LOADING

Type to search

Tags: ,

To płynie z serca

Agnieszka Nazarko 9 czerwca 2019
Share

 

Waldwick to młoda rockowa białostocka formacja muzyczna. Gabrysia, Maciek, Michał, Bartek i Mateusz – pięć młodych, pełnych energii i pomysłów osobowości, których połączyła muzyka. Są falą nowej energii na białostockim rynku muzycznym. Mają na koncie dwa covery oraz wiele własnych kompozycji.

– Skąd pomysł na założenie zespołu ? 
Maciek: Zaczynaliśmy od grania coverów z Patrykiem Wasilewskim, które umieszczaliśmy na YT. Nasze granie polegało na ich nagrywaniu i wstawianiu na You Tube. Później Patryk wyjechał na studia wokalne do Nysy, więc ja i Bartek zostaliśmy sami. Musieliśmy stworzyć skład od nowa. I tak właśnie Gabrysia zajmuje się wokalem, a chłopcy (Michał i Mateusz) gitarami.

– Jaki rodzaj muzyki prezentujecie ? 
Gabrysia: Myślę , że nie da się i nie trzeba określać dwoma słowami gatunku muzycznego. Staramy się grać coś, co poruszy ludzi.
Michał : Na przykład do tańca (śmiech)
Maciek: Chodzi o energię. Bardziej poruszamy się w klimatach delikatnego rocka, trochę bluesa, soulu i.. działamy.

– Na początku postawiliście na covery. A teraz? Tylko własne utwory ? 
Gabrysia: Od początku staraliśmy się mieszać. Trochę coverów i trochę własnych.

– Czym się inspirujecie?
Michał : To płynie z serca. Nie ograniczamy się. Jeśli muzyka jest dobra, to warto jej słuchać. Nie ma znaczenia kto ją gra.

– Nazwa zespołu jest dość oryginalna. 
Michał : Jest uniwersytet w Stanach Zjednoczonych, na który chcielibyśmy się dostać. Waldwick się nazywa. (śmiech)
Maciek: Chodzi o przyjemną dla ucha nazwę, w której najważniejsze jest samo brzmienie, niż znaczenie.

– Dzisiaj bardzo często młode zespoły decydują się na udział w programach muzycznych. To duża szansa na wybicie się. Myśleliście o tym ?
Michał: Nie, wszystko jeszcze przed nami. To droga na skróty.
Maciek: Byliśmy na przesłuchaniach do „Must be the music”. To bardzo pomaga w promocji, w trafieniu do grona ludzi, ale póki co, musimy jeszcze lepiej poznawać się instrumentalnie. Czasami nie wiem na co stać Gabrysię, Michała czy Mateusza. Musimy się dobrze poznać muzycznie, żeby pojawić się na większych scenach. Ale koncerty się „sypią” i trzeba dużo grać.

– Może za jakiś czas będziemy mogli obserwować Was w zmaganiach do innego programu muzycznego ?
– Michał : Póki co, próbujemy swoich sił na festiwalach. Według mnie to jest lepszy rodzaj promocji, niż takie programy muzyczne, bo coś takiego jest chwilowe. Mało kto się wybił na czymś takim. Można chyba wymienić 3 zespoły, które wybiły się po udziale. A po takich festiwalach, coś pozostanie.
– Maciek: W sumie to nawet ciężko się tam dostać.
– Gabrysia: Takie programy to loteria. Trzeba się umieć „sprzedać” i wstrzelić w gusta i często niezrozumiałe oczekiwania jurorów.

– Nagraliście kilka coverów. Czy możecie się już pochwalić własnymi utworami ?
– Maciek: Tak, pierwszy nazywa się „Little Tops”, jest już w wersji video na You Tube. Niebawem pojawi się drugi „Feel this”. Przede wszystkim nastawiamy się na kolaboracje współpracę z innymi artystami, bo w ten sposób zwiększamy swoje grono odbiorców.

– Za teksty odpowiada jedna osoba, czy stawiacie na burzę mózgów i tworzycie wspólnie?
Gabrysia: Tekst do „Little Tops” napisałam dawno temu, w przypływie emocji. Nie zastanawiałam się zbytnio nad tym, jak to wykorzystam. Jeszcze trzy teksty, które już wykorzystaliśmy są z tych moich „starych zasobów”. W nasze utwory ma wkład cały zespół. Chłopcy zazwyczaj zajmują się muzyką.
Maciek: A Michał poprawia teksty, często-gęsto. (śmiech)
Gabrysia: Różnie, czasami najpierw powstaje muzyka i ja piszę do niej teksty, a czasami ja przynoszę teksty i zaczynamy coś tworzyć.

– Jak wygląda proces tworzenia teledysków? Skąd osoby występujące w teledysku do „Little Tops”? 
– Gabrysia: Proces Tworzenie teledysków jest dla nas bardzo dużym wyzwaniem. Jako zespół, prawdziwą radość sprawia nam nagrywanie audio w studiu, jednak musimy liczyć się z tym, że jeśli chcemy dotrzeć do odbiorców w jak najlepszy sposób, musimy tworzyć również teledyski. Jesteśmy dopiero na początku tego ciekawego doświadczenia. Korzystamy z pomocy naszych przyjaciół, wspólnie wymyślamy co zrobić, aby wyglądało to jak najlepiej. Jak dotychczas mamy dwa teledyski. Do jednego z nich poprosiliśmy o pomoc naszych znajomych, którzy z chęcią udostępnili nam pomieszczenie do nagrań oraz sami wystąpili przed kamerą. Nie mamy wielkiego budżetu, na wszystko staramy się zarabiać śpiewając na scenie, dlatego jak na razie, są to dość skromne przedsięwzięcia.

– Utrzymujecie kontakt poza próbami ?

– Michał: Wszyscy walczymy o względy Gabrysi (śmiech)
– Maciek: Tak na serio, to myślę, że zależy to od indywidualnego nazewnictwa, aczkolwiek wszyscy jesteśmy w bardzo dobrych relacjach. Musimy się nauczyć siebie akceptować, więc to ma różne drogi.

– Na fanpage’u zespołu opublikowane są informacje o koncertach. Czy powiedzieć, że jesteście w trakcie trasy koncertowej ? 
– Michał: To zdecydowanie za dużo powiedziane. W zasadzie wszyscy, oprócz Maćka, mamy maturę w rym roku. Gramy mniej więcej co weekend.
– Mateusz: Tak, to raczej weekendowe granie koncertów.
– Maciek: Pokusiłem się o określenie „trasa koncertowa”, ale granie w weekendy to chyba jeszcze nie to, jeżeli koncertów w tygodniu jest 3, a tygodni jest 4, co daje nam 12 koncertów. To już powoli można nazywać trasą, ale na razie jeszcze ostrożnie z takim nazewnictwem.

– Ostatnio pracujecie dość intensywnie. Przed Wami koncerty wyjazdowe, dlatego na pewno dużo ćwiczycie. Gdzie odbywają się próby?
– Maciek: W Białymstoku jest kilka miejsc na próby, ale myślę, że Pracownia Mocnego Dźwięku jest w czołówce, jeżeli chodzi o jakość, czy ilość sal. Samo wyposażenie już o czymś świadczy.

– Spotykacie się zawsze co piątek o tej porze?
– Gabrysia: Zależy. Był taki moment, przed pierwszym koncertem, kiedy musieliśmy się naprawdę spiąć, bo robiliśmy materiał. Dlatego próby były 3 razy w tygodniu. Zwiększyliśmy wtedy też czas trwania prób.
– Maciek: To jest jednak trochę męczące. Człowiek przychodzi ze świeżym umysłem, po próbie wychodzi zmęczony, na drugą mu się nie chce przychodzić, a trzecia jest kompletnie bezproduktywna. Tu trzeba uważać, bo musimy szanować swoje życie prywatne.
– Michał: Żebyśmy mogli poświęcić się muzyce w 100 procentach, to zupełnie inaczej by to wyglądało.
– Maciek: To chyba jeszcze nie ten czas.
– Michał: Zobaczymy jak się to wszystko potoczy, jak na razie, myślę, że nie chcemy od tego odchodzić, bo to jest strasznie przyjemne – granie razem.
– Maciek: Najważniejsze, że to idzie do przodu, że nie stoimy w miejscu, że gramy i nagrywamy i największą przeszkodą są oczywiście pieniądze, ale damy radę. Dokładaliśmy tylko na początku, teraz już nie musimy, więc myślę, że to jest ten przełomowy etap – żeby nie dokładać do tego, żeby to się samo rozwijało.

– Waldwick składa się ze studenta i maturzystów. Jak udaje się Wam pogodzić naukę z zespołem?
– Gabrysia: Myślę, że uczy nas to większej organizacji.
– Maciek: Zaczynasz po prostu szanować czas. Nie siedzi się tak bezczynnie w domu przed telewizorem. Masz świadomość: „muszę jeszcze zrobić to i to, mam próbę”. Czas wykorzystuje się wtedy produktywniej.
– Gabrysia: Okazuje się, że można wiele zrobić w ciągu dnia, tylko trzeba po prostu chcieć.
– Maciek: Nie wolno przeginać na początku. Trzeba szanować swój prywatny czas i nie zapominać o tym, że ma się też prywatne życie.

– Czym jest dla Was Waldwick ? 
– Maciek: Myślę, że na razie ekipą dobrych znajomych, na słowo rodzina bym jeszcze uważał.
– Gabrysia: Dla mnie to świetne miejsce do rozwoju, bo odkrywam swoje słabości, wiem nad czym muszę pracować. Ten zespół to nie tylko granie na próbach, to przede wszystkim koncerty i właśnie tam można się dowiedzieć o sobie wiele rzeczy. Na przykład, że jest się bardziej nieśmiałym, niż się przypuszczało. Okazuje się, że rozmawianie z publicznością nie jest takie proste, że głos kompletnie inaczej się zachowuje.

– Myślicie o zespole jako o formie stałej pracy w przyszłości, czy raczej jako hobby i zajęciu poza pracą?
– Mateusz: Za wcześnie na takie stwierdzenia.
– Maciek: Na takim etapie nie ma co tego określać. Najważniejsza jest praca i pokora w tym wszystkim.
– Michał: Trzeba mieć bardzo dużo szczęścia.
– Maciek: I wykorzystywać moment, a także mieć pokorę w sobie, włożyć dużo pracy i cierpliwości. Jak się nie wykorzysta momentu, to czasami nie ma już tej drugiej szansy. Jeżeli nie ma się tego kamienia milowego, którego się nie osiągnie, to nie pójdzie się dalej.

– Gdzie i kiedy będziemy mogli usłyszeć i zobaczyć Was na żywo ? 
– 18 marca gramy w Białymstoku, w „Harry Pubie”. Szykuje się fajna impreza, dobra muzyka i energia. To dobry dzień, by przyjść, rozerwać się i zobaczyć, że to co mówimy, to nie jest czystą teorią, tylko, że wykorzystujemy to w praktyce.

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz