LOADING

Type to search

Szkolni terroryści

31 lipca 2015
Share

Dzieci terroryzujące nauczycieli i rówieśników, a czasami nawet rodziców – standard. Dlaczego?

Rozmowa dwóch nauczycielek.
– Znowu muszę iść do tej wrednej klasy.
– Współczuję, ja bym tam nie wytrzymała ani pięciu minut.
– Wiem, ale co robić? Nie zwolnię się przecież. Mówię ci, takiej klasy jeszcze nie spotkałam. Te dzieci są wredne, złośliwe i pełne nienawiści.
– Trudno się dziwić skoro rodzice, z tego co słyszałam są jeszcze gorsi.

Dzieci terroryzujące nauczycieli i rówieśników, a czasami nawet rodziców – standard. Dlaczego? Bo w naszych domach, szkołach, instytucjach jest coraz mniej miłości. Liczy się bardziej MIEĆ niż BYĆ. Rodzice zapracowani, czasami siedzący długie okresy za granicą, nie dostrzegają głodu miłości u swoich dzieci, myśląc, że kolejny gadżet wystarczy, aby swoją pociechę zadowolić. Patrząc na te dzieci z boku, bez emocji, widzimy bardzo poranione osoby, które są akceptowane jedynie na portalach społecznościowych i w środowisku rówieśników. Są one zdolne za jakikolwiek ochłap zainteresowania zrobić prawie wszystko.

Miałem uczennicę, która często na lekcjach mdlała. Wzywano karetkę, hospitalizowano, szukano przyczyn, wreszcie stwierdzono, że to wina dojrzewania. A prawda była taka, że omdlenie było wołaniem do świata o miłość. Po latach dowiedziałem się, od samej uczennicy, o przemocy w domu, odrzuceniu przez rówieśników i negacji samej siebie. Efekt – prowokowanie przez omdlenia. Takich uczniów w szkole jest mnóstwo i dlatego ciężko jest uczyć. Jedni są agresywni i bezczelni, drudzy wycofani i przestraszeni – łączy ich brak miłości, brak prawdziwego domu.

Wokół nas świat woła o miłość, a szczególnie dzieci i młodzież. Lekarstwo – proste – dać miłość. Tylko jak? Skoro dając miłość, można zostać pokąsanym przez obdarowywanego. Trzeba zapatrzyć się w Jezusa i Jego świętych oraz szukać odpowiedzi w słowie Bożym.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.

W tym cytacie zawarta jest odpowiedź na pytanie: Jak?

Trzeba pamiętać, że nieprzyjaciel, którego obdarowujesz miłością, przestaje być wrogiem. Pokochaj! Łatwo powiedzieć – ale jak to zrobić? Musimy uświadomić sobie, że osoba, która nam szkodzi, czyni to tylko dlatego, że jest nieszczęśliwa. Że jej czyny są wielkim wołaniem SOS. Wtedy będzie nam łatwiej ją zaakceptować i wyciągnąć pomocną dłoń. Miłość oznacza stałe pragnienie uszczęśliwiania. Uszczęśliwiając ucznia, można go zmienić. Może wystarczy zauważenie jego dobrych stron, zaproszenie do współpracy, szczera rozmowa. Oprócz tego, mamy jeszcze potężny oręż jakim jest modlitwa. Im więcej modlitwy za konkretną osobę, tym większa szansa na jej przemianę. Ważne, aby tej osobie o tym powiedzieć, aby miała świadomość, że nie jest sama. Że jest ktoś, kto się za nią modli, kto stara się ją zrozumieć, pomóc. No i najważniejsze, należy zostawić miejsce Bogu, aby On mógł działać. Zaufać Bogu i nie odsuwać się od człowieka. Proste, ale nie łatwe!

W szkole nie ma małych terrorystów, tylko tłumy nieszczęśliwych, potrzebujących miłości dzieci. Czemu jest ich tak dużo? Bo może za mało jest tych, którzy potrafią kochać. Módlmy się, kochajmy, wtedy zmienimy świat i ludzi wokół nas.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

1 Komentarzy

  1. Grzesiek zwany długim 3 sierpnia 2015

    Zgadzam się. Trzeba poświęcić czasem swój czas dla nich, żeby wiedzieli że jednak jest ktoś, komu na nich zależy i że mogą na tą osobę liczyć.

    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz