Dla napomnienia nam i dla przestrogi.
(„Pieśń XXVIII (Liricorum Polskich) O obrazie płaczącym Najś. Panny Maryey we wsi Dzierzgowie w Województwie Krakowskim 1664 Die 22 Julii”, Wespazjan Kochanowski)

Poeta upatruje we łzach Maryi grzechów narodowych i patrząc na czas, w jakim się to działo, trudno nie przyznać mu racji. Jednak warto spojrzeć na łzy Pani Dzierzgowskiej przez pryzmat dzisiejszych czasów, czy nawet nas samych. Bardzo bliska jest mi refleksja byłego proboszcza parafii w Dzierzgowie, kiedy to podczas rozpoczynających się obchodów rocznicy płaczu Matki Bożej w kazaniu medytował nad jej łzami: mówił, że wracając z cmentarza, zastanawiał się, dlaczego Ona właściwie dała nam taki znak, a nie inny? Patrząc na grzechy dzisiejszego społeczeństwa, „która matka by nie płakała”? Uważam, że to najpiękniejszy obraz Maryi z jakim spotkałem się w całym życiu. Ona jest Matką, która nie potępia, która nie karze, ale gdy tylko zwrócimy się przed Jej oblicze, prowadzi nas do swojego Syna. Widać tutaj niesamowitą wolność, jaką daje nam Bóg: boli Go nasz grzech, ale nie może nas na siłę nawracać. Te łzy są też lekcją dla nas, jak przeżywać różne biedy ludzi nam bliskich, może najbliższych: nie potępiać, ale zapłakać i próbować pokazać Boga.

Myślę, że Dzierzgów jest wspaniałym miejscem do odwiedzania, zwłaszcza dlatego, że znajduje się kilka kilometrów od trasy łączącej Kielce czy Sandomierz z Górnym Śląskiem. Warto stanąć choć na chwilę przed obliczem Matki, która wylewała swoje łzy patrząc na nasze grzechy.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz