LOADING

Type to search

Szczęśliwa porażka (Mk 6,7-13)

ks. Łukasz Czaniecki 14 lipca 2015
Share

– Czy chciałby pan przyjąć Komunię Świętą? – Co? – Szczęść Boże, czy chciałby pan przystąpić do Komunii Świętej? – Ja? Nie, ja już to miałem! Taki dialog miał miejsce w pewnym szpitalu pewnego razu. W tle dziennikarz informował o wyniku meczu piłkarskiego. Przy wyjściu ksiądz zauważył, że rozwiązało mu się sznurowadło, kiedy schylił się, aby je zawiązać, usłyszał w myśli słowa: A które miejsce nie przyjęłoby was ani nie wysłuchało, strząśnijcie pył spod stóp waszych na świadectwo im. – Co ja tu robię? – pomyślał. To łażenie od sali do sali nie ma chyba sensu…

Chrystus w poprzednią niedzielę zaprosił swoich uczniów do siebie, do swojego domu. Może chciał im pokazać miejsca, gdzie się wychował, miejsca tak bliskie jego sercu. Apostołowie pewnie liczyli, że gdzie jak gdzie, ale w Nazarecie – tam dopiero zbiegną się tłumy, dumne, że jeden z nich stał się tak wielkim prorokiem. Jezusa spotkało jednak odrzucenie. Apostołowie musieli być zdziwieni, że ich Mistrz nie został przyjęty. Być może byli zawiedzeni. I właśnie zaraz po tej scenie, kiedy Jezus ponosi porażkę, kiedy kompromituje się przed swoimi uczniami, kiedy nie może uczynić żadnego cudu – właśnie wtedy, w najmniej odpowiednim momencie wysyła ich, aby szli głosić Ewangelię, aby szli wypędzać złe duchy i uzdrawiać.

Masz może taki moment w życiu, kiedy wydawało ci się, że wszystko jest nie tak, że twoja siła została przez kogoś zmiażdżona, że w jakiejś sytuacji zawiodłeś, skompromitowałeś się doszczętnie? Co wtedy zrobiłeś? Zobacz co zrobił Jezus. Kiedy nie udało mu się niemal nikogo w Nazarecie uzdrowić, kiedy nie wyrzucił żadnego demona – właśnie wtedy wysłał dwunastu ludzi, aby to robili! I udało się im. Chwilę dalej jest relacja z misji, apostołowie będą się cieszyć, jak wielu ludziom zdołali pomóc. Może z tego cierpienia, które przeżywasz ma wypłynąć dobro dla kogoś innego, może dzięki temu, że nie zamkniesz się w swoim bólu i rozgoryczeniu, w życiu kogoś innego zaczną dziać się cuda.

Wspomniany na początku ksiądz spotkał się z niezrozumieniem, trzymał w rękach najdroższe Ciało Jezusa Chrystusa. Mógł rozgrzeszyć tego człowieka, namaścić go świętym olejem. Nie zrobił tego. Poniósł porażkę. Pomodlił się za tego człowieka. I kiedy wyszedł z tego oddziału okazało się, że na innych czekało na niego kilkunastu innych chorych, którzy chcieli skorzystać z posługi sakramentalnej, w tym jeden, który zdecydował się na spowiedź po wielu latach. Z porażki i odrzucenia, kolejny raz za sprawą Jezusa, dokonał się cud.

Tags:
Następny artykuł

Dodaj komentarz