LOADING

Type to search

Testament życia

bartekkalucki 7 maja 2013
Share

Projekt autorstwa Ruchu Palikota zakładał, że pacjent mógłby w każdej chwili złożyć dyspozycję na przyszłość, w której wyraziłby zgodę lub sprzeciw co do określonych świadczeń zdrowotnych, na wypadek gdyby znalazł się w sytuacji wyłączającej możliwość wyrażenia woli.

W dalszej części projektu czytamy, że oświadczenie mogłoby zostać w każdej chwili odwołane oraz, iż byłoby ono rejestrowane w równocześnie utworzonym Centralnym Rejestrze Dyspozycji. Propozycja Ruchu Palikota nie zakładała zatem, że zapisy testamentu życia mają rację bytu w przypadku osób nieuleczalnie chorych lub cierpiących na ściśle skatalogowane schorzenia. Z redakcji propozycji ustawowej wynika, że wola testatora miałaby przymiot ważności, jeśli pacjent znalazłby się w sytuacji wyłączającej możliwość wyrażenia woli – co oczywiście często będzie nierozerwalnie związane z nieuleczalną chorobą, być może ze stanem na pograniczu uporczywej terapii, ale nie wyłącznie z takimi przypadkami.

Natomiast, w nieco już zapomnianym projekcie zespołu Jarosława Gowina z 2009 roku znalazł się zapis, zgodnie z którym pacjent mógłby wyrazić sprzeciw co do udzielania świadczeń zdrowotnych w przyszłości, który byłby wiążący dla lekarza, jeśli zostałby złożony w sposób dobrowolny i świadomy na piśmie, ale wyłącznie przez pełnoletniego pacjenta poinformowanego wcześniej o ciężkiej chorobie nieuleczalnej. Sprzeciw byłby wiążący w razie utraty zdolności do wyrażenia zgody na świadczenia zdrowotne, z zastrzeżeniem że odnosiłby się do podejmowania działań medycznych podtrzymujących funkcje życiowe w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia będącego wynikiem tej choroby.

Istotnym buforem bezpieczeństwa, a dla niektórych zaprzeczeniem idei urzeczywistnienia woli pacjenta była propozycja co do tego, że osoba najbliższa mogłaby wystąpić do sądu o stwierdzenie nieważności sprzeciwu, jeżeli zaniechanie podjęcia określonych działań medycznych naruszałoby interes pacjenta, który utracił zdolność do samodzielnego odwołania sprzeciwu. Oczywiście pojęcie naruszenia interesu pacjenta jest na tyle pojemne i szerokie, że za nieomal każdym razem prowadziłoby do pytań kiedy ów interes jest lub potencjalnie może być naruszony. W tym momencie wyłania się kolejny problem, dotykający osób, które nigdy nie mogły świadomie i w sposób dobrowolny wyrazić swojej woli. Co w takiej sytuacji? Ktoś może powiedzieć, że ustawa przyznająca wyłącznie osobom świadomym prawo decydowania na przyszłość o dopuszczalności lub sprzeciwie co do określonych świadczeń medycznych jest dyskryminująca w stosunku do pozostałych. Ktoś inny, że istnieje cały szereg sytuacji, kiedy określone uprawnienia mogą być przyznane wyłącznie osobom ku temu predysponowanym z uwagi choćby na pełną zdolność do czynności prawnych. Niewątpliwie jednak instytucja testamentów życia nierozerwalnie związana jest z próbą udzielenia odpowiedzi na pytanie, gdzie znajduje się granica pomiędzy udzielaniem pomocy lekarskiej, a uporczywą terapią. Zgodnie z definicją zaproponowaną przez zespół Gowina należałoby przez nią rozumieć stosowanie procedur medycznych, urządzeń technicznych i środków farmakologicznych w celu podtrzymywania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które przedłuża jego umieranie, wiążąc się z naruszeniem godności pacjenta, w szczególności z nadmiernym cierpieniem. Równocześnie uporczywa terapia nie obejmowałaby podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, łagodzenia bólu i innych objawów oraz karmienia i nawadniania, o ile służą dobru pacjenta.

Ponadto w projekcie znalazł się zapis, że lekarz miałby obowiązek podjąć działania, które można określić mianem uporczywych wyłącznie na żądanie pacjenta. Czy i taka definicja nie wywoływałaby kontrowersji w konkretnych sytuacjach życiowych – niewątpliwie tak. Tym bardziej, że wątpliwości wzbudza stosowanie uporczywej terapii na żądanie pacjenta, szczególnie w świetle instytucji testamentu życia. Czy pacjent mógłby z góry podjąć decyzję, że na wypadek utraty swobody wyrażenia woli podejmuje decyzję co do stosowania nawet uporczywej terapii? Ewentualnie, czy taka decyzja mogłaby zostać odwołana przez osobę najbliższą, gdyby naruszała interes pacjenta? Wreszcie, czy w przypadku pacjentów którzy nigdy nie mogli wyrazić swojej woli, decyzję o stosowaniu uporczywej terapii mogłaby podjąć osoba najbliższa?

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Leave a Reply