LOADING

Type to search

Tyle mogę!

Mateusz Berger 18 września 2014
Share

Nie troszczcie się zatem o jutro, bo jutro samo o siebie będzie się troszczyć. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy (Mt 6,34).  

2777Siebie samego, jako osobę, która jeszcze wczoraj myślała głównie o tym, co było i nie będzie, a na jutro miała już w głowie gotowy swój idealny obraz dnia dzisiejszego, nie podejrzewałbym jeszcze niedawno o takie podejście. Teraz jednak… zasada najlepsza, nie wydaje mi się, wiem to! Ja na teraz, na tą chwilę. „Obecny” – krzyczę wywoływany, a gdzie jestem? Nietrudno gdzieś wybiegać, interesuje mnie to, co za chwilę, a nie biorę „z teraz” tyle, ile bym mógł…

Kiedyś
Serialu „Zdarzyło się jutro” nie przegapiłem w dzieciństwie ani jednego odcinka. Mieszkaniec Stanów znajduje pod drzwiami gazetę z wydarzeniami z następnego dnia. Tak oto co ranek rozpoczyna dramatyczny wyścig z czasem, by poznać historie ludzi, których tragedii wkrótce stara się zapobiec, często narażając własne życie i podejmując się wielu trudnych wyborów…
Gdyby podobny cud mnie przypadkiem się nie zdarzył i nie miałbym (niestety?) wpływu na losy życia i śmierci mieszkańców Poznania, to będzie – co tam, jest! – jednak mój dzień. Bóg mi go dał i w każdej chwili mam co robić. Jeśli nie dla drugiego, to z pożytkiem dla siebie samego. Dosyć mam swojej biedy: beznadziei, bezsensu, bezradności ” działam, tyle mogę! Nie potrzebuję wiedzieć, co w przyszłości będzie. Zawierzam to Wszechmocnemu.

Dzisiaj
Teraz włączam się do gry, cały czas się w niej liczę! Jeśli nie robię czegoś najlepiej to ćwiczę, doskonalę się w tym, co wychodzi już na tę chwilę nieźle. Zastanawiam się, co złapać, by nie przeminęło, by wkrótce skorzystać.
Jutro? Dopiero?! – pyta niejeden rozczarowany wyznaczeniem kolejnego, ważnego dla siebie terminu. Jutro jest „podziś”. Tyle czasu, chyba nie do stracenia? Na pewno nie dla mnie, drugiego takiego dnia nie będzie!
Na letni odpoczynek wysyłam jak najdalej stąd zmartwienia. Nie spieszno mi nigdzie. Robię głęboki wdech, cieszę wzrok tym, co wokół – widzę piękną przyrodę, dalekie horyzonty, miejsca do przemierzenia przede mną, ale żeby coś było, coś musi być.

„(…) Myśl o tym by czynić dobrze dzisiaj, a kiedy jutro nadejdzie, będzie się nazywać dziś i wtedy będziesz o nim myśleć”

– tą drogą podążał mistyk, stygmatyk i – nomen omen – jasnowidz, o. Pio.

Jutro
Przed snem same fakty dokonane, wiem jak to jutro będzie… jak zawsze przecież. Czy w ogóle warto zobaczyć? Sprawdzić swój wygrany los? No przecież! Znam siebie, ale poznaję na nowo dzięki innym. Dla codziennego zdumienia żyję więc, bo każdy, którego dziś spotykam inaczej sobie wczoraj wszystko w główce poukładał. Na jutro to sobie dopiero mogę zamierzać, życie i tak swoje zweryfikuje!


Górski łazęga, czyli kto? Wędrówkowe refleksje, czyli wszystko to, co wpada do głowy, na górskich szlakach.


Tags:
Następny artykuł

Dodaj komentarz