LOADING

Type to search

Tajemnica Medjugorje (Medziugorja)

Bartosz Sadliński 8 sierpnia 2016
Share

Marek Baron postanowił zmierzyć się z tematyką Medziugorja (ten spolszczony wariant pisowni występuje w jego książce). Na temat niezwykłych wydarzeń w Bośni i Hercegowinie powstało już sporo opracowań. Komu zatem można szczególnie polecić owoc pracy opolskiego teologa?

Przede wszystkim tym, którzy pragną swoją wiedzę uporządkować. Marek Baron jest typem systematyka, lubi nadawać rzeczom kształt i porządek. Jego opracowanie można więc nazwać książką z szufladkami. Jedna to realia geopolityczne Półwyspu Bałkańskiego, które stały się tłem dla religijnych wydarzeń. Druga to charakterystyka poszczególnych widzących – kim byli, kim są, jak to się wszystko zaczęło i jak przebiega. Trzecia – treść objawień, co zawierają, co się w nich powtarza, w jakim tonie są wypowiadane. Czwarta – dzieła, które są nimi inspirowane: potężny ruch pielgrzymkowy, media, działalność charytatywna. Piąta – podejście Kościoła w tego tematu.

Nad ostatnim z wymienionych zagadnień warto byłoby się zatrzymać – choćby ze względu na to, że w poprzednim akapicie pojawiło się stwierdzenie „objawienia zawierają”. Należałoby zatem uzupełnić – „zawierają, jeśli są prawdziwe”. Kościół objawień jak na razie nie potwierdził, zaś intencją moją jako autora tego artykułu nie jest próba wyprzedzania wydarzeń. Będąc katolikiem, zamierzam podporządkować się ostatecznemu zdaniu Kościoła w tej sprawie. Kiedy je usłyszymy? Nie wiadomo. Objawienia nie zostały zakończone i to już wystarczający powód, by komisja powołana do badania tych zjawisk wstrzymywała się z wydaniem orzeczenia. Jedno jest jednak pewne: gdyby w Medziugorju (Medjugorje) działo się coś niezgodnego z teologią katolicką, coś podejrzanego czy ewidentnie złego, bałamutnego – Kościół wypowiedziałby się radykalnie na nie. Tymczasem nie zrobił tego.

DSC02721

Na pewno w tej niewielkiej bałkańskiej miejscowości dzieje się sporo. Ponad 30 milionów pielgrzymów odwiedziło to miejsce, nie brakuje udokumentownych uzdrowień (o czym Marek Baron także pisze), aż roi się od świadectw nawróconych osób i dzieł miłosierdzia, które są podejmowane. Dodać można, że Medziugorje (Medjugorje) nazywane jest „konfesjonałem świata” – codziennie armia kapłanów czeka na penitentów (wcale nie na próżno); poza tym – kto kocha modlitwę różańcową, ten na pewno dobrze trafił. Ogólnie – modlitwy jest tam sporo i nie psują tego nawet stoiska handlowe, które prędzej czy później zaczynają towarzyszyć miejscom pielgrzymkowym.

Marek Baron – nie ma co ukrywać – ma do Medziugorja (Medjugorje) stosunek osobisty. Był tam wiele razy (raz nawet jako przewodnik). W swojej książce starał się jednak odróżniać opis od refleksji. Jego prywatne świadectwo znajduje się na końcu. Zaś pozostała część tekstu opatrzona jest – bardzo drobiazgowo – przypisami. Na straży – można by rzec – teologicznej stoją natomiast dr Anastazja Seul, ks. dr Maciej Arkuszyński (recenzenci naukowi) oraz ks. prof. dr hab. Zygfryd Glaeser (autor przedmowy).

Książka opolskiego autora przeznaczona jest nie tylko dla – jako się już rzekło – osób pragnących wiedzę uporządkować. Dobra jest również na start – jako punkt wyjścia dla dalszych poszukiwań. Nie brakuje bowiem autorów, który rozwijają poszczególne wątki i wąteczki związane z tematyką medziugorską (np. treść objawień). Książka Marka Barona nie jest też typowo apologetyczna – autor nie skonstruował jej w opozycji do czyichś argumentów, nie wydał poradnika „jak naparzać się z ateistą (tudzież sceptykiem objawień)”. Służy ona jednak zdobyciu i uporządkowaniu wiedzy, więc – pośrednio – staje w obronie rzetelnego podejścia do Medjugorje (Medziugorja). A półprawd lub po prostu przekłamań w tym temacie nie brakuje – wystarczy poszperać w internecie.

„Wokół tajemnicy Medziugorja” (bo taki jest pełny tytuł książki Marka Barona) to także pozycja dla tych, którzy lubią śledzić obecność Boga w historii. Orędzia Matki Bożej dotyczą przyszłości świata. Dobro – owszem – zwycięży, w zasadzie już zwyciężyło,  czeka tylko na ostateczne wypełnienie. A póki co – sporo jeszcze na świecie do zrobienia. I omodlenia.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz