LOADING

Type to search

U rodziny w Krakowie

Brol 22 stycznia 2014
Share

Czas i miejsce obserwacji: 18 stycznia 2014, Kraków, Klasztor Ojców Dominikanów.

 

Kuba G. – Jedyny chyba w redakcji człowiek, który z książki z tekstami blogerów, wydanej przez Stację na okoliczność pierwszego jubileuszu, może zrobić sobie podstawkę pod kubki, bo artykuły na wylot zna już wszystkie. Wśród zgromadzonych (oprócz opanowania i anielskiej cierpliwości) słynie z prezentów, które wysyła każdemu z najbardziej prozaicznych powodów. (”- Dzień dobry, panie Jakubie! – A dzień dobry, chce pani książkę?”). Podczas ostatniego spotkania okazało się też, że dość łatwo jest go przekupić, podrzucając dodatkowe 10 zł na herbatę, by nieśmiałym szeptem zasugerować, gdzie to konkretnie chcielibyśmy się pojawić z naszym najnowszym tekstem.

 

Dominik K. – Złote ręce, mózg i serce. Podobno wszystkie problemy odchodzą, gdy tylko on pojawia się w pobliżu – z naszego prywatnego doświadczenia wynika, że to prawda, bo błąd 505 na portalu widziany był ostatnio, kiedy Dominik spędzał swe kilka błogich dni na urlopie.

 

O. Jacek S. – Postanawia zepsuć szyki organizatorom, informując, że w ciągu całego dnia nie wydarzy się nic lepszego, niż odbyta Eucharystia. Zawiedziony Paweł B. już parę godzin później postanowi się zemścić i na ojcowe „z Bogiem”, niczym mistrz wyrafinowanej ironii, oraz niby przez pomyłkę, życzył mu będzie powodzenia…

 

Paweł B. – Oprócz roztrzepania i rozkojarzenia, choruje również na klasyczny zespół chronicznego przemodlenia. Jako jedyny pośród konsumujących śniadanie w hostelu bierze koralikowy łańcuch na choince za różaniec i usiłuje się na nim modlić.

 

Aneta L. – Pierwsza dama redakcji. Zaręczona z magazynem do tego stopnia, że niedługo zostanie ghostwriterem każdego autora. Jest jedyną osobą, która potrafi skutecznie tonować tajemniczego prelegenta (patrz niżej). Podsumowując „roczek” działalności, wczuwa się w rolę Albusa Dumbledora portalowego Hogwartu. Przemawia dostojnie i z klasą. Po prostu magia.
 

Judyta S. – Po tym, jak wylansowała nową gwiazdę Stacji7 (świętą Ritę, orędującą sprawom trudnym i beznadziejnym), udaje się do szwedzkiego stołu, by tam rozwiązywać zagwozdki podobnej rangi i jako pierwsza wpada na pomysł, gdzie ulokować zużyte torebki po herbacie. Kolejnym przypadkiem beznadziejnym i trudnym (którego obecności z pewnością doświadczyła również Judyta) jest Foel K. Według rankingu, wygłoszonego przez Anetę, zdobywa pierwsze miejsce w ilości zostawionych na portalu komentarzy. Przez szacunek do Państwa – ich treści tutaj nie przytoczymy.  
 

Karolina S. – Niewiasta, która niespodziewanie dla siebie samej zwycięża plebiscyt pod tytułem kto-tu-kogo-najwięcej-czyta i, oblana dziewiczym rumieńcem, usiłuje ze wstydu wcisnąć się pod krzesło, by chwilę potem dowiedzieć się, że bohater, którego opisała w marnym artykuliku „Stach ma wielkie oczy” wcale nie miał na imię Stach, ale Robert.

 

O. Stach N. – Pierwszy prelegent warsztatów, który w przeciwieństwie do poprzedniego bohatera ma naprawdę na imię Stach. Nie posiada z kolei wielkich oczu. Nadrabia gestykulacją i spacerem w miejscu podczas mówienia. Bardzo religijny, awangardowy. Zaraża nowoczesnym stylem komunikacji lepiej niż niejeden krakowski tramwaj.

 

Iwona P. – Sławę osiąga dzięki solidnemu wypiekowi urodzinowego tortu, na którym znajduje się pysznie wyglądający pociąg. Niestety niejadalny, niemobilny i bez konduktora. Za to ładnie pachnie, co wywołuje dużą sensację. Na co dzień Iwona również czuje pociąg, ale do zdjęć. Potrafi ułożyć je w taki sposób, że czytelnikowi całkowicie zmienia się obraz artykułu. Na lepszy.

 

Leszek Ł. – Jedyny człowiek na ziemi, który wie, gdzie kończy się Internet i szprycuje wszystkich swoją wiedzą, dotyczącą techniki pisania tekstów w sieci. Mocno popisuje się przy okazji znajomością statystyk. Zaopatrzeni w sterydy cyfrowe już wiemy, że najważniejszy jest sposób ułożenia ciała potencjalnego czytelnika przed monitorem. Im odbiorca starszy – a co za tym idzie – bardziej zgarbiony, tym mniejsza szansa na utrzymanie jego uwagi. Zaczynamy poważnie martwić się o naszego przepracowanego redaktora, Kubę. Statystyki nie kłamią.

 

Danuta S. – Legenda opozycji w czasach komunistycznych, a prywatnie matka założycielka Stacji7. Nie będziemy dowcipkować z tej Pani, bo wyrzuci nas na bruk. A pisanie nekrologów (własnych) za marne grosze nam się nie uśmiecha.

 

Tajemniczy trzeci prelegent – Objawiony nieoczekiwanie, w kurtce zapiętej pod szyję i z plecaczkiem niczym Bear Grylls. Mało brakowało, a mgła zatrzymałaby go w Warszawie. Kiedy już odkrywamy, kim jest, boimy się, że podczas przemowy „Studium przypadku” przez godzinę opowiadał będzie o Fundacji Kasisi i na wszelki wypadek zjadamy na zapas przynajmniej dwie porcje obiadu. Dowiaduje się od Anety, że jest na drugim miejscu wśród komentatorów portalu i, co by pójść w ślady swego przodownika Foela, zaczyna zawzięcie hejtować zgromadzonych.

 

Paweł Z. – Dowiaduje się, że pisałby lepiej, gdyby zapalił jointa (albo nawet dwa).

 

a Kasia M. – leje wodę jak młody Terlikowski.

 

Adrian W. – Człowiek, z którego zręcznością na portalach społecznościowych nie może się równać absolutnie nikt. To on wstawia na fanpejdż Stacji zdjęcia tortu, zanim Iwona w ogóle zdąży go upiec. Fotografii z naszego „afterparty” jeszcze nikomu nie ujawnił. Boimy się, że czai się z nim na tyle długo, by móc opublikować je na twitterze, kiedy wszyscy będziemy spać (podobno właśnie wtedy najlepiej mu to wychodzi).

 

Mateusz S. – Do zaleceń prowadzących (pośród wszystkich innych słuchaczy) stosuje się chyba najsumienniej, śląc bez ustanku gorące tweety do Ojca Jacka, gdy tylko ten mija go na korytarzu (też zresztą z telefonem w dłoni). Jesteśmy przecież, jak mówili prelegenci, portalem internetowym i winniśmy szybko weń reagować na wszystko, co dzieje się w rzeczywistości…


Warsztaty Stacji7 – fotogaleria



"Pierwsze warsztaty Stacji7 – reportaż"


Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply