LOADING

Type to search

Teatr

Mariusz Kopacz 1 kwietnia 2013
Share

Teatr. Miejsce czcigodne. Szlachetne. Godne szacunku. Z rodowodem. Placówka kultury. Przestrzeń sztuki. Instytucja z misją. Odrapany budynek. Okna dziurawe. Nieszczelne. Nieciekawe świata bo brudem zasnute. Ale środek piękny. Wzniosły. Duchowy. Ucieleśnienie poezji. Skrzypiący urok prozy. Dramat. Komedia. Śmiech na sali. I łzy ukradkiem ścierane w półmroku. Dziś teatr się schylił, staruszek. Za czasem nie nadąża. Bo mu ktoś wmówił że musi. Dziś teatr się stara być modny. Bo go mijają półkolem. Z uśmieszkiem pogardy na twarzy. Niby trędowatego w starodawnych czasach. Dziś teatr się wstydzi za siebie. Przymilać się chce publiczności. Dziś teatr się staje frywolny. Poufały. Wulgarny. Bo mu brakuje uroku. Teatr dziś patrzy ze smutkiem. Na tych co go mijają. Szybkim krokiem. Z pochyloną głową. Myślami gdzieś błądząc daleko. Nawet krótkim spojrzeniem nie zaszczycą. Na plakat nie rzucą spod oka. Nie zamyślą się nad nową obsadą. Czasem nawet na drugą stronę ulicy uciekną. Teatr dziś musi szokować. Orzekli gdzieś widać fachowcy. Więc teatr się stara iść za światłą radą. Szokuje słowem. Nagością. Brzydotą. Głupotą. Formą. Grą. Obsadą. Scenografią. Brakiem scenografii. Rekwizytami. Strojami. Miną robioną do widza. Pustką sceny. Pustką widowni. Pustką gry. Pustką repertuaru. A jak już teatr dojdzie do ściany. Jak po bandzie mu przyjdzie pojechać. Jak się brzytwy chce chwycić. W ostatnim odruchu. W świadomej obronie. W walce o jeden łyk tlenu. W kurczowej tęsknocie za życiem. Za pełną sceną. Za burzą oklasków. Za domaganiem się bisów. Za kasą z wywieszką: biletów już brak. Jak wszystkie półśrodki zawiodą. Jak widmo rozpaczy zaglądnie. To wychodzi dyrektor teatru. Mówi brzydkie słowo. Przekleństwo. Wulgarne. Prostackie. Ohydne. Szkaradne. O człowieku którego na oczy nie widział. Nie zna. Nie rozumie. Który go nic nie obchodzi. Sztuka wyższych lotów.

Następny artykuł

Dodaj komentarz